Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Grzegorz Szymański: Jeszcze czegoś takiego nie widziałem

Grzegorz Szymański: Jeszcze czegoś takiego nie widziałem

fot. archiwum

AZS Olsztyn w weekend pokonał warszawską Politechnikę, a kluczem do wygranej była fenomenalna dyspozycja olsztynian w zagrywce. - Z taką zagrywką to nie wyobrażam sobie, że nasza dobra passa przestanie w ogóle trwać  - mówi Grzegorz Szymański.

Dobra dyspozycja olsztyńskiego zespołu trwa, z Politechniką udało się wygrać 3:0.

Grzegorz Szymański: – Z taką zagrywką to nie wyobrażam sobie, że nasza dobra passa przestanie w ogóle trwać. To, co w tym meczu chłopaki wyprawiali w polu zagrywki, to przeszło ludzkie pojęcie. Jeszcze nie widziałem czegoś takiego na treningu, a co dopiero podczas meczu.



I jeszcze ta seria Matti Oivanena w drugim secie…

Powiem szczerze, że rozbiła Politechnikę od środka, bo jeżeli się z 12:10 robi 21:10 i nawet nie można podjąć walki, ani w ataku, ani w bloku, tylko się oddaje piłkę albo na drugą stronę, albo gdzieś w trybuny, to jest to bardzo deprymujące. Rozmawiałem chwilę z Marcinem Nowakiem i mówił, że można to było jakoś inaczej rozegrać, a moim zdaniem przy takich zagrywkach nie było szans. Oby tak dalej.

Czy obawialiście się tego meczu? Bo do tej pory te trzy zespoły, z którymi graliście, to były drużyny z wielkiej czwórki, faworyci, natomiast w tym meczu, gdzieś przeczytałam, że to wy jesteście faworytem.

Te wypowiedzi trenerów drużyny przeciwnej to jest takie uciekanie od odpowiedzialności, zwalanie na przeciwnika całej presji, także nikt się tutaj nie sugerował takimi słowami. Na pewno było trochę nerwowo w pierwszym secie, to było widać, że każdy patrzył po sobie. Uspokoiło się dopiero w końcówce, gdzie na szczęście Rafał Buszek chyba dwa asy zaserwował, Piotrek Hain dołożył jeszcze jednego, a mogło być różnie. Było trochę nerwowo, poczuliśmy się trochę w tym pierwszym secie faworytem, a wiadomo, że w takiej sytuacji to zaraz ręce zaczynają się trząść.

Czy dla ciebie był to specjalny mecz? W Warszawie spędziłeś ostatnie dwa sezony…

Nie, nie podchodziłem do tego szczególnie emocjonalnie. Było to spotkanie jak każde inne.

Początek sezonu w twoim wykonaniu jest bardzo dobry, po trzech kolejkach znajdowałeś się na pierwszym miejscu w klasyfikacji najlepiej punktującego i najlepiej zagrywającego zawodnika.

Ja tak mam zawsze. Zerknij w historię czterech czy pięciu lat wstecz, zawsze mam na początek kilka dobrych meczów. Potem jest, jak to z wiekiem, coraz gorzej (śmiech). Na razie zdrowie, odpukać, mi dopisuje, można powiedzieć, że nic wielkiego mi nie dolega i Bartek (Krzysiek – przyp. red.) depcze mi po piętach jak tylko może na treningach. Na razie trener stawia na mnie, zobaczymy, co będzie dalej.

Następny mecz zagracie z Effectorem Kielce. Dobra passa zostanie utrzymana?

Chcielibyśmy, to kolejny przeciwnik, który ostatnio wygrał dwa mecze i widać, że złapał wiatr w żagle, także będzie trudniej. Każdy mecz jest trudny, jeżeli się gra dobrze, wtedy jest łatwiej, a jeżeli samemu się popełnia błędy, no to wtedy jest trudniej. Tam na pewno nie będzie łatwo, może Pablo (Bengolea – przyp. red.) wejdzie na boisko, bo tam właśnie skręcił kostkę miesiąc temu na sparingu, więc może będzie miał okazję się zrewanżować w grze, także zobaczymy.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2013-11-06

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2017 Strefa Siatkówki All rights reserved