Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > PlusLiga: Po piątej kolejce Indykpol AZS Olsztyn nowym liderem

PlusLiga: Po piątej kolejce Indykpol AZS Olsztyn nowym liderem

fot. archiwum

Indykpol AZS Olsztyn odniósł czwarte zwycięstwo w tym sezonie i wykorzystując potknięcie Asseco Resovii Rzeszów, wskoczył na fotel lidera. Godne odnotowania jest też zdobycie pierwszego punktu w tym sezonie przez ekipę Transferu Bydgoszcz.

Zmagania piątej kolejki PlusLigi otworzyło spotkanie w Bydgoszczy, w którym gospodarze podejmowali ZAKSĘ Kędzierzyn-Koźle. Transfer wzmocniony nomen omen nowymi transferami zaprezentował lepszą grę niż ostatnio. Oprócz Pawła Woickiego, który już tydzień temu miał okazję zadebiutować w barwach zespołu znad Brdy, szansę na zaprezentowanie swoich umiejętności dostał Carson Clark. Amerykanin, który dopiero w środę dołączył do drużyny, już w piątkowym meczu wyszedł w pierwszej szóstce i zagrał dobre spotkanie, zapisując na swoim koncie aż 22 oczka. To dzięki jego zagrywce bydgoszczanie przechylili szalę zwycięstwa na swoją korzyść w końcówce drugiego seta. Wprawdzie gospodarze po tym meczu powinni być zadowoleni, bo zdobyli pierwszy punkt w sezonie, z drugiej jednak strony mogą żałować niewykorzystanych okazji w pierwszym i czwartym secie na zagarnięcie pełnej puli punktów.

Transfer Bydgoszcz – ZAKSA Kędzierzyn-Koźle 2:3
(23:25, 25:20, 25:19, 20:25, 10:15)

W drugim meczu rozgrywanym w piątkowy wieczór doszło do sporej niespodzianki, bowiem osłabiony brakiem paru zawodników AZS Częstochowa pokonał bez straty seta Trefl Gdańsk. Trener Marek Kardos postawił na pozycji atakującego na młodego Michała Kaczyńskiego i ten odwdzięczył mu się bardzo dobrą grą. Dość powiedzieć, że siatkarz AZS-u zdobył aż 18 punktów i miał 57% skuteczności w ataku. Cała drużyna zresztą zagrała dobre spotkanie, natomiast rywale na pewno nie mogą zaliczyć tego meczu do udanych. To jest zresztą charakterystyczne dla gry Trefla w tym sezonie, że gra nierówno, dobre mecze przeplata bardzo słabymi. Trzy punkty z pewnością poprawiły humor częstochowianom, ale nadal muszą oni sobie radzić bez Miłosza Hebdy i Marcina Janusza oraz, co gorsza, bez Jakuba Vesely’ego, który w piątkowym meczu doznał urazu kolana i dopiero jutro po szczegółowych badaniach okaże się na ile poważna jest to kontuzja.



Trefl Gdańsk – AZS Częstochowa 0:3
(21:25, 13:25, 23:25)

Rozgrywany w sobotnie popołudnie hit kolejki zakończył się w pięciu setach. Skra Bełchatów wygrała z Resovią Rzeszów, rewanżując się rzeszowianom za porażkę w zeszłorocznym ćwierćfinale ligi. Zresztą podopiecznym Andrzeja Kowala nigdy nie udało się wygrać w Bełchatowie w rundzie zasadniczej i jak widać ta tradycja została utrzymana. Sam mecz, mimo że pięciosetowy, nie powalał na kolana, bowiem obie drużyny popełniły sporo błędów. Jednak elementem, który był kluczowy dla wyniku tego spotkania, była zagrywka. Zwłaszcza dobra dyspozycja w tym elemencie Nicolasa Uriarte miała duże znaczenie, bo nawet jeżeli nie zdobywał nią bezpośrednio dużo punktów, to utrudniał rozegranie akcji rywalom. Zresztą cały zespół Skry punktował w tym elemencie 8 razy, psując 17 zagrywek, rzeszowianie zaś mieli 3 asy przy 14 popsutych serwisach. Klasą samą dla siebie był w tym spotkaniu Stephane Antiga, wybrany zresztą MVP. Francuz zdobył 15 punktów, atakując ze skutecznością wynoszącą 58% i miał 62% dobrego przyjęcia. Porażka spowodowała, że Resovia utraciła fotel lidera.

Skra Bełchatów – Resovia Rzeszów 3:2
(21:25, 25:22, 25:18, 21:25, 15:12)

Derby Mazowsza okazały się bardzo mało emocjonującym spotkaniem. Radomianie bowiem w trzech setach rozprawili się AZS-em Politechniką Warszawską i praktycznie przez cały mecz ich prowadzenie było niezagrożone. Tylko w drugim secie akademikom udało się odrobić straty, ale i tak zaraz potem radomianie im odskoczyli. W szeregach gospodarzy ponownie dobre spotkanie rozgrywał Wytze Kooistra, ale jeszcze lepiej spisywał się Jakub Wachnik. Przyjmujący Czarnych zdobył 20 punktów, z czego 3 razy punktował zagrywką, 2 razy blokiem, atakował ze skutecznością wynoszącą 60% i zasłużenie został wybrany MVP. A warszawianie zagrali kolejne słabe spotkanie, jedynie większych zastrzeżeń nie można mieć do Adriana Gontariu, który jako jedyny w szeregach warszawskiej drużyny osiągnął dwucyfrowy dorobek punktowy (17 oczek) i jako jedyny również zapunktował z zagrywki (dwukrotnie). Tą wygraną radomianie udowodnili, że zeszłotygodniowe zwycięstwo ze Skrą nie było dziełem przypadku i że naprawdę grają solidną siatkówkę. Było to zresztą ich trzecie zwycięstwo z rzędu, które pozwoliło przesunąć się na szóste miejsce w tabeli.

Cerrad Czarni Radom – AZS Politechnika Warszawska 3:0
(25:19, 25:17, 25:17)

Od niedzieli mamy nowego lidera. Jest nim AZS Olsztyn, który po wygranej 3:1 nad Effectorem Kielce i wykorzystując podział punktów pomiędzy Resovią i Skrą, awansował na pierwsze miejsce w klasyfikacji. Przypomnijmy gwoli kronikarskiego obowiązku, że po raz ostatni olsztynianie liderowali w tabeli pięć lat temu, a ostanie dwa sezony kończyli na ostatnim miejscu. W niedzielnym meczu nie do zatrzymania byli Grzegorz Szymański i Rafał Buszek, z których każdy zdobył po 23 punkty. Oprócz skutecznego ataku dołożyli oni skuteczną zagrywkę, co przesądziło o losach meczu. Kielczanie walczyli, udało im się wygrać drugiego seta, ale nie potrafili znaleźć recepty na siłę ognia olsztyńskiej drużyny. Jak na razie podopieczni Krzysztofa Stelmacha stanowią bezapelacyjnie rewelację tegorocznych rozgrywek, zachowując przy okazji duży dystans do osiągniętych wyników.

Effector Kielce – AZS Olsztyn 1:3
(16:25, 25:21, 21:25, 23:25)

W meczu kończącym piątą kolejkę Jastrzębski Węgiel wzorowo wywiązał się z roli faworyta i pokonał BBTS Bielsko-Biała 3:1. W całym spotkaniu bielszczanie sprawili jednak sporo problemów jastrzębianom, tocząc w dwóch pierwszych partiach zacięty bój i wygrywając trzeciego seta. Dopiero w czwartej partii przewaga podopiecznych Lorenzo Bernardiego była bezapelacyjna. W tym spotkaniu włoski trener dał zresztą pograć siatkarzom, którzy mieli do tej pory mniej okazji, by prezentować swoje umiejętności. Chodzi tu o Dmytro Filippowa i Roba Bontje. Jednak i tak w trzecim secie na boisko musiał wrócić Michał Masny i pozostał już na nim do końca meczu. – Postawiliśmy Jastrzębskiemu Węglowi wysoko poprzeczkę, szczególnie w pierwszych dwóch setach, kiedy musieli się trochę natrudzić. Cieszę się, że chłopaki dzisiaj walczyli – powiedział po meczu Janusz Bułkowski, trener bialskiej ekipy. Wczoraj tej walki nie wystarczyło na zdobycie punktu, ale kto wie, co będzie w następnej kolejce.

Jastrzębski Węgiel – BBTS Bielsko-Biała 3:1
(25:21, 25:21, 22:25, 25:14)

Zobacz także:
Wyniki 5. kolejki i tabela PlusLigi

 

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:

Więcej artykułów z dnia :
2013-11-11

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2017 Strefa Siatkówki All rights reserved