Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > II liga mężczyzn > Tomasz Walendzik: Przez rozkojarzenie prawie przegraliśmy

Tomasz Walendzik: Przez rozkojarzenie prawie przegraliśmy

fot. archiwum

W ostatnią sobotę Victoria Wałbrzych wygrała z Astrą Nowa Sól dopiero w tie-breaku. - Nie wyobrażam sobie, żebyśmy tracili punkty z kimkolwiek w naszej grupie. Oznaczałoby to, że mentalnie źle podchodzimy do meczu - stwierdził Tomasz Walendzik.

Pierwszy set wczorajszego meczu wygrany, kolejne dwa przegrane. Czym was zaskoczyli zawodnicy Astry?

Tomasz Walendzik: – Tak właściwie to niczym nas nie zaskoczyli, to my zaczęliśmy grać bardzo źle. Błędy w przyjęciu, ataku i na tablicy zrobiło się 10:3 dla gospodarzy. Przez to rozkojarzenie prawie przypłaciliśmy nasz wyjazd porażką, bo do końca nie mogliśmy wejść w swój rytm meczowy. Nie wyobrażam sobie takich wpadek w przyszłości.

W czwartej partii graliście trochę z nożem na gardle, w powietrzu wisiała porażka, jednak udało wam się wygrać to spotkanie. Co było kluczem do zwycięstwa?



– W pewnym momencie zaczęliśmy grać skutecznie przez środek siatki, ustabilizowała się nasza zagrywka i gra na kontrze, a oprócz tego zawodnicy Astry popełniali coraz więcej błędów. W 5. secie od początku do końca prowadziliśmy i nie było mowy o porażce.

Za tydzień gracie u siebie z Głogowem, będzie to ostatnie spotkanie w pierwszej rundzie. W tym meczu nie możecie sobie pozwolić na stratę punktów.

– Nie wyobrażam sobie, żebyśmy tracili punkty z kimkolwiek w naszej grupie. Oznaczałoby to, że mentalnie źle podchodzimy do meczu, bo umiejętności mamy takie, które pozwalają nam na naprawdę skuteczną grę na poziomie drugiej ligi.

Gwardia Wrocław ma nad wami cztery punkty przewagi w tabeli i jak na razie ciężko znaleźć rywala, który mógłby przerwać ich dobrą passę. Wierzycie, że możecie ich jeszcze przegonić na koniec rundy zasadniczej, czy bronicie drugiego miejsca?

– My postaramy się przerwać ich dobrą passę, ale to dopiero 14 grudnia, a wcześniej nic nie wiadomo. Jak na razie wydają się zespołem, który prezentuje stabilną formę i na swojej specyficznej hali będą groźnym przeciwnikiem. Z doświadczenia wiem, że gra zaczyna się w fazie play-off. Runda zasadnicza posłuży nam do zgrywania się i przygotuje do najważniejszej części sezonu. Jeśli nawet skończymy drugą rundę na 2. miejscu, nie będzie to dla nas żadna ujma. Ja wierzę w swój zespół i w awans do I ligi dla Wałbrzycha. Wrocławian się nie obawiamy.

Jak odnajdujesz się w drugoligowych realiach? We wcześniejszych sezonach grałeś w I lidze. Różnica jest pewnie dość duża.

– Nie mam żadnego problemu jeśli chodzi o bycie w drugoligowym zespole, może dlatego, że otaczają mnie koledzy, którzy grali ze mną w I lidze lub tacy, którzy w barwach innego klubu wywalczyli awans na zaplecze PlusLigi. Treningi są na wysokim poziomie, a zaplecze, czyli hala, sprzęt sportowy, odżywki, itd., jest tu lepsze niż w niejednej drużynie, w której byłem. Podejście do drużyny i zawodników ze strony działaczy i władz klubu jest bardziej dojrzałe, spokojne i wyważone, przynajmniej na razie. Nie tak jak w klubach z kilkuletnim doświadczeniem, bez historii, gdzie czasami robi się wszystko bez pojęcia, a decyzje podejmowane są często pochopnie i przez ludzi, którzy o siatkówce wiedzą mało. Co do minusów: to na pewno mniej wyrównana grupa, gdzie praktycznie można wyróżnić po dwa zespoły z każdej które powalczą o awans, a co za tym idzie – poziom jest niższy. Czasami jest tak, że zespół drugoligowy popełnia 10 własnych błędów w secie, a w I lidze robi się tyle błędów na mecz. Zespoły z I lig charakteryzują się mądrzejszą i bardziej cierpliwą siatkówką, a w drugiej tego brakuje.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
II liga mężczyzn

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2013-11-11

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2017 Strefa Siatkówki All rights reserved