Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > II liga mężczyzn > II liga M: Krystalizuje się czołówka

II liga M: Krystalizuje się czołówka

fot. archiwum

Rywalizacja na drugoligowym froncie trwa w najlepsze. W weekendowej serii meczów było niewiele niespodzianek, choć za taką można uznać wygraną Olimpii nad GTPS-em. Wciąż ani jednego punktu nie straciły SMS Spała i Gwardia Wrocław.

Grupa I

W pierwszej grupie po raz kolejny doszło do zmiany lidera. Tym razem została nim Olimpia Sulęcin, która dość niespodziewanie nie oddała nawet seta w Gorzowie Wielkopolskim miejscowemu GTPS-owi. – To był typowy mecz walki, w którym długie wymiany przeplatane były prostymi błędami. My popełniliśmy ich mniej i dlatego zgarnęliśmy trzy punkty. Wprawdzie derbowe spotkania przeważnie kończą się w pięciu setach, ale gorzowianie zagrozili nam tylko na początku trzeciej partii, gdy zdobyli kilkupunktową przewagę – mówił po meczu środkowy Olimpii, Damian Sławiak. Awans sulęcinian był możliwy, bowiem nieoczekiwanie w Wilczynie potknęło się Morze Bałtyk. Szczecinianie wprawdzie prowadzili już 2:1, ale w kolejnych dwóch odsłonach dzielił i rządził wielkopolski beniaminek. Porażka sprawiła, że podopieczni trenera Dolińskiego spadli na trzecie miejsce w tabeli. Przed nimi plasuje się jeszcze AZS UAM Poznań. Podopieczni Damiana Lisieckiego nie mieli najmniejszych problemów z wykazaniem wyższości nad Orłem Międzyrzecz, który jedynie w premierowej odsłonie zdołał toczyć z nimi ciekawą rywalizację. Z kolei w pojedynku dwóch outsiderów lepszy okazał się Orion Sulechów. Lubuski beniaminek ograł świnoujską młodzież, chociaż dopiero po czterech setach, przez co licealiści pozostali jedyną drużyną w grupie, która nie zaznała jeszcze smaku zwycięstwa.

Zobacz również:
Wyniki 6. kolejki oraz tabela grupy 1. II ligi mężczyzn



Grupa II

Jak burza przez drugoligowe rozgrywki mknie Gwardia Wrocław. Podopieczni trenera Piotra Lebiody w szóstym meczu odnieśli szóste zwycięstwo. Tym razem recepty na ich pokonanie nie znaleźli siatkarze AZS-u Zielona Góra. Wprawdzie po dwóch setach na świetlnej tablicy widniał remis, ale dwie kolejne odsłony bezapelacyjnie należały do gospodarzy. – Cieszymy się, że pomimo słabszych momentów w naszej grze potrafiliśmy wygrać za trzy punkty. To dla nas jest sprawa najważniejsza. Lekko nie było, ale takie mecze też się zdarzają – mówił na łamach strony klubowej Stanisław Szymankiewicz. W innym ciekawym spotkaniu Astra Nowa Sól przegrała we własnej hali z Victorią Wałbrzych 2:3. – W pierwszym secie byliśmy bardzo zestresowani. Ale w kolejnych partiach wyszliśmy z głową do góry, uwierzyliśmy w siebie, gra nam wychodziła. Szkoda, że w czwartym secie nie dowieźliśmy prowadzenia do końca. Później role się odwróciły, a w tie-breaku zabrakło nam sił i konsekwencji – komentował na antenie Radia Zachód jeden z najlepszych graczy gospodarzy, Przemysław Jeton. Pozostałe wyniki nie miały większego znaczenia dla układu w czołówce. Wyraźnie widać, że wykrystalizowała się już czołowa czwórka. W walce o dolne miejsca w tabeli na pewno ważny triumf odniosła Olavia Oława, która na wyjeździe ograła Chrobrego Głogów, dzięki czemu odskoczyła od niego na trzy oczka. Z kolei w pojedynku dwóch sąsiadów lepsza okazała się Bielawianka. Bielawianie wykorzystali atut własnego parkietu i ograli Sobieskiego Żagań 3:1, chociaż trzy pierwsze sety były bardzo zacięte, a ich wynik decydował się dopiero w końcówce.

Zobacz również:
Wyniki 6. kolejki oraz tabela grupy 2. II ligi mężczyzn

Grupa III

W grupie trzeciej tym razem pauzował SMS Spała, ale nie przeszkodziło to młodym adeptom siatkówki w utrzymaniu fotela lidera. Ich przewaga nad wiceliderem wynosi obecnie już cztery punkty. Wszystko przez to, iż w Ozorkowie oczko stracili Czarni Wirex Rząśnia. Wprawdzie podopieczni Pawła Blomberga prowadzili już 2:1, ale końcowy sukces przypieczętowali dopiero w zaciętym tie-breaku. Coraz lepiej w ligowych zmaganiach radzi sobie Caro Rzeczyca, które w miniony weekend nie miało żadnych problemów z wykazaniem wyższości nad outsiderem z Ostrowa Wielkopolskiego. Wygrana bez straty seta sprawiła, że zawodnicy Jarosława Sobczyńskiego tracą do Czarnych już tylko dwa punkty. Zacięty pojedynek odbył się także w Częstochowie, gdzie miejscowy Norwid przegrywał już 0:2 z MKS-em Kalisz. Jednak gospodarze poderwali się do walki. Udało im się nawet doprowadzić do tie-breaka, ale w nim ponownie lepsi okazali się podopieczni Mariana Durleja. – W tie-breaku w nasze szeregi wkradły się niepotrzebne nerwy, chyba aż za bardzo chcieliśmy zwyciężyć. Mimo porażki, cieszymy się z jednego punktu zdobytego w dzisiejszej konfrontacji – przyznał częstochowski libero, Bartosz Zieliński. Dwa oczka wywiezione przez kaliszan spod Jasnej Góry pozwoliły im awansować na czwarte miejsce w tabeli, chociaż mają taki sam dorobek punktowy, co drużyny z Ozorkowa i Tomaszowa Mazowieckiego. Lechia wprawdzie źle rozpoczęła pojedynek z AKS-em Łódź, ale trzy kolejne odsłony padły łupem gospodarzy, a porażka łodzian sprawiła, że wciąż okupują oni przedostatnie miejsce w tabeli.

Zobacz również:
Wyniki 8. kolejki oraz tabela grupy 3. II ligi mężczyzn

Grupa IV
Niezmiernie ciekawa sytuacja jest w grupie czwartej. Na prowadzeniu znajduje się wciąż MOS Wola Warszawa, ale za jego plecami toczy się zażarta walka. W ostatniej kolejce podopieczni Krzysztofa Wójcika podejmowali w wyjazdowym meczu wicelidera z Augustowa. Jak przystało na pojedynek na szczycie, triumfatora wyłonił dopiero piąty set, w którym lepsi okazali się stołeczni gracze. – Przespaliśmy pierwsze dwa sety. Nie wykorzystaliśmy błędów, które popełniali przeciwnicy. Przebudziliśmy się w trzecim secie, w pewnym momencie prowadziliśmy nawet 14:5. Następny set tak samo jak tie-break to walka punkt za punkt – podsumował na łamach GW prezes Centrum, Tomasz Wiszyński. Augustowianom po piętach depczą SKS Hajnówka i Huragan Wołomin. Ten pierwszy zespół wygrał w Gdańsku z miejscowym Stoczniowcem 3:2. Wprawdzie prowadził już 2:0, ale nie potrafił przypieczętować sukcesu w trzeciej odsłonie. – To był mecz walki i taktyki – podsumował szkoleniowiec podlaskiej ekipy, Jerzy Nowik. Z kolei wołominianie ograli 3:1 rywali z Olsztyna. Na uwagę zasługuje przede wszystkim ich dominacja w premierowej partii, w której pozwolili przeciwnikom zdobyć zaledwie 12 punktów. W rywalizacji o czołowe lokaty liczy się jeszcze także Huragan Międzyrzec Podlaski. Podopieczni Marcina Śliwy dopiero po pięciosetowym boju uporali się z Czołgiem AZS UW Warszawa. Natomiast w starciu dwóch zespołów plasujących się na końcu stawki lepszy okazał się Wicher Wilkasy, dzięki czemu awansował o jedno miejsce w tabeli. Mławianie z zerowym dorobkiem pozostali czerwoną latarnią czwartej grupy.

Zobacz również:
Wyniki 8. kolejki oraz tabela grupy 4. II ligi mężczyzn

Grupa V
Na czele piątej grupy znajduje się Aluron Warta Zawiercie, który w miniony weekend odprawił z kwitkiem TKKF Czarnych Katowice. W spotkaniu tym dyspozycja obu zespołów falowała, a faworyt potrafił wygrać seta do 11, by w kolejnym ograć gospodarzy dopiero po walce na przewagi. Po piętach zawiercianom depcze Volley. Rybniczanie zgromadzili tyle samo punktów, co lider, ale mają rozegrane o jedno spotkanie więcej. Ostatnio odnieśli zwycięstwo w Opolu nad miejscową Politechniką. Co prawda spotkanie nie rozpoczęło się po ich myśli, ale od drugiego seta narzucili swój rytm gry rywalom i podnieśli z ich parkietu cenne trzy oczka. W końcu przebudził się AZS Rafako Racibórz, który wygrał 3:0 z Akademią Talentów Jastrzębskiego Węgla. Jednak trzeba zaznaczyć, że młodzi jastrzębianie dzielnie walczyli, a równie dobrze to oni mogli triumfować 3:0. Była to pierwsza victoria podopiecznych Witolda Galińskiego w tym sezonie, ale nie pozwoliła im ona opuścić ostatniego miejsca w tabeli. Z kolei Winner Czechowice-Dziedzice nie oddał nawet seta Juvenii Głuchołazy. Najbardziej zacięta rywalizacja toczyła się w trzeciej odsłonie, którą gospodarze wygrali 30:28. W tej serii spotkań pauzował UKS Strzelce Opolskie.

Zobacz również:
Wyniki 8. kolejki oraz tabela grupy 5. II ligi mężczyzn

Grupa VI
W grupie szóstej wciąż nie do zatrzymania są PWSZ Karpaty Krosno. Podopieczni Krzysztofa Frączka tym razem wykazali wyższość nad Contimaxem MOSiR Bochnia. Wprawdzie po dwóch setach był remis, ale później przyjezdni nie pozwolili już dojść do głosu gospodarzom. Wygrana sprawiła, że krośnianie umocnili się na fotelu lidera. Kroku próbują im dotrzymać jedynie Błękitni Ropczyce. Zawodnicy trenera Betlei pewnie pokonali STS Skarżysko-Kamienna, w żadnym z trzech setów nie pozwalając rywalom „dobić” do 20 punktów. Za to jak na razie w kratkę gra Energetyk Jaworzno. Drużyna prowadzona przez Jacka Sowę tym razem uległa 1:3 MKS-owi Andrychów. Przebudzenie w trzeciej partii to było zbyt mało, aby nawiązać walkę z beniaminkiem. W efekcie oba zespoły mają taką samą ilość punktów. Najbardziej zacięty pojedynek odbył się w Krakowie, gdzie tamtejszy Hutnik Dobry Wynik uległ Wisłokowi Strzyżów. Wprawdzie podopieczni Mirosława Janawy prowadzili już 2:1, ale nie potrafili postawić kropki nad i. W tej serii meczów pauzował TSV Mansard Sanok.

Zobacz również:
Wyniki 8. kolejki oraz tabela grupy 6. II ligi mężczyzn

 

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
II liga mężczyzn

Tagi przypisane do artykułu:

Więcej artykułów z dnia :
2013-11-12

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2017 Strefa Siatkówki All rights reserved