Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > europejskie puchary > Marko Bojić: Znamy swoją wartość

Marko Bojić: Znamy swoją wartość

fot. Piotr Woźniak

Marko Bojić w sezonie 2011/2012 z Resovią Rzeszów sięgnął po mistrzostwo Polski. Po niemal dwóch latach ponownie zawitał do Rzeszowa w barwach Budvy. - Jesteśmy zgraną drużyną - mówił po meczu czarnogórski przyjmujący.

Sprawiliście ogromną niespodziankę, ogrywając Resovię na ich terenie.

Marko Bojić: – Dla mnie też była to niespodzianka. Znamy swoją wartość, wiemy, że mamy mocną drużynę, ale problemem jest słaba liga, która w Czarnogórze nie stoi na wysokim poziomie. W Polsce jest zupełnie inaczej. Resovia może co tydzień grać mecze z mocnymi rywalami.

Co było kluczem do zwycięstwa w Rzeszowie?

– Myślę, że głównym czynnikiem do zwycięstwa jest atmosfera w zespole. Jesteśmy zgraną drużyną i w tym tkwi nasz sukces. Mamy także wyśmienitego rozgrywającego, który gra szybko i mi to bardzo odpowiada. W tym meczu dobrze zaprezentowaliśmy się też na środku siatki i w zagrywce. Udało nam się odrzucić rywali od siatki i efekt był widoczny. W ogóle we wszystkich elementach zagraliśmy dobrze
(śmiech).

Powróciłeś do Rzeszowa po niemal dwóch latach. Jak czułeś się, grając przy tych kibicach?

– Ci kibice są niesamowici! Ta hala to szczególne miejsce i cieszę się, że mogłem tu wrócić, zagrać przy tych fanach, a także spotkać znajomych. Oczywiście była też dodatkowa motywacja. Uważam, że atmosfera w tej hali jest przykładem tego, jak powinien wyglądać doping i wsparcie kibiców każdej siatkarskiej drużyny na świecie.

Mogłeś także przypomnieć się trenerowi i całemu zarządowi. Chciałeś coś udowodnić?

– Oczywiście. W Rzeszowie panuje określony system i gra ten, kto go respektuje. Myślę, że to normalne, że chciałem się przypomnieć ludziom tutaj i dlatego tym bardziej się cieszę, że wygraliśmy mecz.

O mały włos mogłeś nie dojechać do Rzeszowa. Co się stało?

– Miałem problemy z paszportem. Zatrzymano mnie w Tiranie, ponieważ administracja popełniła błąd. Pozostałem bez paszportu i sam nie wiem jakim cudem udało się wyrobić nowy w ciągu jednego dnia. Dojechałem dopiero w dniu meczu. Miałem dużo przesiadek. Na szczęście skończyło się szczęśliwie, tym bardziej że wygraliśmy ten mecz. Jestem potwornie zmęczony, ale zadowolony.

Rozmawiał: Patryk Polek (Strefa Siatkówki)

 



źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
europejskie puchary

Tagi przypisane do artykułu:
, , ,

Więcej artykułów z dnia :
2013-10-31

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2017 Strefa Siatkówki All rights reserved