Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > europejskie puchary > Ivan Miljković: Nie wiem, kiedy powiem „dość”

Ivan Miljković: Nie wiem, kiedy powiem „dość”

fot. archiwum

- Niezależnie od tego, kto będzie stał po drugiej stronie siatki, będziemy patrzeć na ten zespół jako na silną drużynę - przyznał po meczu z AZS-em PW Ivan Miljković, dodając, że takie zwycięstwa pozwalają zademonstrować siłę Fenerbahçe.

Jak oceniłby pan to spotkanie? Jeśli spojrzymy na wynik, wydawałoby się, że wygrana przyszła wam z łatwością, ale czy z waszej perspektywy też tak to wyglądało?

Ivan Miljković: – Było o wiele łatwiej, niż się tego spodziewaliśmy. Z pewnością wynik – nasza wygrana 3:0, a w setach dwukrotnie do siedemnastu i raz do czternastu  – sugeruje, że był to mecz z kategorii tych szybkich i banalnych, ale dla nas wcale tak prosto nie było. Dla nas nie ma łatwych meczów – w każdym spotkaniu dajemy z siebie wszystko, w pełni się koncentrujemy i będziemy wciąż to robić. Niezależnie od tego, kto będzie stał po drugiej stronie siatki, będziemy patrzeć na ten zespół jako na silną drużynę.

Niemniej jednak wykonaliście pierwszy, bardzo ważny krok w kierunku awansu do kolejnej rundy Challenge Cup.



– Tak, ale nie patrzę na to w ten sposób. Nie myślę jeszcze teraz o kolejnej fazie rozgrywek, bo wciąż czeka nas kolejny, rewanżowy mecz z AZS-em Politechnika Warszawska. Bez wątpienia te trzy punkty wywalczone w tym spotkaniu są dla nas bardzo istotne i z pewnością postaramy się wygrać także w Stambule. Mam nadzieję, że zwyciężymy i zaprezentujemy się na tyle dobrze, by wywalczyć awans do kolejnej rundy.

A czy nie jest trochę tak, że dla drużyny takiej jak Fenerbahçe Challenge Cup to rozgrywki niższej kategorii, a waszym celem jest awans do Ligi Mistrzów?

– Aby awansować do Ligi Mistrzów, musimy grać dobrze w lidze i wywalczyć mistrzostwo lub wicemistrzostwo Turcji. Jednak aby tak się stało, jeszcze długa droga – do rozpoczęcia rundy play-off jeszcze mnóstwo czasu, bo rozpocznie się ona około marca. Dlatego też jeszcze się na tym nie skupiam, nie myślę o tym. Wątpliwości jednak nie podlega fakt, że Fenerbahçe jest coraz silniejsze i mam nadzieję, że również teraz, w Challenge Cup, zmierzymy się z najsilniejszymi, a w przyszłym roku będziemy już rywalizować w Lidze Mistrzów i grać z najlepszymi drużynami w Europie.

Jakkolwiek początek ligi był dla was całkiem udany – ostatnio pokonaliście naszpikowany gwiazdami Halkbank Ankara.

– Tak, to prawda, ale to był tylko jeden mecz. Owszem, był on bardzo trudny – tie-break zakończył się wynikiem 16:14 dla nas, zresztą każdy z setów był bardzo zacięty i w każdym wynik oscylował wokół remisu. Dla nas to ważne pod tym względem, że pomaga nam zademonstrować to, że jesteśmy silnym zespołem, który w tej chwili gra naprawdę dobrą siatkówkę.

W Turcji gra pan już czwarty sezon – musi się zatem pan tu dobrze czuć. Myślał pan o tym, czy właśnie tu chciałby zakończyć swoją karierę?

– Nie wiem. Nie myślę jeszcze o zakończeniu kariery. Obecnie koncentruję się tylko na tym bieżącym sezonie i na tym, aby dobrze się dla nas zakończył. Wraz z jego końcem wygasa mój kontrakt z Fenerbahçe i jeśli w przyszłości będę zdrowy, będę czuł się dobrze – pomyślę nad tym. Wciąż jednak gra w siatkówkę sprawia mi wiele radości i nie wiem, kiedy powiem „dość”.

Co zatem sprawia, że liga turecka jest coraz bardziej kusząca dla siatkarzy?

– W tej chwili w Turcji są pieniądze. Są one inwestowane w dobrych siatkarzy – tak to działa, że jeśli masz odpowiednio dużo pieniędzy, to możesz sprowadzić najlepszych graczy na świecie. Dodatkowo, jeśli tacy właśnie zawodnicy przychodzą do ligi, to z roku na rok rośnie ona w siłę i staje się coraz bardziej atrakcyjna.

A nie rozważał pan opcji spróbowania swoich sił w lidze rosyjskiej, która jest uważana za jedną z najlepszych na świecie?

– Szczerze mówiąc, nie. Dlaczego miałbym się nad tym zastanawiać? Jest wielu zawodników, którzy nie grali w niektórych silnych ligach, są też tacy, którzy nie wygrali pewnych trofeów, a mimo to zakończyli swoje kariery. To nie działa tak, że na przykład ja nie wygrałem złotego medalu mistrzostw świata, to powinienem grać w reprezentacji tak długo, aż go wywalczę. W tej chwili jestem szczęśliwy z tego powodu, że gram w Turcji.

*rozmawiała Michalina Tarkowska (Strefa Siatkówki)

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
europejskie puchary

Tagi przypisane do artykułu:
, , ,

Więcej artykułów z dnia :
2013-11-06

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2017 Strefa Siatkówki All rights reserved