Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > europejskie puchary > Tomáš Kmeť: Każdy trener jest rozliczany z wyników

Tomáš Kmeť: Każdy trener jest rozliczany z wyników

fot. Anna Bagińska

- Chcemy wygrać także z Trento, bo mamy do tego potencjał - o ambicjach w rywalizacji grupy D siatkarskiej Ligi Mistrzów, walce na parkietach ligi niemieckiej i nowym trenerze reprezentacji Słowacji w rozmowie ze Strefą Siatkówki opowiada Tomáš Kmeť.

Spotkanie 3. kolejki LM z Lugano było jednym z waszych lepszych meczów w tegorocznych rozgrywkach? Wynik może dawać powody do satysfakcji, jednak czy sam obraz gry jest już taki, jak byście sobie tego życzyli?

Tomáš Kmeť:Przede wszystkim chcieliśmy wygrać to spotkanie i to za trzy punkty. Udało się zrealizować ten cel, z czego się bardzo cieszymy. Aktualnie po trzech meczach wyjazdowych rozgrywanych w ramach Ligi Mistrzów mamy sześć punktów. Wracając do ostatniego spotkania, to oprócz pierwszego seta meczu, kiedy Lugano grało bardzo dobrze, to z pozostałych trzech partii możemy być naprawdę zadowoleni, bo graliśmy równo i skutecznie.

Wygraliście 3:1, jednak mogliście pokonać rywali 3:0… W pierwszym secie w końcówce mieliście trzy punkty przewagi, jednak pozwoliliście rywalom wyrównać stan seta. Z czego wynikały te przestoje?



Siatkarze Lugano w pierwszym secie zagrali bardzo skutecznie i praktycznie w ogóle nie popełniali błędów własnych. Wiedzieliśmy, że grając z nimi, musimy być cierpliwi, bo Lugano jest zespołem, któremu mimo wszystko trudno utrzymać taki poziom gry na przestrzeni całego meczu. To też się sprawdziło. Dla nas ważne jest zwycięstwo za trzy punkty i tylko to się teraz liczy.

Najpewniejszym punktem w waszej grze była przede wszystkim gra w bloku. Po tym meczu można podkreślić dużą rolę tego elementu. Na siatce rywale was chyba niczym nie zaskoczyli?

– Na pewno środkowi naszego zespołu to świetni zawodnicy, którzy w każdym meczu są groźni dla rywali przede wszystkim w bloku. Mieliśmy bardzo dobrze rozpisanego rywala i to właśnie tę wiedzę wykorzystaliśmy niemal w stu procentach.

Uwagę zwraca przede wszystkim gra twoja i Srećko Lisinaca. Taka skuteczność środkowych, przy sporej liczbie punktów,  nie zdarza się chyba często w meczach tej rangi?

– Srećko ma naprawdę ogromny potencjał. Od dawna nie widziałem tak utalentowanego zawodnika. Nie mówię tylko o tym, jak wyróżnia się pod względem fizycznym czy technicznym, ale na uwagę zasługuje także jego podejście mentalne. Myślę, że w tym meczu Srećko w pełni pokazał swoje możliwości.

Uwzględniając poziom, jaki prezentujecie z każdym kolejnym meczem, blisko miesięczna przerwa w rozgrywkach akurat w waszym przypadku nie jest najlepszym rozwiązaniem?

Takie same warunki mają wszyscy. Myślę, że dla nas ważniejsze będzie to, że następne trzy mecze w Lidze Mistrzów gramy u siebie, tutaj czujemy się mocni. Dlatego też liczę na trzy zwycięstwa.

Dotychczasowy bilans dwóch zwycięstw i jednej porażki jest jednak korzystny? Po porażce z Trentino w pierwszym spotkaniu wasza gra wygląda coraz lepiej…

Już w Trento graliśmy bardzo dobrze, niestety dwa sety, które powinniśmy wygrać, przegraliśmy przez nasze błędy własne. A mogliśmy tam wywalczyć minimum jeden punkt. Teraz patrzymy w przyszłość i grając u siebie, chcemy wygrać także z Trento, bo mamy do tego potencjał. Naszym celem jest awans do play-off i na tej drodze wypracowany dorobek sześciu punktów po trzech meczach jest dobry.

Faworytem waszej grupy jest Diatec Trentino? Oceniając potencjał pozostałych rywali, gdzie w zestawieniu widziałbyś wasze miejsce?

– Na pewno Diatec Trentino jest faworytem naszej grupy, ale myślę, że walka o pierwsze miejsce jest otwarta. Zrobimy wszystko, żeby wygrać kolejne mecze z Lugano i Arkasem Izmir. A później o tym, kto będzie zwycięzcą naszej grupy, zdecyduje ostatni mecz z Trento.

Celem w Lidze Mistrzów jest dla was awans z grupy. Jakie oczekiwania są stawiane przed zespołem?

– Oczekiwania są maksymalne, nie tylko w Lidze Mistrzów. Chcemy zdobyć mistrzostwo Niemiec, wywalczyć puchar i jak najdalej awansować w Lidze Mistrzów. W ubiegłym sezonie odpadliśmy z rozgrywek po przegranych tie-breakach z Zenitem Kazań. W tym roku liczymy na więcej.

Poza Ligą Mistrzów ogólnie początek sezonu jest dla was udany…

– Przegraliśmy jeden mecz, którego nie powinniśmy (rozmowa przeprowadzona przed rozegraniem 5. kolejki ligi niemieckiej – przyp. red.). Ale ostatnio wszystkie mecze gramy na wyjazdach, dużo podróżujemy i to jest dość męczące. Chcemy wygrać jak najwięcej meczów w tym czasie, ale wpadki się zdarzają. W końcu w lidze niemieckiej najważniejsze będą mecze w fazie play-off.

Odbiegając od rozgrywek ligowych i zmagań w LM, w ostatnich dniach miała miejsce dość istotna zmiana na stanowisku szkoleniowca reprezentacji Słowacji. Nowym trenerem został Flavio Gulinelli. Powrót do włoskiej myśli szkoleniowej może być dobrym rozwiązaniem?

Każdy trener jest rozliczany z wyników. Wierzę, że Słowacki Związek Piłki Siatkowej wybrał najlepszego kandydata, który powoła wszystkich najlepszych zawodników. Mam nadzieję, że Flavio Gulinelli poprowadzi nas do przyszłorocznych mistrzostw świata rozgrywanych w Polsce. To jest dla nas teraz najważniejsze.

* rozmawiała Edyta Bańka (Strefa Siatkówki)

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
europejskie puchary, ligi zagraniczne, siatkówka światowa

Tagi przypisane do artykułu:
, , , ,

Więcej artykułów z dnia :
2013-11-11

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2017 Strefa Siatkówki All rights reserved