Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > I liga mężczyzn > Pierwszoligowcy wracają do walki o ligowe punkty

Pierwszoligowcy wracają do walki o ligowe punkty

fot. archiwum

Po krótkiej przerwie do walki powracają pierwszoligowcy. Tym razem o kolejne punkty przyjdzie im zmierzyć się w środku tygodnia. Wszystkie mecze zapowiadają się ciekawie, ale najwięcej emocji powinno być w Suwałkach oraz w Będzinie.

Teoretycznie łatwe zadanie czeka siedleckiego lidera, który w szóstej serii spotkań zmierzy się z zamykającym tabelę TKS-em Nascon Tychy. Wynik tego spotkania pokaże, czy ostatnia porażka podopiecznych Sławomira Gerymskiego była tylko małą wpadką przy pracy, czy też KPS-owi przytrafił się nieco większy kryzys formy. Nie ma co ukrywać, iż mazowieccy siatkarze będą faworytem w konfrontacji z beniaminkiem, który w dotychczasowych pojedynkach nie ugrał jeszcze nawet seta. Ale nie mogą zlekceważyć przeciwnika, bowiem z pewnością tyszanie tanio skóry nie sprzedadzą, tym bardziej że każdy kolejny mecz jest dla nich niejako spotkaniem o życie. Już teraz do ósmego w tabeli Kęczanina tracą siedem punktów, więc chcąc włączyć się do walki o awans do play-off, muszą zacząć wygrywać sety i zdobywać punkty nie tylko z zespołami z dolnych rejonów tabeli, ale także z tymi mocniejszymi. Ponadto każda zła passa kiedyś się kończy, ale czy mecz z siedlczanami będzie tym, po którym beniaminek odbije się od dna tabeli?

Wiele emocji powinno być w starciu MKS-u Banimexu Będzin z Camperem Wyszków, choć wydaje się, że więcej szans na zwycięstwo mają podopieczni Damiana Dacewicza. Ekipa znad Czarnej Przemszy jedyną porażkę poniosła na inaugurację rozgrywek, kiedy to uległa Avii Świdnik. Później kroczyła już od zwycięstwa do zwycięstwa. Ostatnio wykazała wyższość nad Energą Pekpol Ostrołęka. Dzięki temu jest już o włos od objęcia fotela lidera, bowiem traci do KPS-u tylko jeden punkt. Jednak zawodnicy trenera Sucha również mają spore ambicje w tym sezonie. Już nie raz pokazali, że potrafią grać w siatkówkę, o czym świadczy chociażby triumf nad Cuprum. Chociaż ich dyspozycja jest nieco mniej stabilna, co potwierdzają porażki z Krispolem czy Pekpolem. Jednak wyraźnie widać, że wyszkowianie znacznie bardziej skoncentrowani są w trakcie meczów z przeciwnikami z górnej półki, więc tym bardziej w Będzinie zapowiada się ciekawe spotkanie, a niewykluczone, że końcowego zwycięzcę wyłoni w nim dopiero tie-break.

Niezwykle interesująco zapowiada się spotkanie Stali AZS PWSZ Nysa z Krispolem Września. Po pierwsze dlatego, że oba zespoły dzieli w tabeli zaledwie jedno oczko, a po drugie, bo drużynę z Opolszczyzny obecnie prowadzi Krzysztof Wójcik, który jeszcze w poprzednim sezonie trenował zespół z Wielkopolski. Dlatego też na pewno zna on mocne i słabe strony części siatkarzy Krispolu, ale oni zapewne zrobią wszystko, aby udowodnić swoją wyższość nad najbliższym przeciwnikiem. Jednak wydaje się, iż nieco więcej szans na zwycięstwo będą mieli gospodarze, bowiem ich dyspozycja w ostatnim czasie wydaje się być bardziej stabilna. Wygrali między innymi z AGH 100 RK AZS Kraków, PWSZ Victorią Wałbrzych i Avią Świdnik. Poza tym ich atutem będzie nyski kocioł, w którym trudno jest odnaleźć się drużynom przyjezdnym. Wprawdzie podopieczni Marka Jankowiaka odprawili z kwitkiem ostatnio KPS Siedlce, ale czy znajdą własny rytm gry w hali akademików? Aby tak się stało, ostatnie treningi przed wyjazdem na Opolszczyznę odbywali na mniejszej hali. Mimo że wrześnianie do Nysy udali się bez Wojciecha Dziurkowskiego, to zapowiadają walkę o kolejne punkty. – Na każdy kolejny mecz wyjdziemy, żeby walczyć, zdobywać punkty, wygrywać sety i zwyciężać – komentował niedawno przyjmujący wielkopolskiego beniaminka, Damian Dobosz.



Zajmujące trzecie miejsce w tabeli Cuprum Mundo Lubin uda się tym razem do Kęt, gdzie zmierzy się z tamtejszym Kęczaninem. Faworyt tego spotkania jest tylko jeden. Są nim oczywiście podopieczni Pawła Szabelskiego, którzy jednak nie zachwycili w ostatnim meczu przeciwko Ślepskowi Suwałki. Wprawdzie wygrali go 3:1, ale ich gra pozostawiała wiele do życzenia. Na szczęście szkoleniowiec miedziowych ma ten komfort, że jak jednemu zawodnikowi nie idzie, to może dokonać zmiany, która odmieni grę jego zespołu. Takiego bogactwa personalnego nie ma Marek Błasiak. Dotychczas prowadzona przez niego drużyna wygrywała tylko z zespołami o podobnym potencjale sportowym, a czy znajdzie sposób, aby przeciwstawić się lubinianom? Każde oczko urwane faworytowi może okazać się bezcenne dla ekipy znad Soły w końcowym rozrachunku. Lecz Cuprum nie zamierza gubić punktów. – W Kętach będziemy walczyli o trzy punkty. Choć wiadomo, że na wyjeździe gra się trudniej, ponieważ przeciwnik ma atut własnej hali oraz publiczności – skomentował atakujący brązowego medalisty I ligi, Szymon Romać.

Ważny pojedynek dla układu w dolnych rejonach tabeli zostanie rozegrany w Świdniku, gdzie Avia skrzyżuje rękawice z AGH 100RK AZS Kraków. Jak na razie w lepszej sytuacji są podopieczni Marcina Jarosza, ale pewnie już dawno zapomnieli oni o dwóch wygranych z początku sezonu. Ostatnie trzy porażki raczej nie poprawiły ich nastrojów, a doskonałym momentem, aby to zmienić, będzie spotkanie przed własną publicznością. Ale jeszcze w trudniejszej sytuacji znajdują się obecnie krakowianie, którzy do tej pory zgromadzili na swoim koncie zaledwie jedno oczko. W końcu muszą oni zacząć wygrywać, a pojedynek z beniaminkiem wydaje się być najlepszą ku temu okazją. Jednak problemem podopiecznych Wojciecha Kaszy są końcówki, bowiem długimi fragmentami potrafią toczyć wyrównaną walkę z rywalami, a brakuje im zimnej głowy w decydujących momentach. Jeśli uda im się to zmienić w konfrontacji z zespołem z lotniczego miasta, to mają szansę, aby pokusić się o pierwszą wygraną w rozgrywkach. Warto wspomnieć, że w poprzednim sezonie oba te zespoły spotykały się kilkukrotnie, a za każdym razem lepsza była Avia. – Jednak to nie znaczy, że mecz będzie z kategorii łatwych i przyjemnych. Wręcz przeciwnie. Krakowianie nie zaznali jeszcze smaku zwycięstwa i zrobią wszystko, by tego dokonać. Mamy trochę więcej czasu, żeby się przygotować do tej potyczki. Musimy poukładać sobie wszystko w głowach i spokojnie podejść do meczu – mówił na łamach swidnik.pl Jakub Guz.

Ostatnim spotkaniem szóstej kolejki będzie konfrontacja Ślepska Suwałki z Energą Pekpol Ostrołęka. Dotychczasowe wyniki wskazują, że są to zespoły, które mogą zachwycić swoją grą, ale także niespodziewanie przegrać. Z pewnością podopieczni Piotra Poskrobko będą próbowali zmazać plamę za ostatnie niepowodzenie w Lubinie, chociaż do połowy drugiego seta nic na to nie wskazywało. Drużyna z Podlasia dyktowała warunki gry, ale później nie potrafiła już odnaleźć odpowiedniego rytmu gry. Z kolei ostrołęczanie stoczyli fenomenalną batalię z MKS-em Banimexem Będzin. Przy odrobinie szczęścia mogli nawet zwyciężyć 3:0, ale przegrane końcówki sprawiły, że z parkietu zeszli pokonani. Zawodnicy trenera Dudźca nie zaznali jeszcze goryczy porażki na wyjeździe, a czy w Suwałkach uda im się podtrzymać zwycięską passę? – My doskonale znamy rywali, a oni nas i nikt nikogo nie jest w stanie zaskoczyć. O wygranych w takich meczach decydują niuanse i nad nimi będziemy pracowali. Wierzę, że pozytywne efekty tej pracy kibice, na własne oczy, zobaczą już w czwartek – podsumował na łamach strony klubowej opiekun Ślepska, Piotr Poskrobko.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
I liga mężczyzn

Tagi przypisane do artykułu:

Więcej artykułów z dnia :
2013-11-05

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2017 Strefa Siatkówki All rights reserved