Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Oskar Kaczmarczyk: Mamy problemy mentalne

Oskar Kaczmarczyk: Mamy problemy mentalne

fot. Cezary Makarewicz

Starcie kędzierzyńskiej ZAKSY z Jastrzębskim Węglem zakończyło się wygraną gości, którzy prowadząc 2:0, rozstrzygnęli mecz dopiero w tie-breaku. - Teraz ta gra powinna tak wyglądać, bo gdzieś musimy się docierać - powiedział II trener ZAKSY, Oskar Kaczmarczyk.

Początek spotkania zdecydowanie nie był dla was korzystny – ZAKSIE gra się nie układała, stąd też porażki w dwóch pierwszych odsłonach. Dopiero po pauzie, zejściu do szatni coś się w zespole zmieniło.

Oskar Kaczmarczyk:Myślę, że musieliśmy po prostu porozmawiać w szatni, bo to, że nam się gra nie układała, to jest jedno, ale przede wszystkim przechodziliśmy obok meczu. Nie byliśmy w ogóle skoncentrowani, wpadały nam proste piłki i tak naprawdę wszystko to, co założyliśmy sobie przed meczem, nie miało znaczenia, bo musieliśmy wrócić do gry mentalnie. Ta przerwa pomogła nam w tym, żebyśmy trochę ochłonęli, porozmawiali ze sobą i na nowo podeszli do tego spotkania. Cieszymy się, że tym razem to się udało.

W poprzednich spotkaniach bardzo dobrze prezentował się Dominik Witczak i dzisiaj to on wyszedł w pierwszym składzie ZAKSY. W trakcie gry doszło do zmiany, a na parkiecie pojawił się Grzegorz Bociek, który póki co notuje różne występy. Dzisiaj Bociek zaprezentował się naprawdę nieźle. To nareszcie było takie „wejście” w nowy zespół?



– Budując ten zespół, wierzyliśmy, że stworzymy wyrównany skład i nikt nie ma patentu na to, żeby wszystkie mecze grać na 100% swoich możliwości. Mieliśmy nadzieję, że właśnie w takim momencie, gdy dobrze spisujący się wcześniej Dominik zagra słabszy mecz, to mamy Grześka i on może go godnie zastąpić. To nie działa tylko na tej pozycji, ale także na innych. Po prostu staramy się trafić tak, żeby danego dnia grali ci zawodnicy, którzy są akurat w najlepszej formie. Czasami to wypala, czasami nie, ale z taką myślą budowaliśmy zespół i mam nadzieję, że tak będzie do końca.

Patrząc na to spotkanie z boku, można było odnieść wrażenie, że kluczowe dla losów meczu było przyjęcie. Więcej rażących błędów w tym elemencie popełnili chyba siatkarze ZAKSY…

Patrząc na statystyki, mieliśmy lepsze przyjęcie niż Jastrzębski Węgiel. Oczywiście w oczy rzucają się takie ewidentne błędy, które nie powinny się pojawić, zwłaszcza w pierwszych akcjach tie-breaka. W przyjęciu graliśmy dzisiaj naprawdę dobrze, choć oczywiście zawsze można grać jeszcze lepiej. Na dzień dzisiejszy nie mamy problemów z dograniem piłki do siatki, a mamy problemy mentalne. Kiedy wróciliśmy do gry, wychodziło nam wszystko, nie byliśmy słabi w żadnym elemencie i nie można zrzucić porażki na atak, przyjęcie, zagrywkę czy blok. Tie-break źle się dla nas ułożył, między innymi przez przyjęcie, ale nie tylko, bo przytrafiły się na przykład zepsute zagrywki. Generalnie ja nie składałbym tego meczu w jedną całość. To były dwie odrębne części – mecz przed przerwą i po niej.

Patrząc na mecz ZAKSY z Jastrzębskim Węglem i z VfB Friedrichshafen, można zauważyć pewną prawidłowość – w obu tych meczach ZAKSA i jej rywale wygrywali sety wysoko. Przy tych zwycięstwach i porażkach w Niemczech też decydujące znaczenie miała psychika?

Tam nie mieliśmy problemu z zaangażowaniem. Wydaje mi się, że odezwało się coś innego, a mianowicie nie potrafimy odcinać się od popełnianych błędów. Każda pomyłka ciągnie za sobą kolejną i nad tym musimy bardzo mocno popracować. Kiedy nam szło, to wszystko idealnie się zazębiało i wszystko wyglądało tak, jak wygląda to na treningach, natomiast kiedy popełniamy jeden błąd, zaczyna się lawina. Tak właśnie wyglądał mecz we Friedrichshafen. Na razie jesteśmy na etapie budowania drużyny. Jesteśmy ze sobą dopiero miesiąc patrząc na to „czyste granie”. Budujemy drużynę przed play-off, a teraz ta gra wręcz powinna tak wyglądać, bo gdzieś się musimy docierać, żeby później to wyglądało dobrze.

W dzisiejszym spotkaniu w kadrze meczowej nie znalazł się Grzegorz Pilarz. Co było przyczyną jego absencji?

Odezwała się stara kontuzja łokcia. Planujemy dla Grzegorza jakieś 2 tygodnie odpoczynku, może uda się zobaczyć go na boisku trochę wcześniej. Na dzień dzisiejszy musimy dać mu trochę czas na regenerację i póki co drugim rozgrywającym będzie Michał Superlak.

* rozmawiał Przemysław Rokitowski (Strefa Siatkówki)

 

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2013-11-03

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2017 Strefa Siatkówki All rights reserved