Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > ORLEN Liga > Mirosław Zawieracz: Siatkówka to nie boks

Mirosław Zawieracz: Siatkówka to nie boks

fot. archiwum

Po emocjonującym spotkaniu zespół z Bielska-Białej pokonał 3:0 drużynę ASPTT Miluza. - To jest zespół, który musi grać od początku do końca bez żadnych inwencji twórczych - mówił po awansie do kolejnej rundy Pucharu CEV  trener Mirosław Zawieracz.

Wydawało się po pierwszym meczu w Miluzie, że BKS ma małe szanse na awans do kolejnej rundy Pucharu CEV. Porażka 0:3, w trzecim secie 11:25, to w europejskich pucharach wyraźna różnica klas.

Mirosław Zawieracz: – Jak się nie gra w siatkówkę, tylko stoi na boisku, to tak się przegrywa. Tak właśnie było we Francji. Pewne były dwie rzeczy – to, że my takiego słabego meczu, a Francuzki tak dobrego spotkania już nie zagrają. To były dwa stwierdzenia, które były pewne. Przecież my potrafimy grać w siatkówkę, wystarczyło zagrać swoje. Jeżeli chcemy, żeby było ładnie, kolorowo i ze śpiewem na ustach, to nam się to nie udaje. To jest zespół, który musi grać od początku do końca to, co potrafi, bez żadnych inwencji twórczych czy pisania wierszy dla ósmej klasy. My musimy konsekwentnie realizować nasze założenia. Wiem, że to są „gorące głowy”, ktoś by chciał przy 14:10 w „złotym secie” zakończyć mocnym akcentem i później jest niepotrzebna nerwówka. Ja cały czas powtarzam: siatkówka to nie boks. Czy się zdobędzie punkt paznokciem, czy w pierwszy metr z pięści – to jest tylko punkt. My chcieliśmy zakończyć z przytupem i to mogło się na nas zemścić. Na szczęście wygraliśmy „złotego seta” i uzyskaliśmy awans do dalszej fazy Pucharu CEV.

Miał pan palpitacje serca w „złotym secie”?



– Nie, dlaczego? Wierzę w ten zespół, a on wierzy we mnie. Jak się oglądało ten mecz w dwóch pierwszych setach? Nuda. A później przynajmniej było trochę emocji. Była telewizja, więc dziewczyny będą sobie mogły przed snem obejrzeć powtórkę.

Po ostatniej porażce 0:3 w Sopocie był pan pewien, że zespół będzie w stanie odwrócić losy rywalizacji w Pucharze CEV?

– Trzeba sobie porównać, choćby na papierze, skład Sopotu i nasz. W ich szeregach jest bardzo dużo kadrowiczek z różnych krajów, a u nas jedyna Heike Beier. Nie ma co porównywać się z Sopotem. W mojej ocenie dziewczyny zagrały tam naprawdę przyzwoity mecz, na tyle, na ile mogły zagrać. Przy odrobinie większych umiejętności mogliśmy tego trzeciego seta wygrać. Przeciwko takiemu zespołowi jak Atom Trefl Sopot, który wygrywa wszystko (oprócz pierwszej kolejki), gra się bardzo trudno. Nam się prawie udało coś ugrać. To nie jest tak, że ostatni mecz przegraliśmy 0:3 w Sopocie i to znaczy, że jesteśmy bez formy, wrócimy do Bielska i gładko przegramy z drużyną z Miluzy.

Przed BKS-em bardzo trudny czas. Sporo meczów z czołowymi ekipami ORLEN Ligi.

– W tej lidze nie będzie nigdy łatwo. Każdy mecz jest trudny. Liga podzieliła się na dwie części: w jednej jest sześć zespołów, a w drugiej cztery. To nie znaczy, że w meczach z silniejszymi ekipami będziemy się poddawać. Chcemy wygrywać każde kolejne spotkanie. Będą takie wyniki, na ile wystarczy naszych umiejętności. Może trafimy na słabszy dzień jakiegoś czołowego zespołu i uda nam się coś ugrać. Szanujemy każdego przeciwnika: tego z pierwszego, piątego czy dziesiątego miejsca w tabeli.

Jak na razie w tej drugiej, czterozespołowej części ORLEN Ligi znajduje się MKS Dąbrowa Górnicza, najbliższy rywal pana zespołu.

– Dużego ducha w tę drużynę wniesie nowa rozgrywająca z Turcji. Nawet gdyby nie zagrała nic specjalnego, to będzie ona dla pozostałych dziewczyn perspektywą czegoś lepszego, nowego. Po to właśnie ten zespół się wzmacnia. Zobaczymy, jak to będzie. Dąbrowa przyjeżdża do nas, my mamy znowu swoje podwórko, naszych kibiców, swoją halę. Wyjdziemy z podniesioną głową i zobaczymy, ile ugramy.

Takie emocje jak dzisiaj w „złotym secie” będą teraz w każdym następnym meczu?

– Życzyłbym sobie i tym, którzy mają słabsze serce, żeby tak nie było. Widocznie takie coś musi też się czasem zdarzyć. To też buduje drużynę. Znowu przegrywaliśmy 1:8, 20:24 i zespół po raz kolejny to wytrzymał, nie popełnił błędów. Dziewczyny zrobiły serię punktów i nie przegrały seta, dzięki czemu gramy dalej.

Z Olympiakosem Pireus w 1/8 finału Pucharu CEV teoretycznie powinno być łatwiej niż z Miluzą.

– Teoretycznie nie powiem nic, bo teraz liczy się dla mnie mecz z Dąbrową Górniczą. Później zajmiemy się Pireusem. Nie wyprzedzajmy historii, bo to czasami odwraca się w drugą stronę. Wszytko po kolei. Małymi kroczkami będziemy realizować ten kalendarz, jaki nam ułożono.

autor: Tomasz Rakoczy

 

źródło: bksbielsko.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
ORLEN Liga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2013-11-02

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2017 Strefa Siatkówki All rights reserved