Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > I liga mężczyzn > Fenomen kadry – bycie elitą polskich siatkarzy

Fenomen kadry – bycie elitą polskich siatkarzy

fot. shahter-vc.by

- Gdzie jestem? W Lubinie, skąd dostałem ciekawą propozycję. Zamierzam awansować do ekstraklasy z Cuprum i pokazać, że jeszcze mogę grać z najlepszymi - deklaruje jeden z najbardziej rozpoznawalnych polskich środkowych, Łukasz Kadziewicz.

Łukasza Kadziewicza, mimo powrotu do Polski, nie uświadczymy w rozgrywkach najwyższej ligi. Od tego sezonu występuje on bowiem w barwach pierwszoligowego KS-u Cuprum Mundo Lubin. – Nasza liga jest ładnie opakowana, jak piłkarska, ale są w niej twory, które nie płacą po cztery, pięć miesięcy. W kilku takich grałem i już dziękuję. Jeżeli mam klepać ogony w niby wielkiej PlusLidze i zastanawiać się, czy w tym miesiącu za mieszkanie zapłacę z oszczędności, czy z klubowych pieniędzy, nie ma to sensu – tłumaczy swoją decyzję zawodnik. Zamierzam awansować do ekstraklasy z Cuprum, pokazać, że jeszcze mogę grać z najlepszymi – dodaje.

Zapytany o to, czy u progu swojej kariery miał przed oczami konkretny cel, do którego dążył, odpowiada: – Piętnaście lat temu nie marzyłem o rzeczach wielkich. Chciałem pojechać na igrzyska, może nawet nie chciałem, to było takie bujanie w obłokach. Urodziłem się na prowincji, nie mogłem przypuszczać, że zjeżdżę pół świata dzięki siatkówce. Zamierzałem po prostu grać i dobrze się bawić, a przeżyłem historię swojego życia. Zostałem wicemistrzem świata, w Rosji i we Włoszech miałem przyjemność gry z mistrzami olimpijskimi, z Andersonem, Millarem, Gardnerem czy Muserskim. Uwierzcie mi, to kozacy. Byłem w szoku, że można grać na takim poziomie.

Kadziewicz po raz pierwszy za granicą zagrał, mając 24 lata. Nie wybrał jednak ciepłych Włoch, ku którym kierowała się wówczas większość graczy, a głęboką Syberię, która w tamtych czasach kojarzyła się zdecydowanie negatywnie. – Urodziłem się w rodzinie, może nie solidarnościowców, ale ludzi świadomych politycznie. W domu kolor czerwony był zawsze zły, wszystko, co było na wschodzie, było złe i wcale się nie dziwię, bo taką mamy historię. Po prostu ich nie lubimy. Postrzegamy Rosję jako coś dużego, brzydkiego i skorumpowanego. Miną lata, zanim niektóre polskie miasta dorównają rosyjskim w infrastrukturze. Kluby też organizacyjnie biją nasze na głowę. Socjal dla zawodnika, przygotowanie go do przyjazdu, kierowca na trening, wyczarterowane samoloty, obsługa medyczna, sprzęt. W niektórych polskich klubach tak już jest, ale dla wielu to nieosiągalne przez wiele, wiele lat – podkreślił liczne zalety wschodniego potentata do tytułu najlepszej ligi siatkarskiej na świecie.



Mimo iż obecnie zawodnik ten nie występuje w biało-czerwonych barwach, odniósł się także do pamiętnych mistrzostw świata w 2006 roku, kiedy to wraz z kolegami oraz szkoleniowcem, Raulem Lozano, wywalczył srebrny medal. – Zamknęli nas w Spale na 200 dni. Weszliśmy w kwietniu, a wyszliśmy w grudniu. Byliśmy młodzi, pełni wigoru. Stwierdziliśmy, że jak zepniemy dupy, to możemy być w pierwszej trójce albo piątce mistrzostw świata. W tamtej reprezentacji najlepsza była chyba atmosfera. Jeżeli trenowaliśmy ciężko, to każdy, bez wyjątku, jeśli rozrabialiśmy, to też bez oszczędzania. Wszystko robiliśmy na sto procent. W klubie możesz pofolgować, a w reprezentacji masz świadomość, że grasz z orłem na piersi. Nie jesteś tam po to, żeby zarabiać. Siedzieliśmy skoszarowani pół roku i czasem z diet nie starczało na kawę. Jeżeli ktoś pali, to papierosy musiał za swoje kupować, ale nie o to chodzi.

Genezy takiej walecznej postawy doszukuje się on w grupie siatkarzy, którzy świadomi wyróżenienia, jakim jest reprezentowanie barw narodowych, napędzają siebie nawzajem. – Czasami kolana tak bolały, że schodziłeś tyłem po schodach. Ale schodziłeś, bo kto ma dać radę, jak nie ja? Miałem się położyć i powiedzieć, że mnie boli? Nigdy w życiu. To byli ludzie tego pokroju. Chodź, zobaczymy, czy jeszcze dasz radę krok, czy dołożysz 10 kilo do sztangi na przysiadzie, czy potrenujesz pół godziny dłużej. Na tym buduje się charakter, tak kreuje się atmosferę. W klubie patrzyliby na ciebie i komentowali: :Ale jesteś pojebany”. Na kadrze rozglądasz się i dookoła sami pojebani. Na treningu ćwiczymy zagrywkę. Ktoś walnął 105 kilometrów na godzinę, to chcę 106. W siłowni urządzamy zawody, kto podniesie więcej. Plujemy na odległość, to chcę dalej. On wystawił dobrze, to wystawię bardzo dobrze. To fenomen bycia w kadrze. Wiesz, że jesteś elitą polskich siatkarzy, każdy chce być najlepszy. Czasem to popycha do rzeczy wielkich – obrazowo podsumowuje popularny „Kadziu”.

Zawodnik nie patyczkował się także zbytnio z kolegami piłkarzami. – Porównując reprezentacje Polski siatkarską i futbolową pod względem poziomu, chłopcy piłkarscy odstają jak zderzak po stłuczce. Żeby nasi piłkarze pojechali na wielki turniej, musimy już chyba dostać hiper dziką kartę albo ze Zdzichem Kręciną pogadać. Nie nadajemy się. Różnica jest taka, że w siatkówce jesteśmy mocni. Są ludzie, którzy w nią grają – Bułgarzy, Rosjanie, Włosi, Niemcy, za wielką wodą Amerykanie czy Kanadyjczycy. To trudna dyscyplina, nikt mi nie powie, że łatwiej jest przebić piłkę z zagrywki niż kopnąć – konsekwentnie odpierał on argument, że w piłkę nożną gra zdecydowanie więcej krajów.

Spiritus movens wideobloga „Kadziu Projekt” nie wyklucza, że w przyszłości zostanie ekspertem telewizyjnym. – Zajmowałbym się dyscypliną, której poświęciłem więcej niż połowę życia. Trochę czasu spędziłem w szatni, znam smród przegranej i zapach zwycięstwa. Jeżeli kolega zagra słabo, to o tym powiem, bo sam dawałem dupy. Jestem fanatykiem piłki nożnej, ale nie ekspertem od niej. Nie powiem, że Wojtkowiak w meczu z Ukrainą mógł się lepiej ustawić i trafić głową w piłkę. Nie zamierzam być od wszystkiego i od niczego, nie chcę być ekspertem, który myli Puchar Koracza z Korczakiem. Nie rozumiem, jak ktoś może dziś pisać o siatkówce, jutro o żużlu, a po weekendzie o Tour de France. I jeszcze w wolnym czasie coś skrobnąć o meczu rugby – dodaje także, aby podkreślić, że w swoich komentarzach i ocenach skupiać się będzie jedynie na siatkówce.

 

Cały wywiad w serwisie przeglądsportowy.pl

źródło: Przegląd Sportowy

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
I liga mężczyzn, Wywiady

Tagi przypisane do artykułu:
, , , ,

Więcej artykułów z dnia :
2013-11-02

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2017 Strefa Siatkówki All rights reserved