Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > ligi zagraniczne > Dominika Sieradzan: W Szwajcarii sport jest „na deser”

Dominika Sieradzan: W Szwajcarii sport jest „na deser”

fot. Łukasz Krzywański

Po sezonie spędzonym w Muszynie Dominika Sieradzan po raz kolejny zdecydowała się na zagraniczny wojaż. Skrzydłowa swoją karierę kontynuuje w Szwajcarii w ekipie Franches-Montagnes. - Trzeba będzie wielu treningów, by posklejać naszą grę w całość - mówi.

Po nieco rozczarowującym sezonie dla całej Muszynianki Muszyna opuściłaś Polskę i wybrałaś ofertę ze Szwajcarii. Twoim nowym klubem został Hotel Cristal Volleyball Franches-Montagnes. Co skłoniło cię do wybrania akurat kierunku szwajcarskiego?

Dominika Sieradzan:Ogólnie rzecz biorąc, ten okres transferowy był pod wieloma względami trudny dla większości zawodniczek. Dużo siatkarek musiało wyjechać z kraju, bo po prostu nie miały gdzie grać w polskich ligach. Kluby długo analizowały swoje możliwości finansowe albo chciały zupełnie inne zawodniczki. Do wybrania oferty ze Szwajcarii skłoniła mnie odległość od mojego domu we Francji. Do klubu mam jedynie 90 kilometrów i to bardzo mi odpowiada.

Ekipa Hotel Cristal Volleyball w większości złożona jest z młodych zawodniczek. Jak odnajdujesz się w nowym otoczeniu?



Faktycznie, jest to dość młody zespół, a większość siatkarek jeszcze się uczy. Te młode dziewczyny mają duży potencjał, ale brakuje im takiego boiskowego obycia. W składzie jest jednak doświadczona brazylijska rozgrywająca, Ana Cristina Porto, która przyszła do zespołu z brazylijskiej Superligi. Ana ma na swoim koncie medale mistrzostw kraju, a także imprez międzynarodowych. Jednak nic nie przyjdzie samo – trzeba będzie wielu treningów, by posklejać naszą grę w całość i tchnąć w dziewczyny ducha walki.

Wielu kibiców nie bardzo wie, do jakiego worka wrzucić ligę szwajcarską pod względem organizacji i poziomu sportowego. Możesz odnieść jakoś te rozgrywki do ligi polskiej czy francuskiej, w których występowałaś?

Poziom ligi nie jest najwyższy. Ogólnie są 3, może 4 zespoły, które całkiem fajnie „wyglądają” i zazwyczaj plasują się w górnej części tabeli. Trzeba też jasno powiedzieć – w Szwajcarii sport jest „na deser”. Tutaj nacisk kładzie się po pierwsze na edukację, a dopiero później, jeśli ktoś znajdzie czas, przychodzi na trening. Nie wiem, czy to dobrze, czy źle, bo jeśli chodzi o sport, to Szwajcaria wygląda przeciętnie, natomiast jako kraj wszystko funkcjonuje tu jak w zegarku. Wiele osób z zagranicy, w tym ja, zazdrości im takiej organizacji w życiu codziennym. Jeśli chodzi o zarządzanie i organizację samego klubu, to wszystko stoi na podobnym poziomie co w polskiej czy francuskiej ekstraklasie. Jest jedna zasadnicza różnica – w Szwajcarii na mecz zawsze jedzie się w dniu jego rozegrania, ponieważ najdalsze wyjazdy to jakieś 1,5 godziny drogi. Trzeba też powiedzieć słówko o trenerze z Brazylii, Romeu Beltramellim Filho. Ma bardzo ciekawy warsztat trenerski i cieszę się, że trafiłam pod jego skrzydła, bo na każdych zajęciach dużo się dzieje (śmiech).

Jakie cele zostały postawione przed twoim zespołem w nadchodzących rozgrywkach?

Cele są dwa: znalezienie się w najlepszej czwórce ligi i awans do Pucharu Challenge. Myślę, że jest to realne do wykonania, jeśli wszystkie „trybiki” pozaskakują i będziemy razem dążyły do tych celów. W grach zespołowych w pojedynkę niewiele można zdziałać, więc liczę na siłę drużyny.

Póki co HCV Franches-Montagnes ma na swoim koncie tylko 3 oczka po zwycięstwie 3:0 z FC Luzern. Jak wyglądało to zwycięskie spotkanie?

Było to pierwsze spotkanie w tym sezonie i z tego względu było bardzo nerwowe. Jak wcześniej wspomniałam, w zespole jest dużo młodych dziewczyn i zanim ochłonęły i złapały „zimną głowę”, minęło trochę czasu. Cieszę się, że wygrałyśmy 3:0, bo tutaj w ostatecznym rozrachunku mogą się liczyć sety czy nawet małe punkty. W zespole są też cztery Amerykanki, które po francusku nie mówią kompletnie nic i czasem komunikacja jest trudna, a jak wiadomo, na boisku trzeba szybko reagować. Wydaje mi się, że z czasem będzie jeszcze lepiej.

W kolejnych dwóch spotkaniach przegrałyście 0:3 z Volero Zurych oraz 0:3 z Volley Köniz. O ile porażka z Volero chyba była wkalkulowana, o tyle z ekipą z Köniz chciałyście ugrać jakieś punkty…

Mecz z Volley Köniz kompletnie nam nie wyszedł. Pogubiłyśmy się i można powiedzieć, że w ogóle nie grałyśmy, tylko stałyśmy i patrzyłyśmy, jak przeciwnik zdobywa punkt za punktem. Mam nadzieję, że był to pierwszy i ostatni raz, gdy dzieje się coś takiego. Poza tym trener ma niezły zawrót głowy, bo w podstawowym składzie, nie licząc trzech piętnastolatek, są tylko dwie Szwajcarki. Jedna musi być na boisku, a patrząc po pozycjach, jest tak, że ja grając jako atakująca, nie zawsze mogę być na boisku. W pierwszych spotkaniach grałam mało, jednak w kolejnych prawdopodobnie zostanę przekwalifikowana na przyjmującą i to może zmienić obraz drużyny. Zobaczymy tylko czy na naszą korzyść (śmiech).

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
ligi zagraniczne

Tagi przypisane do artykułu:
,

Więcej artykułów z dnia :
2013-11-10

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2017 Strefa Siatkówki All rights reserved