Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > PlusLiga: Bełchatowianie górą w starciu gigantów

PlusLiga: Bełchatowianie górą w starciu gigantów

fot. archiwum

Siatkarze Skry Bełchatów udanie zrewanżowali się Resovii Rzeszów za porażkę w zeszłorocznym ćwierćfinale mistrzostw Polski. Bełchatowianie w meczu 5. kolejki wygrali po tie-breaku z aktualnymi mistrzami kraju.

To wreszcie był pojedynek godny hitu kolejki. Często mecze zapowiadane jako szlagiery kończą się wielkim rozczarowaniem. Dzisiaj tak nie było. Obie drużyny pokazały prawdziwie nowoczesną siatkówkę, niepozbawioną wprawdzie błędów, ale obfitującą też w mnóstwo obron i ciekawe rozwiązania w ataku. Duża w tym zasługa rozgrywających: Nicolasa Uriarte i Fabiana Drzyzgi, znanych z inklinacji do kombinacyjnej gry. A zadanie mieli nie lada, bo już od początku meczu było widać, że zespoły za cel postawiły sobie maksymalne ograniczenie ich szybkich i niekonwencjonalnych rozegrań. Szarpane przyjęcie zmuszało ich do wyborów bardziej oczywistych. Szybciej ustabilizowali ten element bełchatowianie i to oni odskoczyli w pierwszym secie na 2, 3 punkty. Potem swoją zagrywkę włączyli jednak siatkarze Resovii, a coraz więcej błędów zaczęli popełniać gospodarze. Mylili się w ataku, seryjnie psuli serwisy, a czarę goryczy przelało utrudnianie przez Andrzeja Wronę rozegrania Drzyzdze. Wtedy rzeszowianie prowadzili już 23:19 i pewnie dowieźli tę przewagę do końca seta.

Porażka w premierowej odsłonie podziałała na Skrę jak płachta na byka. Kolejną partię rozpoczęli jakby to był film Hitchocka – od trzęsienia ziemi. A przynajmniej tak to mogło wyglądać z perspektywy mistrzów Polski, bo zanim się obejrzeli, już przegrywali 1:7. Znakomicie serwował Uriarte, a do tego ścianą nie do przejścia był bełchatowski blok. Trener Andrzej Kowal w miejsce Jochena Schöpsa i Petera Veresa posłał do boju Dawida Konarskiego i Paula Lotmana. Ile w tym zasługi tej zmiany, a ile zwolnienia tempa przez Skrę – trudno stwierdzić, ale fakt faktem, gra Resovii zaczęła wyglądać lepiej. Bełchatowianie zdawali się jednak w pełni kontrolować przebieg tego seta. Grali na luzie, a Uriarte raz za razem czarował niesztampowymi rozegraniami. Pewnie poczuł się chyba nawet trener Miguel Falasca, który za bardzo dobrze spisującego się Stephane’a Antigę wprowadził pod siatkę rekonwalescenta Facundo Conte. Szybko się z tej decyzji wycofał, bo rzeszowianie zbliżyli się na 2 punkty (17:19). Potem gospodarze znów odskoczyli, ale dzięki skutecznej wideoweryfikacji i asowi serwisowemu Oliega Achrema w samej końcówce przewaga ta ponownie stopniała do 2 oczek (22:24). Ostatecznie set zakończył się zwycięstwem Skry, bo w siatkę zaserwował kapitan Resovii.

Trzecia partia od samego początku przyniosła niesamowicie wyrównaną grę. Żadna z drużyn nie była w stanie zbudować przewagi dającej choćby minimalne bezpieczeństwo. Zaczęło się szachowanie rywali nie tylko taktycznymi rozwiązaniami na boisku, ale też prośbami o wideoweryfikację. W końcówce zabrakło jednak emocji, których można się było spodziewać, bo dosłownie w kilka chwil zupełnie posypała się gra Resovii. Od stanu 17:17 bełchatowianie zdobyli 8 punktów, a rzeszowianie tylko 1. Jak najszybciej chciałby pewnie o tym fragmencie meczu zapomnieć przede wszystkim Konarski. Siatkarz Resovii dwa razy zaatakował po antence, raz został zablokowany, a do tego popsuł jeszcze zagrywkę. Mistrzów Polski ostatecznie pogrążył zza linii dziewiątego metra Wrona.



W kolejnej partii trener Kowal wrócił do wyjściowego składu z Schöpsem i Veresem, ale Skra nie zwalniała tempa i na pierwszej przerwie technicznej miała w zapasie 3 oczka. Kiedy wydawało się, że dość pewnie zmierza po 3 punkty, Resovia zaczęła coraz mocniej naciskać, niewiele sobie robiąc z niedokładnego przyjęcia. Nawet trudne sytuacje na punkty zaczęli zamieniać Achrem i Schöps, zaskoczył rzeszowski blok, a po stronie bełchatowian, podobnie jak w pierwszym secie, pojawiły się błędy. Mistrzów Polski nie zdeprymowała nawet strata wypracowanej w bólach dwupunktowej przewagi. Szybko ją odzyskali i wygrali seta, doprowadzając do tie-breaka.

Znów jednak przespali początek partii, pozwalając Skrze na zdobycie czterech punktów z rzędu. Nie poddawali się, gonili, rozkręcali z akcji na akcję, aż wreszcie doprowadzili do remisu po 8. Być może kosztowało ich to zbyt dużo sił, bo potem ponownie dali Skrze odskoczyć. Na kolejny zryw zabrakło już czasu. Nie pomagały też problemy z przyjęciem, a co za tym idzie – skutecznym atakiem. Bełchatowianie wygrali mecz i zepchnęli Resovię z pozycji lidera PlusLigi. Na uwagę zasługuje prawdziwe wejście smoka, które w tie-breaku zaliczył Daniel Pliński. Środkowy Skry pojawił się na boisku od początku decydującej odsłony i w tym czasie zapisał na swoim koncie trzy punktowe bloki – jedyne oczka w tym elemencie wywalczone w piątej partii przez gospodarzy. MVP spotkania wybrano Stephane’a Antigę.

Skra Bełchatów – Resovia Rzeszów 3:2
(21:25, 25:22, 25:18, 21:25, 15:12)

Składy drużyn:
Skra: Wlazły (20), Kłos (7), Wrona (14), Uriarte (4), Antiga (15), Włodarczyk (16), Zatorski (libero) oraz Pliński (4), Conte i Brdjović
Resovia: Nowakowski (5), Achrem (16), Schöps (14), Drzyzga, Perłowski (10), Veres (9), Penchev (libero) oraz Konarski (11), Lotman (5), Kosok i Masłowski (libero)

Zobacz również:
Tabela oraz wyniki 5. kolejki PlusLigi

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2013-11-09

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2017 Strefa Siatkówki All rights reserved