Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Simon van de Voorde: Mogliśmy przegrać 2:3

Simon van de Voorde: Mogliśmy przegrać 2:3

fot. archiwum

W hicie 4. rundy spotkań Jastrzębski Węgiel wygrał w hali Azoty z ZAKSĄ Kędzierzyn-Koźle 3:2. - Pauza bardzo wiele zmienia, zwłaszcza gdy jest się na fali - powiedział środkowy jastrzębian, Simon van de Voorde o wpływie przerwy między setami.

Przed przerwą oglądaliśmy znakomity Jastrzębski Węgiel, który bezlitośnie punktował swoich rywali, natomiast po przerwie widowisko wyglądało zupełnie inaczej…

Simon van de Voorde: – Przerwy między setami mają miejsce także w rozgrywkach w Belgii, więc mam już w tej kwestii trochę doświadczenia. Taka pauza bardzo wiele zmienia, zwłaszcza gdy jest się na fali, czuje się, że rywala trzeba już tylko dobić. Po wejściu na boisko często nie czuje się już tego samego, coś z zawodników uchodzi. Drużyna przeciwna zaczyna grać dużo lepiej, podnosi się z kolan i na boisku zaczyna się zacięta walka o każdą piłkę. Tym razem jesteśmy szczęśliwi, bo udało nam się zwyciężyć w ostatniej partii, ale wszystko mogło potoczyć się zupełnie inaczej, mogliśmy przegrać 2:3.

W dwóch pierwszych setach to wy dominowaliście na boisku i to wy mieliście przewagę w każdym elemencie siatkarskiego rzemiosła. W trzecim i czwartym secie role się odwróciły i to ZAKSA strzelała do was z zagrywki, lepiej broniła czy blokowała. Na najwyższym poziomie chyba powinno być nieco więcej stałości w boiskowych poczynaniach?



– W pierwszych dwóch setach my zagrywaliśmy naprawdę dobrze i ZAKSA miała trochę problemów z dokładnym przyjęciem i wyprowadzeniem spokojnej akcji. Później wszystko się odwróciło i to oni gnębili nas zza linii dziewiątego metra. W piątej partii znowu czekała nas zmiana nastrojów, bo to my lepiej trafialiśmy zagrywką.

W dzisiejszym spotkaniu trochę słabiej zagrał Dominik Witczak i w większej części meczu przyszło wam mierzyć się z Grzegorzem Boćkiem, który ostatnio nie prezentował się zbyt dobrze. Byliście przygotowani na taki wariant?

Byliśmy przygotowani i dużo o nim wiedzieliśmy. Bociek zagrał dzisiaj naprawdę nieźle i ciężko było go zatrzymać. Zresztą każdy siatkarz, który znajduje się w dobrej dyspozycji, jest ciężki do upilnowania. Atakujący ZAKSY pokazał się z dobrej strony i potwierdził, że jest bardzo dobrym siatkarzem.

Dzisiejszy mecz nie był pierwszym, jaki rozgrywałeś w tej hali. W Kędzierzynie-Koźlu pojawiłeś się już w zeszłym sezonie podczas spotkania ZAKSY z Noliko Maaseik, czyli twoim ówczesnym klubem. Czy coś w hali Azoty cię zaskoczyło?

Bardzo lubię grać w takich meczach, gdy tłum żywiołowo reaguje na każdą akcję. Świetnie się czuję w halach, gdzie kibice głośno krzyczą, dopingują swoje zespoły i dzięki temu tworzą taką cudowną atmosferę. Dla każdego sportowca to duża frajda uczestniczyć w czymś takim.

Odchodząc od tego spotkania, cofnijmy się się o kilka dni, do meczu z Hypo Tirolem Innsbruck. Zapowiadało się na łatwy i prosty mecz, a jednak rywale postawili twardy opór i musieliście się trochę natrudzić, żeby wygrać za 3 punkty.

– Tego typu mecze zawsze łatwo wyglądają tylko na papierze. Musieliśmy wygrać, i to najlepiej 3:0, bo w naszej grupie liczyć się będzie nie tylko każdy punkt, ale i każdy set. Wygrana nie przyszła nam tak łatwo, jak myśleliśmy, że przyjdzie. Nasi rywale zobaczyli, że mogą zdobywać punkty i prowadzić z nami równą grę, więc „poczuli krew”. Dodając do tego fakt, że wszyscy mówili, że są drużyną słabszą na papierze, to Hypo Tirol po prostu nie miał nic do stracenia. Udało nam się wygrać, mamy 3 punkty i to jest najważniejsze.

ZAKSA ma w kościach wyjazdowe spotkanie z VfB Friedrichshafen, które skończyło się po pięciu setach. Wy w europejskich pucharach graliście u siebie tylko trzy sety. Myślisz, że to miało jakieś znaczenie w dzisiejszym meczu?

Oczywiście, że mogło to mieć znaczenie. Czasami nie strona fizyczna, a strona mentalna jest ważniejsza. Przy takim natłoku gier człowiek nie jest w stanie odpocząć „w głowie” od siatkówki i od wszystkiego, co jest z nią związane. Podróż również robi swoje. Oczywiście, można powiedzieć, że nie byli w najlepszej formie przed dzisiejszym meczem, ale my pokazaliśmy w pierwszych dwóch odsłonach naprawdę kawał dobrej siatkówki. Mimo wszystko ZAKSA potrafiła wejść na odpowiedni poziom i wywalczyć dwa sety. W sporcie to jest właśnie najfajniejsze i najciekawsze – nigdy nie wiesz, co może się wydarzyć.

W Polsce mieszkasz od niedawna. Czy już się tutaj zadomowiłeś, zaaklimatyzowałeś?

Czuję się tutaj dobrze. Mam trochę problemów z językiem, bo niewiele rozumiem z polskich słów. To naprawdę trudny język (śmiech). Gra w PlusLidze to dla mnie wielkie wyróżnienie, wszedłem tym samym na wyższy poziom siatkówki. W Belgii siatkówka stoi na niższym poziomie, więc cieszę się każdą chwilą, którą tu spędzam.

 

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2013-11-03

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2017 Strefa Siatkówki All rights reserved