Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Strefa Eksperta: Movember w PlusLidze

Strefa Eksperta: Movember w PlusLidze

fot. Joanna Skólimowska

Za nami piąta kolejka zmagań siatkarskiej ekstraklasy - po raz kolejny nie zabrakło emocji i niespodzianek. W kolejnej odsłonie Strefy Eksperta, nawiązując do  wspieranej przez zawodników PlusLigi akcji Movember, kolejkę podsumowuje Paweł Pyziak.

Skra Bełchatów – Resovia Rzeszów

Pięć setów w hicie kolejki nie rozczarowało nikogo – poza kibicami z Rzeszowa oczywiście. Resovia osłabiona brakiem Ignaczaka, którego próbowali zastąpić Penczew na zmianę z 16-letnim Masłowskim była w stanie wywieźć tylko jeden punkt z Bełchatowa.

Trener Falasca po przegranym meczu w Radomiu w wyjściowym składzie zdecydował się na wystawianie Wrony zamiast Plińskiego na środku, co okazało się bardzo dobrym rozwiązaniem. Od pierwszej piłki meczu bardzo ciekawie grali Uriarte i Drzyzga najczęściej korzystając ze swoich atakujących (Wlazły, Schoeps), którzy raz po raz wymieniali potężne ciosy z prawego skrzydła. Na samym początku meczu Skra osiągnęła trzypunktowe prowadzenie, które Resovia po serii trudnych zagrywek i szybkim rozegraniu Drzyzgi w kontrze zdołała odrobić dopiero przy stanie 10:10 i wyszła na prowadzenie 14:12. W końcówce seta Skra niedokładnie przyjmowała zagrywki, co pozwoliło na skuteczne ustawienie bloku i grę z kontry. Kiedy już udało się przebić zagrywkę bełchatowianom, to niemal 100% skuteczności w pierwszym ataku Achrema i jego kolegów pozwoliła na spokojne „dowiezienie” wyniku do końca i wygrania seta 25:21.



Od początku drugiego set Skra zaczęła grać blokiem (2 bloki Wrony i 1 – Wlazłego), a Uriarte pokazał, że umie grać kierunkową zagrywką (2 asy). Taki początek seta (7:1) pozwolił na kontrolowanie przebiegu gry i pomimo zmian dokonanych przez trenera Kowala (Konarski zmienił Schoepsa, a Lotman Veresa) Resovia nie była w stanie odebrać prowadzenia gospodarzom i set zakończył się wygraną Skry 25:22.

Trzeci set to walka punkt za punkt do stanu 17:17, gdzie większość akcji kończyła się już w pierwszym ataku. Blok na  Konarskim oraz dwa ataki w aut rzeszowian doprowadziły do objęcia prowadzenia przez Skrę 21:17. Nerwowa końcówka partii w wykonaniu Resovii nie pozwoliła na odrobienie strat i po kolejnym ataku w antenkę Konarskiego i asie serwisowym Wrony set zakończył się wynikiem 25:18.

W czwartej partii Skra ponownie objęła kilkupunktowe prowadzenie, które udało się utrzymać zaledwie do stanu 19:19. Przy prowadzeniu 18:15 bełchatowianie nie potrafili skończyć pierwszego ataku (Wlazły zatrzymany pojedynczym blokiem Veresa, Kłos uderzył w aut, Włodarczyk zepsuł atak), co w 100% wykorzystali goście i wyszli na prowadzenie 21:20. Sama końcówka seta była bardzo nerwowa i obie drużyny popełniały błędy własne, a partię zakończył skutecznym atakiem Schoeps (25:21).

Tie-breaka lepiej rozpoczęli gospodarze (4:0). Wprowadzony w końcówce czwartego seta Pliński wniósł trochę ożywienia do drużyny i pomimo spędzonych ponad dwóch godzin w kwadracie rezerwowych pokazał swoje doświadczenie (3 bloki, 1 atak). Dobrze dysponowani tego dnia Antiga (15 punktów i nagroda MVP), Wrona (14 punktów, w czym 2 asy serwisowe i 5 bloków) oraz Włodarczyk (16 punktów, z czego 4 w tie-breaku) skutecznie przyczynili się do wygranej za dwa punkty nad mistrzami Polski, którzy na przestrzeni całego spotkania popełnili nieco więcej niewymuszonych błędów i nie byli w stanie dorównać swoim przeciwnikom zagrywką (Skra – 8 asów, Resovia – 3).

Transfer Bydgoszcz – ZAKSA Kędzierzyn-Koźle

Wzmocniona dwoma nowymi transferami drużyna z Bydgoszczy zdołała wywalczyć z wicemistrzem Polski tylko, a może i aż pierwszy punkt w sezonie. Dzięki rozegraniu Pawła Woickiego i skutecznym atakom Carsona Clarka bydgoszczanie byli w stanie nawiązać równorzędną walkę z faworytem spotkania tylko w pierwszych trzech setach spotkania.

Od początku meczu widać było, że ZAKSA nie ma sposobu na powstrzymanie Amerykanina, który zadebiutował w PlusLidze, zdobywając łącznie 22 punkty (7 w pierwszym secie). Pomimo dobrego początku gospodarzy (18:15) kędzierzynianie zdołali dogonić przeciwników i za sprawą błędów własnych bydgoszczan i dobrej gry w kontrze wygrali seta 25:23. W drugim i trzecim secie gospodarze znacznie poprawili przyjęcie (45% – 1 set, 47% – 2 set), co pozwoliło Woickiemu na częstsze wykorzystywanie swoich środkowych i w konsekwencji na łatwe zwycięstwo 25:20, 25:19.

Taki przebieg wydarzeń zmusił trenera Świderskiego do wprowadzenia na boisko Boćka (10 punktów w meczu), a cała drużyna ZAKSY, chcąc wygrać spotkanie, przystąpiła do czwartej partii bardziej skoncentrowana. Z minuty na minutę było widać spadającą skuteczność Clarka, który bardzo dobrze rozpoczął spotkanie (7 punktów w pierwszym secie, 5 w drugim secie, 4 w trzecim, 3 w czwartym i ani jednego w piątym secie), lecz pomimo to trener Kardas nie zdecydował się na wprowadzenie Janeczka, który cały mecz spędził w kwadracie rezerwowych. Może zmiana atakującego zespołu z Bydgoszczy (w trzecim secie zdecydował się na to zagranie Świderski) spowodowałaby kolejny zwrot wydarzeń w Łuczniczce? Przy stanie 12:12 asową zagrywką popisał się Gladyr, dołożył do tego trzy trudne zagrywki i ZAKSA objęła prowadzenie (15:12). W kolejnym ustawieniu na zagrywce pojawił się Bociek, który dołożył dwa asy i definitywnie odebrał nadzieję bydgoszczanom na wygranie meczu za trzy punkty. Po tej serii prowadzenie gości wzrosło do pięciu oczek (18:13) i pogubiony w swojej grze Transfer Bydgoszcz (5 błędów własnych w końcówce seta) łatwo oddał partię 20:25.

Tie-break szybko zdominowali goście, którzy wykorzystywali każdy błąd (5 błędów własnych) i niedokładność przeciwników w przyjęciu, ustawiając cztery punktowe bloki. Mecz zakończył się asem serwisowym Gladyra, który zasłużenie odebrał nagrodę MVP.

Lotos Trefl Gdańsk – AZS Częstochowa

Łatwa wygrana AZS-u 3:0 to chyba najbardziej zaskakujący wynik 5. kolejki PlusLigi. Rezultat ten jest tym bardziej dziwny, że gdańszczanie grali we własnej hali, ale pomimo tego nie byli w stanie skutecznie zagrywać (0 asów serwisowych) i popełniali zbyt dużą liczbę niewymuszonych błędów (24 błędy!).

Pierwszy i trzeci set lepiej rozpoczynali gospodarze, lecz po drugich przerwach technicznych goście dochodzili do głosu i od stanu 16:13 dla Lotosu widać było większą koncentrację i determinację gości. Pierwszy set zakończył się czterema skutecznymi akcjami przyjezdnych (2 punkty Kaczyńskiego w ataku i 2 punkty Vesely’ego ) i wynikiem 21:25.

Druga partia to całkowita dominacja akademików, którzy za sprawą bardzo dobrego przyjęcia zagrywki (91% pozytywnego przyjęcia) i wysokiej skuteczności w ataku (54%) od początku seta narzucili swój rytm gry i z punktu na punkt zdobywali coraz to większą przewagę. Kozłowski przy tak dobrym przyjęciu zagrywki mógł dowolnie rozgrywać piłki, a jago koledzy skończyli 14 ataków i dali się tylko raz zablokować.

Po stronie gospodarzy tylko Jarosz i Żaliński poziomem gry dorównywali swoim przeciwnikom, lecz dobrze grająca cała drużyna z Częstochowy przewodziła z wyróżniającym się atakującym Kaczyńskim (18 punktów i 57% skutecznego ataku), który zdobył statuetkę MVP. Częstochowianie wywieźli trzy punkty z Gdańska i przeskoczyli swoich rywali w klasyfikacji generalnej PlusLigi.

Cerrad Czarni Radom – AZS Politechnika Warszawska

Kolejny raz Czarni pokazują, że we własnej hali wypełnionej po brzegi kibicami dopingującymi ich na całe gardło okrzykiem „Wu-Ka-eS” od pierwszej do ostatniej piłki są niebezpieczną drużyną. Po zwycięstwie nad Skrą Bełchatów w 4. kolejce można było przypuszczać, że będą drużyną zwycięską w konfrontacji z AZS-em Politechniką Warszawską. Zaskoczeniem jest jednak to jak łatwo podopieczni Roberta Prygla ograli stołeczny AZS.

Wszystkie trzy sety przebiegały pod dyktando Czarnych. Na każdą przerwę techniczną radomianie schodzili, prowadząc kilkoma punktami, gdzie w połowie każdego seta mieli pięciopunktowe przewagi. W meczu można było zauważyć wyższość gospodarzy w każdym elemencie. Najbardziej zauważalne było zdobywanie punktów bezpośrednio z zagrywki, sześć asów serwisowych radomian i tylko dwa asy warszawian zrobiły różnicę. Dodatkowo 55% skuteczności ataku gospodarzy przy 43% skuteczności ataku gości pozwoliła na spokojne zwycięstwo i dopisanie trzech punktów do plusligowej tabeli. W meczu po stronie radomian wyróżniali się Jakub Wachnik (MVP), który osiągnął 60% skutecznego ataku i na przestrzeni całego meczu zdobył 20 punktów oraz Wytze Kooistra (17 punktów), zaś po stronie ekipy z Warszawy na wyróżnienie zasłużył Adrian Gontariu, zdobywając również 17 punktów.

Effector Kielce – Indykpol AZS Olsztyn

Akademicy z Olsztyna, przystępując do meczu, wiedzieli, że wygrywając go za trzy punkty, zostaną liderami tabeli. Pierwszy raz od 5 lat AZS Olsztyn mógł i został liderem PlusLigi!

Pierwszy set od samego początku układał się po myśli gości którzy z punktu na punkt napędzali się dobra grą i głównie za sprawą skutecznego ataku (54%) i nieskuteczności w tym elemencie przeciwników wygrali seta 25:16.

Drugi set również rozpoczął się po myśli gości, którzy między innymi za sprawą dwóch asów serwisowych Buszka osiągnęli sześciopunktową przewagę (13:7). Mogłoby się wydawać, że takiej straty punktów gospodarze już nie odrobią. Ale tego dnia gra obu drużyn nie była zbyt stabilna. Od tego momentu miejscowi przystąpili do odrabiania strat i przy stanie 10:13, głównie za sprawą dobrej zagrywki Poglajena (2 asy serwisowe) oraz skutecznej gry Romanuttiego i Bieńka, kielczanie wyrównali na 20:20. Set rozstrzygnął się w samej końcówce, gdzie po punktowym bloku Buchowskiego na Krzyśku stan meczu został wyrównany na 1:1.

Trzeci i czwarty set to nieco lepsza gra olsztynian w zagrywce oraz ataku. I pomimo nierównej gry obu drużyn końcówki tych setów należały do gości. W trzecim secie przy stanie 21:21 sprawy w swoje ręce wzięli Szymański i Oivanen, obaj skutecznie blokując i atakując, zdobyli wspólnie cztery punkty i zakończyli partię 25:21. W decydującym secie AZS przy stanie 8:8 wyszedł na dwupunktowe prowadzenie, które w późniejszej części meczu powiększył do czterech punktów (20:16). To pozwoliło na wygranie spotkania za trzy punkty i objęcie pozycji lidera. Na przestrzeni meczu widać było, że Dobrowolski (MVP) ma wsparcie od Szymańskiego i Buszka, którzy zdobyli dla swojej drużyny po 23 punkty.

Jastrzębski Węgiel – BBTS Bielsko-Biała

Grając z beniaminkiem, trener Bernardi dał szansę na grę Dmytro Fillippovowi, który do tej pory w PlusLidze wystąpił zaledwie w dwóch setach, a Michal Masny rozpoczął spotkanie na ławce rezerwowych.

Pierwszy set to wyrównana walka punkt za punkt. Niestety dla gości trwało to tylko do momentu drugiej przerwy technicznej, po której gospodarze głównie za sprawa dobrej gry Michała Łasko odskoczyli na kilkupunktową przewagę (23:17) i spokojnie zakończyli seta 25:21.

Od początku drugiego seta wyrównana gra obu drużyn mogła zapowiadać ciekawą końcówkę. Lecz skuteczność Michała Kubiaka w kluczowych momentach partii pozwoliła na wygranie seta 25:21.

10-minutowa przerwa pomiędzy drugim a trzecim setem ponownie zdekoncentrowała jastrzębian, którzy pozwolili odskoczyć bielszczanom na trzy punkty, które wystarczyły na zwycięskie zakończenie seta głównie dzięki dobrej grze Błońskiego. Trener Bernardi w końcówce odsłony desygnował do gry swojego podstawowego rozgrywającego, lecz pomimo to nie zdołał tym odwrócić losów tej partii. Było widać, że gospodarze kolejny raz po długiej przerwie między setami zgubili swoją skuteczność, a popełnienie aż 13 błędów własnych w secie uniemożliwiło im wygranie spotkania w najkrótszym wymiarze (3:0). Set zakończył się zwycięstwem BBTS-u 25:22.

Ostatnia partia meczu pokazała różnicę, która dzieli obie drużyny w tabeli. Najmocniejszy skład Jastrzębskiego Węgla z Masnym na rozegraniu od remisu 7:7 zdobył kolejne 7 punktów, oddając w tym czasie tylko 2 punkty. Taka przewaga podcięła skrzydła podopiecznym Bułkowskiego, a dwie punktowe zagrywki Malinowskiego ostatecznie pokazały, że 3 punkty zostaną w Jastrzębiu-Zdroju. Przez całe spotkanie wyróżniał się Kubiak (MVP – 18 punktów, w tym 3 asy serwisowe w meczu) oraz Łasko, którzy nie mieli tego dnia równych sobie przeciwników. Set czwarty, o którym jak najszybciej chcieli zapomnieć goście, skończył się wysokim wynikiem 25:14.

* Movember – Wszyscy, którzy oglądają PlusLigę, zapewne zauważyli, że niektórzy gracze stali się posiadaczami wąsów. Antiga, Wrona, Konarski, Kosok, Nowakowski, Drzyzga, Lotman – to tylko kilku z nich. Brawo panowie za akcję z wąsem. Mam nadzieję, że wytrzymacie do końca miesiąca. Listopad jest wyjątkowym miesiącem i w anglojęzycznych krajach zamiast November przyjęło się używanie słowa Movember od połączenia słów moustache (wąsy) + November (listopad).

Movember – światowa akcja, która ma na celu propagowanie profilaktyki i zbieranie funduszy na walkę z rakiem jąder i prostaty.

* autorem jest Paweł Pyziak (PLPS S.A.)

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2013-11-12

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2017 Strefa Siatkówki All rights reserved