Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Dariusz Daszkiewicz: Liga jest zamknięta, co nie znaczy, że nudna

Dariusz Daszkiewicz: Liga jest zamknięta, co nie znaczy, że nudna

fot. Tomasz Kubicki / Effector

- Myślę, że każdy rywal w PlusLidze jest bardzo mocny. W tym sezonie jest to mocniejszy zespół, ma więcej doświadczonych zawodników - mówi o AZS-ie Częstochowa, piątkowym przeciwniku Effectora, trener kielczan Dariusz Daszkiewicz.

Kielczanie w piątek, 1 listopada, rozegrają ważny mecz ligowy w Częstochowie. Ważny, bowiem i Effector, i AZS mają tyle samo punktów na koncie i wygrana pozwoli jednemu z tych zespołów nawiązać kontakt z czołówką. Trener kielczan Dariusz Daszkiewicz przyznaje, że rywale mają sporo doświadczonych zawodników. – Obok Dawida Murka główną postacią jest Michał Bąkiewicz, na pewno dwóch dobrych środkowych – Wojtek Kaźmierczak oraz reprezentant Czech Jakub Vesely. Nie zapominajmy również o Michale Kozłowskim, który w tamtym sezonie reprezentował nasze barwy. Na pewno jest to zespół bardzo groźny. Natomiast my jedziemy walczyć o zwycięstwo, a jak będzie, to zobaczymy. Na pewno dużo będzie zależało od dobrej zagrywki, wtedy łatwiej gra się blokiem i obroną. Z Gdańskiem zagraliśmy w tym elemencie dobrze i mam nadzieję, że to powtórzymy – mówi kielecki szkoleniowiec.

Zarówno Effector, jak i AZS są w gronie zespołów, które w tym sezonie walczyć będą o udział w play-off. – Liga jest zamknięta, ale to nie znaczy, że ta liga jest nudna. W każdym meczu musimy wyjść z nastawieniem na wygraną. Na pewno Częstochowa, Gdańsk, Bielsko-Biała czy Radom są naszymi bezpośrednimi rywalami w walce o najlepszą ósemkę. Każdy taki mecz to będzie spotkanie o przysłowiowe 6 punktów – twierdzi Dariusz Daszkiewicz, który od jakiegoś czasu ponownie może korzystać z usług Sławomira Jungiewicza.Mam nadzieję, że z meczu na mecz będzie grał coraz lepiej, chociaż z gdańszczanami pokazał się z bardzo dobrej strony – zdobył 20 punktów, mimo że dużo trudnych piłek było do niego kierowanych – przyznaje trener Effectora.

Sam Jungiewicz również zadowolony jest ze swojego występu z Treflem. – Chciałem zagrać dobry mecz i to mi się udało. Na pewno to dla mnie mała odbudowa psychiczna po takim spotkaniu, szczególnie po tak długiej przerwie. Mam nadzieję, że nic mi nie stanie na drodze, aby grać tak dalej – mówi siatkarz, chociaż przyznaje, że do dawnej formy jeszcze mu daleko. Na razie jednak wydaje się być lepszy od Argentyńczyka Bruno Romanuttiego. To nie jest rywalizacja, nie podchodzę tak do tego. Jeżeli Bruno ma zagrać dobry mecz, to powinien być na boisku. Jest to mój kolega z drużyny, a dobro zespołu jest najważniejsze – twierdzi Sławomir Jungiewicz. – Na pewno jego dyspozycja jest zdecydowanie lepsza niż podczas meczu z Politechniką Warszawską. Z treningu na trening jest lepiej, więc zobaczymy, czy jeszcze będzie musiał poczekać na swoją szansę – mówi o argentyńskim siatkarzu trener Daszkiewicz.



źródło: effectorkielce.com.pl, inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, , , ,

Więcej artykułów z dnia :
2013-11-01

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2017 Strefa Siatkówki All rights reserved