Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > ORLEN Liga > Agnieszka Kąkolewska: Wróciłyśmy do naszej najlepszej siatkówki

Agnieszka Kąkolewska: Wróciłyśmy do naszej najlepszej siatkówki

fot. Łukasz Krzywański

- Porażka w Legionowie mocno nas podrażniła i chciałyśmy zatrzeć złe wrażenie, jakie pozostało po tamtym spotkaniu. Zaprezentowałyśmy w meczu z Treflem naszą najlepszą siatkówkę - po wygranej nad mistrzem Polski mówi Agnieszka Kąkolewska.

Można powiedzieć, że na przekór wszystkim „zepsułyście” dzisiaj siatkarskie święto… Pojedynek mistrza Polski z jednym z głównych pretendentów do tytułu, gdzie wielu ekspertów przewidywało pięć setów, a tymczasem poza drugą partią stosunkowo gładkie zwycięstwo Impelu nad sopociankami.

Agnieszka Kąkolewska:W takim razie odpowiem, że naszym celem było „popsucie” tego święta i pewna wygrana za trzy punkty (śmiech). Ostatnia porażka w Legionowie mocno nas podrażniła i chciałyśmy jak najszybciej zatrzeć to złe wrażenie, jakie pozostało po tamtym spotkaniu. W meczu z Atomem Treflem zaprezentowałyśmy naszą najlepszą siatkówkę, taką, do jakiej przyzwyczaiłyśmy kibiców w pierwszych trzech kolejkach. W drugim secie przytrafiła się nerwowa końcówka, ale pierwsza i trzecia partia były pod naszą pełną kontrolą.

Jak popatrzymy na statystyki, to mistrz Polski popełnił sporo błędów własnych. Twoim zdaniem to Impel zagrał dziś tak dobrze czy Atom Trefl tak źle?



Zespół z Sopotu to bardzo silna drużyna. My zagrałyśmy o wiele lepiej niż przed tygodniem z Legionowem – tam nie funkcjonowały elementy zagrywki i bloku, a bez nich trudno o korzystny wynik z jakimkolwiek przeciwnikiem. Dodatkowo wówczas same często się myliłyśmy. Dziś również błędy własne miały spore znaczenie, ale na szczęście popełniłyśmy ich mniej od rywalek. Trefl na pewno nie zagrał swojego najlepszego meczu, a Impel zaprezentował się dobrze, stąd możemy cieszyć się ze zwycięstwa.

Tym „biciem mistrza”, jakie dzisiaj zaserwowałyście sopociankom, zamknęłyście usta krytykom, którzy po porażce w Legionowie zastanawiali się, czy pierwsze trzy zwycięstwa i wysoka pozycja w tabeli dla Impelu nie była dziełem korzystnego układu gier i pojedynków z najsłabszymi drużynami.

Zdajemy sobie sprawę z tego, że zawsze można się do czegoś przyczepić. Krytycy też, niezależnie od naszych wyników, będą czekać aż gdzieś się potkniemy, by móc znów pozwolić sobie na mocniejsze komentarze. Staramy się nie przejmować takimi negatywnymi opiniami, tylko skupiamy się na pracy. Patrzymy na swoją grę i robimy wszystko, by dawać radość sobie i kibicom.

Mecz z Treflem był pierwszym z serii gier Impelu z najsilniejszymi zespołami ligi. W listopadzie macie same ciężkie spotkania. Jaki scenariusz przewidujesz dla siebie i swoich koleżanek na te najbliższe tygodnie?

Na pewno chcemy w każdym meczu walczyć o zwycięstwo i zdobywać punkty. Te spotkania będą dobrym sprawdzianem naszych obecnych umiejętności i możliwości całego zespołu. Wierzę, że wyniki najbliższych pojedynków będą równie korzystne, jak ten przeciwko sopociankom.

Nie miałyście obaw po wygranej na przewagi końcówce drugiej partii, że dziesięciominutowa przerwa może was wybić z rytmu i pozwolić dojść do siebie „oszołomionym” przeciwniczkom?

Jesteśmy pewne tego, co robimy, więc nie martwiłyśmy się faktem, że będzie ta dłuższa przerwa, bo zasady są takie same dla wszystkich. Chociaż moim zdaniem te przerwy nie są dobrym pomysłem, bo będąc cały czas w grze, gdzie mięśnie pracują na najwyższych obrotach, zejście do szatni, w której „stygniemy”, nie jest dobre dla organizmu. Zwłaszcza że po chwili znów mamy być gotowe na maksymalny wysiłek. Dla jakiejkolwiek drużyny czy sportowca jest to niekorzystna sytuacja, ale rozumiemy przerwę ze względu na działania marketingowe.

Od początku sezonu siłą Impelu Wrocław jest zagrywka oraz element bloku. Ćwiczycie w jakiś specjalny sposób blok czy macie tak dobrze rozpisanych i przeanalizowanych rywali, że wiesz, czego się spodziewać po atakujących drużyny przeciwnej? Zazwyczaj bowiem skaczesz tam, gdzie trzeba…

Taka już moja rola, żebym skakała tam, gdzie jestem potrzebna (śmiech). Ćwiczymy ten element jak każdy inny. Jestem środkową, więc moim głównym zadaniem jest zatrzymanie przeciwnika w ataku i pokazanie rozgrywającej po drugiej stronie, że nie będzie jej tak łatwo nas rozrzucić i „czyścić” siatkę swoim skrzydłowym. Teraz nasz blok znów wyglądał dobrze, ale w Legionowie było z tym o wiele gorzej, dlatego musimy popracować nad ustabilizowaniem tego elementu.

Do meczu z kolejnym przeciwnikiem – Tauronem MKS Dąbrowa Górnicza – pozostał wam jeszcze cały tydzień. Będziecie w najbliższych dniach w jakiś specjalny sposób przygotowywać się pod tego rywala, czy „pójdziecie” standardowym tygodniowym planem pracy?

Podchodzimy do wszystkich rywali w taki sam sposób. Skupiamy się na swojej grze i poprawie poszczególnych elementów w naszym zespole. Jeśli będziemy grały na naszym najwyższym poziomie, to niezależnie kto będzie po drugiej stronie siatki, możemy pokusić się o zwycięstwo. Dlatego będziemy pracowały nadal, tak jak do tej pory i nie zamierzamy niczego zmieniać przed pojedynkiem z siatkarkami z Dąbrowy.

Podpytacie Frauke Dirickx, jak pokonać jej byłe koleżanki?

Zespół Z Dąbrowy Górniczej też przeszedł duże zmiany. Ale wiadomo, że jeśli tylko Frauke będzie miała jakieś przydatne informacje, to na pewno z nich skorzystamy. W końcu teraz gra dla nas i może zdradzić kilka szczegółów z poprzedniego miejsca pracy (śmiech).

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
ORLEN Liga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2013-11-04

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2017 Strefa Siatkówki All rights reserved