Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > europejskie puchary > LM: ZAKSA wygrała, ale podzieliła się punktami z Niemcami

LM: ZAKSA wygrała, ale podzieliła się punktami z Niemcami

fot. Sabina Bąk

We Friedrichshafen drużyny VfB i ZAKSY stoczyły bardzo ciekawy pojedynek, który rozstrzygnął się dopiero w piątej odsłonie. Ostatecznie wygrana na miarę dwóch punktów do tabeli grupy G przypadła w udziale podopiecznym Sebastiana Świderskiego.

Pierwsza partia od samego początku dobrze ułożyła się dla zawodników Sebastiana Świderskiego. Siatkarze ZAKSY przejęli inicjatywę i zdołali wypracować sobie wysokie, pięciopunktowe prowadzenie (10:5). Paweł Zagumny często korzystał z usług swoich środkowych, a ci bez większych problemów kończyli ataki zdobyciem punktu (14:6). Dobra passa kędzierzynian skończyła się jeszcze przed drugą przerwą techniczną. Doskonała gra blokiem gospodarzy oraz błędy w ataku przyjezdnych spowodowały, iż VfB Friedrichshafen zniwelował straty do trzech oczek (13:16). Seria ekipy z Niemiec zakończyła się dopiero po błędzie Walentina Bratojewa, który posłał piłkę w aut zza linii dziewiątego metra. Swoje pięć minut miał także Baptiste Geiler, który konsekwentnie obijał blok ZAKSY i niemal w pojedynkę doprowadził do remisu (19:20). W końcówce sygnał do ataku dał Michał Ruciak, a atakiem z lewego skrzydła partię zakończył Dick Kooy (25:22).

Początek seta numer dwa był niezwykle wyrównany i żadna z ekip nie potrafiła wypracować sobie przewagi. Z dobrej strony w tej części gry pokazał się Christian Dünnes, który bombardował kędzierzynian zagrywką i atakami z prawej strony (8:7). Po przerwie technicznej wicemistrzowie Polski zaczęli dużo słabiej przyjmować i zdecydowanie spadła skuteczność ich ataku. Konsekwencją takiego stanu rzeczy była stopniowo powiększana przewaga rywali. Przy wyniku 12:8 dla VfB trener Świderski zdecydował się na przerwę dla swojej ekipy. Nie zdała się ona na wiele, bo gospodarze wcale nie spuścili z tonu. Bloki na Kooyu, potężne zbicia Bratojewa oraz trudna zagrywka Geilera doprowadziły do stanu 21:14. W końcówce kędzierzynianie zdołali wywalczyć jeszcze tylko jedno oczko i rywale doprowadzili do remisu w całym meczu.

W początkowych akcjach trzeciego seta kędzierzynianie niezwykle mocno pracowali w obronie, by stworzyć sobie okazję do kontrowania rywali i dzięki temu zdobywali punkty (3:2). Trochę szarości w ten kolorowy obrazek gry wicemistrzów Polski wprowadziły proste niewymuszone błędy, które Zagumny i spółka popełniali notorycznie i tym samym podawali przeciwnikom pomocną dłoń (5:7). Dopiero słabszy moment Nikoli Jovovicia pozwolił przyjezdnym odbić się od dna i wypracować aż cztery punkty przewagi (11:7). Kolejne akcje to totalna dominacja zespołu z Opolszczyzny. Gra VfB kompletnie się rozsypała, nie działał atak ze środka, a ogromne problemy ze skończeniem ataku mieli wszyscy skrzydłowi (9:15). Wysoka, siedmiopunktowa przewaga po raz kolejny została nieco roztrwoniona przez ZAKSĘ i ze stanu 21:14 szybko zrobiło się 21:17. Ruch w kierunku zwycięstwa w trzeciej partii zainicjował Grzegorz Bociek, który posłał rywalom asa serwisowego, a w końcówce zablokował Wenczesława Simeonowa i zakończył partię (25:18).



Po udanej poprzedniej odsłonie wydawało się, że ZAKSA weszła już na odpowiednie tory i zakończy spotkanie w czterech setach. Otóż nic bardziej mylnego. Wyraźna przegrana podrażniła zawodników Stiliana Moculescu i ci od razu wrzucili drugi bieg. Kilkukrotnie zagrywką został upolowany Piotr Gacek i Dick Kooy, a głównymi bombardierami byli Walentin Bratojew i Max Günthör (7:4). Słabego przyjęcia nie potrafił poprawić dobrym rozegraniem Paweł Zagumny, więc trener zdecydował się zastąpić go Grzegorzem Pilarzem. Nominalny drugi playmaker ZAKSY również nie rozruszał gry swoich kolegów i po atmowym ataku Günthöra na tablicy wyników pojawił się rezultat 14:9. Trener Świderski próbował rotować składem i na boisku pojawił się Wiśniewski oraz Ferens, ale obecność tej dwójki niewiele zmieniła (11:18). W decydującej części seta gospodarze pozwolili ZAKSIE na zdobycie kilku oczek, ale szybko wrócili do swojej dobrej gry i dzięki celnemu atakowi Bratojewa z lewego skrzydła VfB zwyciężył 25:19.

W wyjściowym składzie na tie-breaka opiekun gości zdecydował się zostawić Wojciecha Ferensa i Łukasza Wiśniewskiego. Pierwsze pięć piłek było dla ZAKSY istnym koszmarem. Co prawda kędzierzynianom udało się zdobyć jedno oczko, ale w kolejnych czterech akcjach to rywale byli lepsi (4:1). Z letargu przyjezdnych wybudził Ferens, który obił blok w ataku z lewego skrzydła, a następnie zablokował Simeonowa (3:4). Środek seta upłynął pod znakiem błędów z obu stron i widowisko wyraźnie straciło na wartości (10:9). Prowadząc 14:12, ZAKSA miała dwie okazje na skończenie pojedynku, lecz ich nie wykorzystała. W dalszej części meczu zarówno jedna, jak i druga ekipa miała co najmniej po dwie okazje na rozstrzygnięcie meczu na swoją korzyść, jednak ostateczne rozstrzygnięcie zapadło dopiero po 20. punkcie. Z prawego skrzydła pomylił się Simeonow i tym samym pozwolił kędzierzynianom na wywiezienie z Niemiec cennych dwóch oczek (22:20).

VfB Friedrichshafen – ZAKSA Kędzierzyn-Koźle 2:3
(22:25, 25:15, 18:25, 25:19, 20:22)

Składy zespołów:
VfB: Geiler, Jovović, Bratojew, Josifow, Dünnes, Günthör, Grebennikov (libero) oraz Zimmermann, Gocew, Gergye i Simeonow
ZAKSA: Zagumny, Możdżonek, Bociek, Gladyr, Ruciak, Kooy, Gacek (libero) oraz Lewis, Ferens, Pilarz i Wiśniewski

Zobacz również:
Wyniki 2. kolejki oraz tabela grupy G Ligi Mistrzów

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
europejskie puchary

Tagi przypisane do artykułu:
, , ,

Więcej artykułów z dnia :
2013-10-30

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2017 Strefa Siatkówki All rights reserved