Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > I liga mężczyzn > Grzegorz Szumielewicz: Walczymy o każdy punkt

Grzegorz Szumielewicz: Walczymy o każdy punkt

fot. Damian Wójcik

- Trzeba było naprawdę mocno uważać, aby nie stanąć i nie dać rozegrać się naszym przeciwnikom - uważa trener MKS-u Będzin, Damian Dacewicz, po wygranej w Krakowie. Grzegorz Szumielewicz, przyjmujący AGH, przyznaje, że słaba gra wynikała z dużej ilości błędów.

Podczas 7. kolejki I ligi mężczyzn drużyna AGH Kraków podejmowała u siebie lidera tabeli, MKS Będzin. Mimo zaciętej walki, szczególnie w drugiej odsłonie meczu, miejscowi musieli uznać wyższość siatkarzy z Zagłębia. Postawili oni na mocną zagrywkę, która miała być kluczowa dla wyniku spotkania. Niestety popełnili zbyt dużo błędów, by przechylić szalę zwycięstwa na swoją stronę. – W poprzednim spotkaniu z Avią Świdnik udało nam się ustrzec przed błędami własnymi, niestety w pojedynku z Będzinem przytrafiło nam się ich wiele. Zaryzykowaliśmy w elemencie zagrywki, bo jak wiadomo, z taką drużyną nie można grać miękko. Chcieliśmy zrobić więcej krzywdy przeciwnikowi, ale nie udało się. Najbardziej bolą te niewymuszone błędy, dotknięcia siatki przy bloku, przejścia linii trzeciego metra czy środkowej. W takich pojedynkach walczymy naprawdę o każdy punkt, a kiedy po jego zdobyciu pojawia się taki błąd, to jest to mocno demotywujące – przyznaje przyjmujący z Krakowa, Grzegorz Szumielewicz. Uważa on również, że niezwykle ciężko grać o jakiekolwiek punkty z tak poukładanym zespołem, jakim jest ekipa z Będzina. – Gratuluję siatkarzom MKS-u, zagrali dobre spotkanie, mają świetny skład z ogromnymi szansami na awans do najwyższej klasy rozgrywkowej, co jest zresztą ich celem. My chcieliśmy zrobić niespodziankę, w drugim secie wygrana była na wyciągnięcie ręki, mieliśmy nawet piłkę w kontrataku przy remisie po 23, ale nie udało się. W sytuacji remisu, po 1 w setach, mogłoby być różnie. Może rozluźnilibyśmy się troszkę, a na większej fantazji może nawet udałoby się nam ugrać coś więcej. Jednak z takim zespołem, grającym tak poukładaną i solidną siatkówkę, ciężko jest walczyć o jakiekolwiek punkty – przyznaje Szumielewicz.

Siatkarze MKS-u Będzin dzięki trzem punktom wywiezionym z Krakowa umocnili się na pozycji lidera I ligi mężczyzn. – Na pewno przed tym spotkaniem byliśmy stawiani w roli faworyta, ale w meczach w I lidze, w ogóle w siatkówce, wyniki poszczególnych spotkań pokazują, że w żadnym pojedynku nie można czuć się pewnie. Trzeba grać naprawdę dobrą, równą siatkówkę, a także być skoncentrowanym na każdej akcji. Dzisiejszy mecz pokazał, że Kraków trochę innym ustawieniem i mocną zagrywką też nas próbował zaskoczyć. Dlatego na takich przeciwników trzeba się dodatkowo mobilizować i być skoncentrowanym w stu procentach, bo przecież nie gramy u siebie – mówił szkoleniowiec będzinian.

Krakowska hala jest bardzo specyficzna, dosyć mała, a w opinii drużyn gości bardzo niewygodna do grania. Jakie odczucia towarzyszyły ekipie z Będzina? – Wchodząc do hali, wydała nam się ona przyjemna i sympatyczna, ale szybko okazała się niewygodna dla nas, a wręcz powiedziałbym, że usypiająca. Trzeba było naprawdę mocno uważać, aby nie stanąć i nie dać rozegrać się naszym przeciwnikom. Ja mogę być tylko zadowolony z naszej gry, nie zdarzyło nam się przysnąć nawet na chwilę, w końcówkach graliśmy z głową, to cieszy. Dzisiejszy mecz pokazał również, że nadal musimy bardzo ciężko pracować nad przyjęciem mocnej zagrywki, bo wielu zawodników w I lidze właśnie taką posiada. Cieszy mnie postawa moich zawodników w bloku, uważam, że mamy jeszcze spore rezerwy, ale dzisiaj ten element funkcjonował bardzo dobrze – podsumowuje spotkanie trener Damian Dacewicz.



Z kolei Jan Król, atakujący ekipy przyjezdnych, który z powodu kontuzji nie mógł pomóc swoim kolegom na boisku, przyznaje, że pojedynek był raczej jednostronny. – AGH tylko w drugim secie nawiązał walkę, na szczęście wygraliśmy nerwową końcówkę. Na pochwały zasługują wszyscy zawodnicy. Jeśli natomiast miałabym kogoś wyróżnić, to myślę, że Mario Gaca wiódł prym w zagrywce taktycznej i w bloku. Świetnie zagrał również Adrian Hunek, który miał chyba 100% w ataku, a i blokował nie raz. Byliśmy faworytem tego spotkania i swoją grą potwierdziliśmy, że przypuszczenia były słuszne.

Mecz rozpoczął się z piętnastominutowym opóźnieniem spowodowanym brakiem książeczek zdrowia zawodników, niezbędnych do rozpoczęcia spotkania. – Na wielkie słowa uznania zasługuje również narzeczona Grzesia (Wójtowicza – przyp. red.), Paulina Jagieła, która właściwie w ostatniej chwili dowiozła książeczki zdrowia wszystkich zawodników.

Mecz w Krakowie był drugim, w którym z powodu kontuzji nie mógł wystąpić Jan Król, podstawowy bombardier MKS-u. Wspierał on swoją drużynę dopingiem z trybun. – Oba te mecze przeżywałem na swój sposób. Starałem się pomóc chłopakom, dopingując czy dzieląc się spostrzeżeniami. Jednak dużo bardziej wolałbym być na parkiecie i czynnie pomagać drużynie w zdobywaniu kolejnych ligowych punktów – przyznał atakujący. Jego kontuzja okazała się nie być aż tak poważną i w następnym spotkaniu prawdopodobnie zobaczymy go na boisku. – Doznałem typowej dla siatkarza kontuzji, czyli skręcenia stawu skokowego. Na szczęście jest już dużo lepiej, a wszystko dzięki pracy naszej fizjoterapeutki Agnieszki Bronisz, która świetnie o nas dba. Bardzo mnie cieszy świetna postawa moich kolegów, ale mam nadzieję, że w następnym spotkaniu będę gotowy do gry – przyznaje Król.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
I liga mężczyzn

Tagi przypisane do artykułu:
, , , , ,

Więcej artykułów z dnia :
2013-11-11

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2017 Strefa Siatkówki All rights reserved