Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Strefa Eksperta: Zoom na młodzież

Strefa Eksperta: Zoom na młodzież

fot. archiwum

4. kolejka PlusLigi dobiegła końca. Nie brakło w niej emocji, niespodzianek, ale i jednostronnych widowisk. O spotkaniach rozegranych w jej ramach, o zaskakującym wyniku z Radomia i dyspozycji młodych zawodników opowiedział trener Grzegorz Ryś.

AZS Częstochowa – Effector Kielce

Myślę, że najwięcej uwagi należałoby poświęcić właśnie temu spotkaniu, ponieważ był to mecz, który toczył się pomiędzy zawodnikami młodego pokolenia. Można go nazwać pojedynkiem polskiej młodzieży – z jednej strony, w Kielcach: Buchowski, Dryja, Kaczmarek, Wolański, a z drugiej: Hebda, Kaczyński, Marcyniak. Ci młodzi zawodnicy, przy olbrzymim wsparciu i doświadczeniu starszych zawodników, takich jak Lipiński, czy Murek, Bąkiewicz i Kozłowski, czy innych siatkarzy, występujących w tych drużynach, także tych zagranicznych. Bardzo fajnie, że taki mecz można było zobaczyć w telewizji, ponieważ mieliśmy okazję obserwować zawodników, którzy za niedługi czas mają szansę walczyć o miejsce w reprezentacji – być może nie w podstawowym składzie, ale w szerokiej kadrze na pewno. Bardzo dobrze, że ci młodzi gracze w takim meczu pokazali swoje umiejętności. Dla mnie osobiście wynik miał tutaj znaczenie drugorzędne – patrzyłem na to spotkanie z punktu widzenia szkoleniowego – dlatego też cieszy mnie to, że ci zawodnicy grali bez żadnych kompleksów, odważnie. Szkoda, że kontuzji nabawił się Miłosz Hebda, bo być może, gdyby zagrał on do końca, to mecz ten nie zakończyłby się w czterech setach, a mielibyśmy szansę oglądać tie-breaka. Ci młodzi ludzie pokazali olbrzymi potencjał, spore umiejętności.

Być może mecz nie stał na najwyższym poziomie, do którego jesteśmy przyzwyczajeni, oglądając Resovię, ZAKSĘ czy Skrę, ale myślę, że warto na niego zwrócić uwagę. Ci młodzi zawodnicy, znakomita większość z nich, ma za sobą doświadczenie zdobyte czy to w reprezentacji juniorów, kadetów, czy na uniwersjadzie. Myślę, że to bardzo ważne dla przyszłości polskiej siatkówki i z tego punktu widzenia było to bardzo dobre i pozytywne spotkanie. Sądzę, że ci młodzi ludzie będą się dalej rozwijać.



Jeśli chodzi o Michała Kaczyńskiego i jego zmianę pozycji, to nie do końca jest to dla niego nowość. Dużą zasługą Szkoły Mistrzostwa Sportowego jest to, że ci młodzi zawodnicy szkoleni byli wszechstronnie i nie jest dla nich trudnością wystąpić na innej pozycji niż ta, do której byli docelowo przygotowywani. Michał Kaczyński – przyjmujący – może dać sobie radę również i jako atakujący, co świadczy właśnie o tym wszechstronnym przygotowaniu. Miłosz Hebda, który w tej chwili gra jako przyjmujący, przychodził do SMS-u jako potencjalny środkowy, po czym został przesunięty na atak i w kadrze kadetów i juniorów grał jako atakujący, a w tej chwili w klubie został przestawiony na przyjęcie i również znakomicie daje sobie radę. Mogę również wspomnieć o Wojtku Włodarczyku, który był przygotowany jako rozgrywający, a w tej chwili gra jako przyjmujący i świetnie sobie radzi, i jest zawodnikiem skutecznym zarówno w ataku, jak i w przyjęciu. Wiadomo, że on w dalszym ciągu się rozwija i przytrafiają mu się drobne błędy, ale myślę, że kwestią czasu jest to, iż wyeliminuje swoje mankamenty i stanie się bardzo wartościowym graczem. Zwróćmy więc uwagę na to, że tacy siatkarze jak Kaczyński, Hebda, Włodarczyk, którzy przeszli przez szkolenie centralne, są wyszkoleni wszechstronnie. Nie są zaszufladkowani i przywiązani do jednej pozycji, ale potrafią sobie dać radę z innym zadaniem.

ZAKSA Kędzierzyn-Koźle – Jastrzębski Węgiel

Był to zacięty, pięciosetowy mecz. Myślę, że oba zespoły zagrały dość nierówno – w dwóch pierwszych setach wyraźnie przeważali jastrzębianie, następnie do głosu doszli kędzierzynianie i doprowadzili do emocjonującego tie-breaka. Z przebiegu gry można powiedzieć, że padł dość sprawiedliwy rezultat, choć gdyby Jastrzębski Węgiel był bardziej skoncentrowany, to mógłby ten mecz wygrać 3:0.

W tym spotkaniu trenerzy dokonywali wielu zmian, szukali optymalnego zestawienia tak, aby prowadzić skuteczną grę. Trener Świderski w trakcie meczu dał możliwość gry Grzegorzowi Boćkowi, co było udanym posunięciem. Ten zawodnik „ruszył” zespół i grał bardzo skutecznie. Również i inni zawodnicy, choćby Wojtek Ferens, po którym widać, że bardzo dobrze czuje się w nowym zespole, sporo wnieśli do gry. Myślę, że dobrze się dzieje, że kolejni młodzi gracze wchodzą do gry i grają bez kompleksów – to jest bardzo istotne. Natomiast zespół z Jastrzębia-Zdroju trochę stracił swój rytm po dwóch wygranych setach, po czym odbudował się w tie-breaku i wygrał. Myślę, że warto było zobaczyć takie spotkanie, nawet jeśli ta gra nie do końca była równa i ten poziom falował.

BBTS Bielsko-Biała – LOTOS Trefl Gdańsk

W tym meczu faworytem był zespół z Gdańska, który mimo porażki w zeszłym tygodniu w Kielcach zagrał bardzo ambitnie i pokazał swój charakter. Natomiast drużyna z Bielsko-Białej nie powiedziała jeszcze ostatniego słowa i zdobywa dopiero doświadczenie w ekstraklasie, w lidze zawodowej. Gra ona też, na tę chwilę, niezbyt równo – przytrafiają się jej znakomite spotkania, jak na przykład z AZS-em Politechnika Warszawska, ale też i takie mecze jak z Treflem. Myślę, że pierwsza runda będzie takim „otrzaskaniem”, okrzepnięciem dla tego zespół, a trenerzy wyciągną wnioski z tych wszystkich spotkań i powinien on grać równiej w dalszej części sezonu. Należy dać szansę BBTS-owi, natomiast Trefl ma wyższe ambicje niż w poprzednim sezonie. Z pewnością ci zawodnicy byli zmotywowani po ostatniej porażce i bardzo chcieli to spotkanie wygrać, co im się udało. Jestem ciekaw, jak będą się prezentowali w kolejnych meczach.

Indykpol AZS Olsztyn – AZS Politechnika Warszawska

Patrząc na rezultat, można powiedzieć, że było to widowisko jednostronne – AZS Olsztyn dyktował warunki, zagrał pewnie i bardzo skutecznie. Szkoda, że nie można było tego meczu zobaczyć w telewizji, ale myślę, że spotkanie to potwierdziło dobrą dyspozycję olsztynian. Jest to kolejny pojedynek, który zespół AZS-u gra równo – w czterech kolejkach odniósł trzy zwycięstwa. Nawet po przegranej w zeszłym tygodniu ze Skrą nie można nic złego o nich powiedzieć, bo był to mecz walki, który wygrał zespół bardziej doświadczony, ale AZS do końca nie odpuszczał. Myślę, że jest to drużyna, która jeśli utrzyma taką dyspozycję w kolejnych spotkaniach, będzie na pewno groźna dla każdego. A jeśli faktycznie będzie jeszcze grać równo i będzie wciąż dysponować tymi atutami, które ma w tej chwili, to z meczu na mecz ci zawodnicy powinni być coraz pewniejsi i mogą sprawić jeszcze niejedną niespodziankę. Jestem ciekaw, jak ten zespół będzie się zachowywać w kolejnych spotkaniach.

Asseco Resovia Rzeszów – Transfer Bydgoszcz

Tutaj zdecydowanym faworytem był zespół z Rzeszowa. Na tę chwilę, jeżeli spotyka się mistrz Polski z ostatnią ekipą w tabeli, to trudno podejrzewać, że może paść inny wynik niż wygrana Resovii. Wprawdzie bydgoszczanie starali się nawiązać walkę i wygrali nawet jednego seta, ale myślę, że różnica w potencjale jest zdecydowanie na korzyść zespołu z Rzeszowa. Resovia straciła tylko seta, ale pokazała, kto w tym meczu jest lepszy, natomiast Trensfer w kolejnych spotkaniach musi mocno walczyć o punkty, ponieważ na tę chwilę ma ich zero i nie jest to dla niego wesoła sytuacja. Myślę, że jednak czas działa na korzyść zespołu z Bydgoszczy i po przejściu Pawła Woickiego być może w kolejnych meczach trochę zmieni się jego styl gry i będzie on groźny dla innych. Nie można na pewno skreślać tej drużyny, a jedynie obserwować, jak będzie się ona zachowywać i prezentować w dalszej części sezonu.

Cerrad Czarni Radom – PGE Skra Bełchatów

Wynik tego spotkania jest olbrzymią niespodzianką. Chyba w tym meczu radomianie zagrali na maksimum swoich możliwości, natomiast Skra nie pokazała tego, co potrafi i nie zagrała na 100%. Trudno powiedzieć, czy wpływ na to miały mecze w europejskich pucharach, czy słabszy dzień, ale z pewnością zespół z Bełchatowa nie może pozwolić sobie na takie porażki, jeżeli chce się liczyć w walce o medale. Jeśli w kolejnych spotkaniach Skra będzie wygrywać, to można przypuszczać, że było to tylko potknięcie i przytrafił jej się słabszy dzień. Jeśli jednak bełchatowianom przydarzą się kolejne wpadki z zespołami z dolnej części tabeli, będzie to świadczyć o tym, że Skra nie prezentuje jeszcze wszystkich swoich możliwości, całego swojego potencjału na tyle, na ile by się tego od niej oczekiwało. Sądzę jednak, że na razie należy patrzeć na to ze spokojem i nie ma co robić z tego żadnej sensacji.

Przede wszystkim należy podkreślić, że po czterech kolejkach wszystkie zespoły nie są jeszcze w optymalnej dyspozycji i po olbrzymich zmianach w składach, które nastąpiły przed tym sezonem, w tej chwili drużyny jeszcze się zgrywają, a trenerzy szukają optymalnego zestawienia. Te cztery kolejki pokazały jeszcze inne bardzo ciekawe rzeczy, przynajmniej ze szkoleniowego punktu widzenia. Przede wszystkim te zespoły, które chcą się liczyć w walce o medale, muszą dysponować wyrównanym składem – nie szóstką, siódemką zawodników, ale w miarę wyrównaną dwunastką. Mecze, które do tej pory zostały rozegrane, pokazały, że te zespoły, które mają wartościowych zmienników, są w stanie walczyć o zwycięstwo w każdym spotkaniu. Tym drużynom zaś, które nie mają tych zmienników, będzie ciężko zdobywać punkty w dalszej części sezonu.

Kolejna rzecz – te ekipy, które występują w europejskich pucharach i grają w rytmie środa-sobota, jeszcze nie odnalazły się w tym systemie rozgrywania meczów co trzy, cztery dni. Widać, że są jeszcze na etapie wdrażania się i można przyjąć, że nie jest to dla nich łatwe, bo jeśli przypomnimy sobie porażki ZAKSY czy Resovii w lidze, kiedy wcześniej wygrywali właśnie w Europie, to pokazuje, że ich dyspozycja faluje. Myślę jednak, że to dla nich przetarcie i z czasem ich forma będzie rosła. Jeśli te zespoły przyzwyczają się do tego rytmu, to będzie to wyglądać w miarę składnie.

Najciekawszą rzeczą, o której należy wspomnieć, jest jednak to, że młodzi zawodnicy wchodzą do ligi i mają możliwość zaprezentowania się w trakcie meczu. Zespoły z Częstochowy, z Kielc, z Radomia, Bielsko-Białej, w mniejszym stopniu z Olsztyna i Warszawy dają szansę młodym i to cieszy. Bardzo dobrze, że mamy w lidze dwanaście drużyn, ponieważ widać, że te dwa teamy, które dołączyły, mają zupełnie inny potencjał i przede wszystkim bardzo ważne jest to, że ci młodzi zawodnicy mają okazję się zaprezentować w lidze, grają bez kompleksów i przede wszystkim zdobywają cenne doświadczenie. Gdyby te dwa zespoły nie dołączyły do PlusLigi, to ci młodzi wciąż graliby w I lidze, a wydaje mi się, że mają już taki potencjał, zasób umiejętności, nawet mimo niewielkiego doświadczenia, że stać ich na grę w ekstraklasie. Myślę, że jest to bardzo dobry kierunek i należy przyklasnąć tym zespołom i ich szkoleniowcom, że nie boją się postawić na młodzież, bo z czasem to zaprocentuje i za kilka lat będzie mieć liczną grupę zawodników, którzy walczyć będą o miejsce w reprezentacji.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2013-11-05

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2017 Strefa Siatkówki All rights reserved