Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > europejskie puchary > Kluby dokładają do LM, a Skra chce organizować Final Four CEV Cup

Kluby dokładają do LM, a Skra chce organizować Final Four CEV Cup

fot. archiwum

W Lidze Mistrzów nie ma szans na dobre zarobki. Resovia, Jastrzębski Węgiel i ZAKSA Kędzierzyn-Koźle mogą liczyć tylko na sukces sportowy. Nie lepiej jest w Pucharze CEV, tym bardziej dziwi zapowiedź Skry o chęci... organizacji turnieju finałowego tych rozgrywek.

Pod względem sportowym mamy w Lidze Mistrzów grupę marzeń, marketingowo to jednak prawdziwa grupa śmierci. Dobrze chociaż, że podróże na mecze nie będą w tym roku bardzo kosztowne – mówi wiceprezes Asseco Resovii, Bartosz Górski. W drugim meczu Ligi Mistrzów rzeszowianie podejmowali dzisiaj Budvanską Rivijerę Budva, a najmniej zadowolony po spotkaniu był zapewne klubowy skarbnik. Bo rzeszowscy kibice, którzy podczas spotkań PlusLigi wypełniają po brzegi trybuny hali na Podpromiu, nie palą się, by kupować bilety na potyczkę z mistrzem Czarnogóry. W siatkarskiej Lidze Mistrzów nie ma szans na wielkie zarobki. Ba, tylko przy dobrych układach i atrakcyjnych rywalach klubom czasami udaje się wyjść na lekki plus. Ta sztuka, głównie dzięki wysokiej frekwencji na meczach w Rzeszowie, udała się w dwóch poprzednich startach w Lidze Mistrzów Asseco Resovii. – Teraz też liczymy na niewielki zarobek – przekonuje Górski.

Władze CEV przyzwyczaiły już uczestników Champions League, że udział w prestiżowych rozgrywkach sporo kosztuje. Za sam start w fazie grupowej każdy klub musi wyłożyć do kasy CEV 25 tys. euro. Potem trzeba jeszcze dorzucić 8 tys. po awansie do I rundy i kolejne 5 za grę w drugiej rundzie play-off. Ale wydatków jest znacznie więcej. Największe kluby ponoszą, by pokryć koszty podróży. Boleśnie przekonała się o tym przed rokiem ZAKSA Kędzierzyn-Koźle, która poleciała na finały do Omska kilka dni wcześniej i przez to musiała dołożyć do startu w Lidze Mistrzów. – Pocieszamy się tym, że nawet triumfator rozgrywek nie zarabia na starcie w Lidze Mistrzów. Przecież nagroda dla zwycięzcy to 50 tysięcy euro – mówi prezes ZAKSY Sabina Nowosielska. W ten weekend kędzierzynianie też musieli wysupłać ponad 25 tysięcy złotych na dwa loty do Friedrichshafen.

Mecze ZAKSY i Asseco Resovii pokazał Polsat Sport, co nie wiąże się niestety z żadnymi dodatkowymi wpływami do kasy. – Ważne jest to, że nasi sponsorzy mogą pokazać się w Europie. Choćby dlatego start w Lidze Mistrzów jest korzystniejszy niż udział w mniej prestiżowym Pucharze CEV – mówi Górski. Nowosielska dodaje: – Nasz libero, Piotr Gacek, gra w pomarańczowej koszulce z nazwą pewnej firmy. Trzeba przyznać, że rzuca się w oczy.



Nie lepiej jest w Pucharze CEV i Pucharze Challenge, gdzie Skra Bełchatów i AZS Politechnika Warszawska nie mogą liczyć na atrakcyjnych rywali, a podróże kosztują tyle samo, co w Lidze Mistrzów. Tym bardziej dziwi fakt, że bełchatowianie chcą… zorganizować turniej finałowy Pucharu CEV. W ostatnich latach nie było chętnych do organizacji Final Four i tytuł przypadał zespołowi lepszemu w finałowym dwumeczu. – Wstępnie rozmawialiśmy już na ten temat z szefem europejskiej federacji Andre Meyerem – przyznaje na łamach Przeglądu Sportowego prezes PGE Skry, Konrad Piechocki.W ostatnich latach w słabszych pucharach nie organizowano Final Four, bo nie zgłaszali się chętni. CEV jest jednak zainteresowana naszym pomysłem – dodaje. Najpierw jednak bełchatowianie muszą dojść do tego etapu rozgrywek. Przeciwnikiem Skry w 1/8 finału Pucharu CEV będzie szwajcarski zespół Volley Amriswil.

źródło: Przegląd Sportowy

nadesłał:

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2017 Strefa Siatkówki All rights reserved