Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > PlusLiga: Po czterech kolejkach nie ma już niepokonanych drużyn

PlusLiga: Po czterech kolejkach nie ma już niepokonanych drużyn

fot. archiwum

Porażka Skry Bełchatów z beniaminkiem z Radomia jest niewątpliwie największą sensacją 4. kolejki. Dzięki wygranej nad Transferem Bydgoszcz na fotel lidera powróciła Resovia Rzeszów, zaś bydgoski zespół nadal pozostaje jedynym bez zwycięstwa na koncie.

W otwierającym czwartą kolejkę PlusLigi meczu pomiędzy AZS-em Częstochowa i Effectorem Kielce lepsi okazali się siatkarze z województwa świętokrzyskiego, którzy wygrali 3:1. Dla obu drużyn był to bardzo ważny mecz, gdyż komplet punktów pozwalał uciec z dołu tabeli. Częstochowianie nie dość, że nie dopisali nawet jednego oczka do swojego dorobku, to jeszcze stracili Miłosza Hebdę, który w końcówce drugiej partii skręcił staw skokowy. Podopieczni Marka Kardosa mimo osłabienia walczyli dalej, ale to w szeregach kieleckiej drużyny był lider, który kończył ważne piłki. Mowa o Sławomirze Jungiewiczu, który rozegrał kolejne dobre spotkanie – zdobył 23 punkty, z czego 21 atakiem, przy skuteczności wynoszącej 48% w tym elemencie. A trener częstochowskiej drużyny ma teraz poważny problem, bo Hebda jest trzecim zawodnikiem, który doznał kontuzji – z gry wyłączony jest także Bartosz Bednorz i Marcin Janusz.

AZS Częstochowa – Effector Kielce 1:3
(24:26, 25:18, 21:25, 20:25)

W hicie kolejki zwrotów akcji nie zabrakło i do wyłonienia zwycięzcy potrzebnych było aż pięć setów. Lepsi okazali się siatkarze Jastrzębskiego Węgla, a siatkarze ZAKSY mają czego żałować, bo przegrywali już 0:2 w setach i udało im się wyrównać stan meczu. Samo spotkanie, wbrew temu na co może wskazywać wynik, nie było aż tak emocjonującym widowiskiem, bowiem raz jedna, raz druga drużyna zdobywała sporą przewagę, więcej walki jedynie było w partii czwartej. Jednak jastrzębianom udało się obudzić w sobie rekina i przechylić szalę zwycięstwa na swoją stronę. Takiej to właśnie rybiej analogii użył Lorenzo Bernardi, podsumowując spotkanie. – Z jednej strony jestem bardzo zadowolony, z drugiej nie, ponieważ musimy nauczyć się jednej ważnej rzeczy w sporcie – nie wiem, czy wiecie, co robi rekin, jak poczuje smak krwi. Dla nas trzeci set był dokładnie taki. Pozwoliliśmy rywalom się odbudować i wrócić do gry. Kiedy się do tego dopuści, to z takim zespołem jak ZAKSA nie gra się już potem łatwo – powiedział szkoleniowiec jastrzębskiego zespołu.



ZAKSA Kędzierzyn-Koźle – KS Jastrzębski Węgiel 2:3
(18:25, 18:25, 25:17, 25:20, 9:15)

Akademickie derby rozstrzygnęli na swoją korzyść olsztynianie, którzy ponownie pokazali, że są w wyśmienitej formie na początku sezonu. O ile w pierwszym secie walka była prawie do samego końca, o tyle w drugiej partii od stanu 11:10 zaczął się show w wykonaniu jednej drużyny. Na zagrywkę poszedł Matti Oivanen i zszedł dopiero przy stanie… 21:10. Ale nie tylko fiński środkowy punktował w tym elemencie, bo także jego koledzy sprawiali zagrywką sporo problemów warszawianom. Oivanen dostał statuetkę MVP, ale równie dobrze mógł to być Rafał Buszek, który był najlepiej punktującym zawodnikiem spotkania (15 punktów i 48% skuteczności w ataku). W drużynie warszawskiej Politechniki zabrakło Pawła Woickiego, który właśnie zmienił barwy klubowe i przeniósł się do Bydgoszczy, ale nawet jego obecność niewiele by pomogła przy świetnie dysponowanych podopiecznych Krzysztofa Stelmacha. Po tej wygranej olsztynianie wrócili na pozycję wicelidera.

Indykpol AZS Olsztyn – AZS Politechnika Warszawska 3:0
(25:21, 25:12, 25:18)

Gdańszczanie bardzo chcieli się zrehabilitować za porażkę sprzed tygodnia, kiedy ulegli Effectorowi Kielce 0:3. W pełni udało im się ten plan zrealizować, gdyż wygrali pewnie z BBTS-em Bielsko-Biała w trzech setach. W każdej partii gościom udawało się wypracować kilkupunktową przewagę i utrzymywać ją do końca, chociaż nie ustrzegli się przestojów. Lotos grał skuteczniej w ataku, blokiem, wykorzystał także więcej kontr. Najlepszym zawodnikiem spotkania został Jakub Jarosz, który zdobył najwięcej punktów (13), notując też dobrą skuteczność w ataku, wynoszącą 52%. Jego koledzy także dołożyli swoje cegiełki do wygranej – oprócz Jarosza także Wojciech Żalinski, Bartosz Gawryszewski i Krzysztof Wierzbowski mogli się pochwalić dwucyfrowym dorobkiem punktowym. – Bardzo nam zależało na zwycięstwie i pokazaniu się z dobrej strony, bo w zeszłym tygodniu przeszliśmy trochę obok meczu, a ja wiedziałem, że w Kielcach to nie była moja drużyna. Dzisiaj to był zespół, który pokazał klasę w każdym elemencie – nie krył zadowolenia po meczu Radosław Panas.

BBTS Bielsko-Biała – Lotos Trefl Gdańsk 0:3
(22:25, 15:25, 21:25)

Nadal bez zwycięstwa na koncie pozostaje Transfer Bydgoszcz. Na razie niewiele pomogło sprowadzenie Pawła Woickiego, bowiem nowy rozgrywający bydgoskiej drużyny dołączył do zespołu kilka dni przed meczem. Bydgoszczanie w meczu z Resovią Rzeszów przegrali, ale sprawili trochę problemów faworytowi, wygrywając trzecią partię i w czwartej praktycznie do drugiej przerwy technicznej depcząc rywalowi po piętach. Trzeba też odnotować, że w spotkaniu tym nie zagrał Krzysztof Ignaczak, który przeszedł zabieg w związku z urazem kolana. W jego miejsce zagrali Nikołaj Penczew i Mateusz Masłowski, zaledwie 16-letni wychowanek AKS-u Rzeszów. Obaj zawodnicy dobrze wywiązali się ze swoich zadań. Trzy punkty zdobyte w meczu z bydgoskim zespołem oraz rozstrzygnięcia pozostałych meczów pozwoliły Resovii wrócić na fotel lidera.

Asseco Resovia Rzeszów – Transfer Bydgoszcz 3:1
(25:18, 25:13, 21:25, 25:21)

Nie ma już niepokonanych drużyn w lidze. W miniony weekend ostatnia drużyna bez porażki na koncie znalazła swojego pogromcę. Mowa tu o Skrze Bełchatów, która po serii czterech zwycięstw w minioną sobotę dosyć niespodziewanie przegrała z Czarnymi Radom. Jednak czy to do końca był taki niespodziewany scenariusz? W Radomiu gra Wytze Kooistra, któremu podziękowano za usługi po zeszłym sezonie w Bełchatowie. Logicznym wydawało się więc postawienie na Holendra w ataku w meczu przeciwko Skrze, a ten zagrał fenomenalny mecz, jakby chcąc pokazać byłemu klubowi, że może niesłusznie się z nim pożegnano. Kooistra zdobył 30 punktów, z czego 27 atakiem (przy 54-procentowej skuteczności), 1 z zagrywki i 2 blokiem, co zaowocowało tytułem MVP. Po drugiej stronie siatki nie było równie skutecznego zawodnika (cała drużyna miała ledwie 35% skuteczności w ataku), co oprócz fenomenalnej postawy Kooistry było kolejną przyczyną takiego, a nie innego wyniku. Po tej porażce Skra utraciła tytuł lidera i zajmuje aktualnie trzecie miejsce w tabeli.

Cerrad Czarni Radom – PGE Skra Bełchatów 3:1
(29:27, 21:25, 25:22, 25:22)

Zobacz także:
Wyniki 4. kolejki i tabela PlusLigi

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:

Więcej artykułów z dnia :
2013-11-04

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2017 Strefa Siatkówki All rights reserved