Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > europejskie puchary > Michał Łasko: Nie ma lepszego treningu niż mecz

Michał Łasko: Nie ma lepszego treningu niż mecz

fot. Sabina Bąk

- Ta gra wygląda inaczej niż na początku, jesteśmy spokojniejsi, zaczynamy nabierać pewności takiej, którą zespół chcący grać na wysokim poziomie powinien budować - powiedział po ostatnich zwycięstwach Michał Łasko.

Za wami spotkania z wymagającymi przeciwnikami, po wygranej z mistrzem Polski rywalom w Lidze Mistrzów także nie zostawiliście złudzeń. Można powiedzieć, że po potknięciach na początku sezonu, teraz Jastrzębski Węgiel jest na fali wznoszącej?

Michał Łasko: – Oczywiście obydwa te spotkania były bardzo ważne. Generalnie w tej fazie rozgrywek ligowych musimy patrzeć na swoją grę. Myślę, że mecz po meczu gramy coraz lepiej, ta gra wygląda inaczej niż na początku, jesteśmy spokojniejsi, zaczynamy nabierać pewności takiej, którą zespół chcący grać na wysokim poziomie powinien budować. A wiadomo, że w przypadku nowej drużyny, szczególnie przy zmianie rozgrywającego, tych wszystkich elementów początkowo nie ma. A to, że wszystkie mecze są ważne, jest chyba oczywiste. Spotkanie z Resovią było istotne, jeżeli chcemy mieć jak najlepsze miejsce po fazie zasadniczej. Podobnie było w przypadku meczu z Innsbruckiem, jeżeli chcemy awansować z grupy, bo wiemy, że w tej fazie mamy jednego wyjątkowo mocnego rywala (Halkbank Ankara – przyp. red.) a nie wszystkie zespoły z drugich miejsc awansują. Musimy grać na naszym najlepszym poziomie, także w takich meczach jak ten, z teoretycznie niższym poziomem koncentracji, bo nie możemy sobie pozwolić na stratę punktów. Hypo Tirol Innsbruck w tym meczu także pokazał, że każda drużyna, która gra w Lidze Mistrzów, potrafi grać w siatkówkę i aby zwyciężyć, nie wystarczy wyjść na parkiet.

Hypo Tirol Innsbruck nie był chyba jednak tak wymagającym rywalem? Poziom ligi austriackiej wciąż odbiega od reprezentowanego przez najlepsze ligi europejskie.

– Pewnie faktycznie ten poziom odbiegał, jednak siatkówka to specyficzny sport. Czasem wystarczy, aby w jednym secie ktoś wszedł zagrał trzy zagrywki o prędkości 110 km/h i już można przegrać tę partię. Najbardziej niebezpieczne, co może się nam przytrafić, to dekoncentracja między poszczególnymi setami. Zagraliśmy bardzo dobrze, jednak w tym drugim czy trzecim secie musieliśmy się już bardziej męczyć. Mieliśmy respekt przed rywalem, bo wygrywać nigdy nie jest łatwo.

Wracając do meczu z Innsbruckiem, na przestrzeni całego spotkania kontrolowaliście przebieg rywalizacji. Nie było momentów zagrożenia czy zawahania?

– Tym razem tak było, jednak tym, co było atutem w tym meczu, był właśnie fakt, że nie straciliśmy koncentracji. To jest coś, co często nam się przytrafiało w tamtym sezonie, ale też w pierwszych meczach tego. Powtórzę, że ten spokój i pewność buduje się z każdym kolejnym meczem i treningiem. Zarówno w rozgrywkach ligowych, jak i w meczach Ligi Mistrzów możemy z optymizmem patrzeć w przyszłość i na nasz postęp.

Z meczu na mecz coraz lepiej też wygląda gra zmienników. Docelowo właśnie ten szeroki skład ma być waszym atutem?

– W ostatnich dwóch latach Resovia Rzeszów pokazała, że chcąc wywalczyć mistrzostwo, nie wystarczy, aby w zespole było sześciu stabilnych zawodników. Bo w takim układzie zespół nie utrzyma wysokiego poziomu na przestrzeni całej ligi. Osobiście bardzo się cieszę, że wszyscy znajdują miejsce w zespole, a wchodząc na boisko, nominalni zmiennicy zawsze pomagają drużynie. Szczególnie przy częstotliwości rozgrywania meczów, przy wyjazdach czasem odległych, jak w przypadku Ligi Mistrzów, musimy oszczędzać energię. A na boisku znajdzie się miejsce dla każdego.

Problem zgrania, o którym mówiło się na początku sezonu ligowego, jest już za wami? Po meczach kontrolnych, przed sezonem, wspominałeś o potrzebie dopasowania się z Michalem Masnym. Ten wspólny język na boisku jest już odnaleziony?

– Jest dobrze, mecz po meczu wygląda to coraz lepiej. Na początku oczywiście było trudniej, jednak taka sytuacja, w przypadku kiedy do zespołu dołącza nowy rozgrywający, jest normalna. Wydaje mi się, że w ostatnich dwóch meczach Michał (Masny – przyp. red.) pokazał, że potrafi robić z piłką co tylko chce. Ma idealne wyczucie, szczególnie w sytuacjach dziwnych się odnajduje, a z każdym kolejnym treningiem czy meczem będzie tylko lepiej. Z tej perspektywy bardzo cieszy to jak często gramy. Nie ma lepszego treningu niż mecz.

PlusLiga nie zwalnia tempa, w najbliższy weekend czeka na was kolejny wymagający rywal. ZAKSA Kędzierzyn-Koźle to przeciwnik nie do końca wygodny dla Jastrzębskiego Węgla.

– ZAKSA ostatnio nie jest dla nas najlepszym rywalem. Te mecze z kędzierzynianami nie do końca nam wychodziły. Teraz będziemy potrzebować dwa razy więcej energii, żeby wywieźć cenne punkty z Kędzierzyna-Koźla. Wiemy, że szczególnie punkty zdobywane z rywalami walczącymi w czołówce liczą się podwójnie.

* rozmawiała Edyta Bańka (Strefa Siatkówki)

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
europejskie puchary

Tagi przypisane do artykułu:
, , ,

Więcej artykułów z dnia :
2013-10-31

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2017 Strefa Siatkówki All rights reserved