Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > europejskie puchary > LM: Czy rumuńska wyprawa zakończy się sukcesem jastrzębian?

LM: Czy rumuńska wyprawa zakończy się sukcesem jastrzębian?

fot. Joanna Skólimowska

Siatkarze Jastrzębskiego Węgla nie mają czasu na odpoczynek ani na solidne treningi. Już jutro rozegrają kolejne spotkanie w Lidze Mistrzów. Tym razem ich rywalem będzie Tomis Constanta. Czy podtrzymają oni zwycięską passę?

Początek walki w PlusLidze oraz w Lidze Mistrzów nie był udany dla podopiecznych trenera Bernardiego. W tych pierwszych rozgrywkach ulegli oni akademikom z Olsztyna, a w tych drugich – naszpikowanemu gwiazdami Halkbankowi Ankara. Jednak o tych porażkach jastrzębianie pewnie już dawno zapomnieli, bowiem później przytrafiła im się seria zwycięstw. Na rozkładzie mają już między innymi mistrza Polski, Asseco Resovię Rzeszów, a w miniony weekend ograli wicemistrza, ZAKSĘ Kędzierzyn-Koźle. W dodatku w środku tygodnia w dobrym stylu rozprawili się z Hypo Tirol Innsbruck, więc widać, że śląska drużyna jest obecnie w dobrej formie, a każde kolejne zwycięstwo na pewno zwiększa jej pewność siebie. Teraz przed Jastrzębskim Węglem wyjazd do Rumunii, gdzie zmierzy się z Tomisem Constanta. Polska drużyna wydaje się być faworytem tego meczu, ale na pewno nie może zlekceważyć przeciwnika, ponieważ pokazał on już, że potrafi grać w siatkówkę, a w europejskich pucharach nie zamierza być przysłowiowym chłopcem do bicia. – Czeka nas jeszcze trudniejsze spotkanie niż to ostatnie ligowe w Kędzierzynie-Koźlu i na pewno jeszcze ważniejsze, ponieważ w Constanty prawdopodobnie będą decydować się losy awansu do play-off w Lidze Mistrzów – powiedział na łamach Gazety Wyborczej Lorenzo Bernardi,

Podopieczni Martina Stoewa całkiem dobrze radzą sobie w Lidze Mistrzów. Wystarczy wspomnieć, że ograli na wyjeździe Hypo Tirol Innsbruck, a we własnej hali urwali seta Halkbankowi Ankara. Jeszcze lepiej Tomis spisuje się w lidze rumuńskiej. Na krajowym froncie nie zaznał on jeszcze goryczy porażki. Bez straty seta ograł Arcadię Galati i Phoenix Simleu Silvaniei, a jedną partię stracił w pojedynku z Unirea Dei. Trzy zwycięstwa sprawiły, że obecnie jest wiceliderem rumuńskiej ekstraklasy. Na fotelu lidera zasiada Volei Municipal Zalau, ale tylko dlatego, iż ma rozegrane o jedno spotkanie więcej.

W zespole z Constanty próżno szukać gwiazd światowego formatu. Bez wątpienia jednym z bardziej znanych zawodników grających w rumuńskiej ekipie jest były rozgrywający reprezentacji Bułgarii, Andrej Żekow. Innym Bułgarem broniącym barw Tomisu jest libero – Władisław Iwanow. Ważne ogniwo stanowi także hiszpański atakujący Israel Calderon Rodriquez, który w dwóch wcześniejszych spotkaniach zgromadził na swoim koncie 26 oczek. W zespole znalazło się także miejsce dla Dmitriija Bahowa (Mołdawia), Redy Haikala (Egipt) oraz Carlosa Diasa Massinatoriego (Brazylia). Pozostałą część drużyny stanowią rodzimi gracze, wśród których warto zwrócić uwagę przede wszystkim na: Andreja Spinu i Sergiu Stancu. Ale czy rumuński team posiada na tyle duży potencjał sportowy, aby sprawić niespodziankę i ograć jastrzębian? A może to podopieczni trenera Bernardiego odniosą kolejne zwycięstwo, dzięki któremu umocnią się na drugim miejscu w grupie F? O tym przekonamy się już jutro.



źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
europejskie puchary

Tagi przypisane do artykułu:
, , ,

Więcej artykułów z dnia :
2013-11-05

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2017 Strefa Siatkówki All rights reserved