Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > europejskie puchary > LM: Rzeszowianie pokonani przez zespół z Czarnogóry

LM: Rzeszowianie pokonani przez zespół z Czarnogóry

fot. Joanna Skólimowska

Siatkarze Resovii Rzeszów w 2. kolejce Ligi Mistrzów ulegli ekipie Budvanska Rivijera Budva. Podopieczni Andrzeja Kowala wyszli z niemałych opresji. W meczu przegrywali już 0:2, ale doprowadzili do tie-breaka, w którym górą byli jednak rywale z Czarnogóry.

Początek spotkania był wyrównany, żadna z drużyn nie była w stanie wypracować sobie większej przewagi. Na pierwszą przerwę techniczną to Resovia schodziła z minimalną przewagą po bloku na Aleksandarze Miniciu. Gospodarzom udało się jeszcze zwiększyć prowadzenie do dwóch punktów (10:8), ale to był ostatni moment w tym secie, kiedy mogli się cieszyć prowadzeniem. Czarnogórcy szybko odrobili straty, po serii skutecznych bloków było 16:13 dla gości, a po skończonej przez Vojina Cacicia piłce przechodzącej – 17:13. Andrzej Kowal próbował ratować sytuację – najpierw na boisku pojawili się Fabian Drzyzga i Dawid Konarski, a potem w miejsce Wojciecha Grzyba wszedł powracający po długiej kontuzji Grzegorz Kosok. Rzeszowianie zdołali odrobić część strat, ale w końcówce lepsi okazali się goście, którzy wygrali tę partię 25:23.

Andrzej Kowal na drugi set zdecydował się zostawić w składzie Drzyzgę, Konarskiego i Kosoka. Siatkarze Budvanskiej Rivijery dość szybko odskoczyli na dwa oczka po skutecznych zbiciach Vojina Cacicia (10:8). Od razu o czas poprosił trener rzeszowskiego zespołu, ale kiedy po przerwie Dawid Konarski zaatakował w aut, na boisko wrócił Jochen Schoeps. Kilkupunktowa przewaga gości utrzymywała się do stanu 15:17, wtedy Luka Suljagić zepsuł zagrywkę, a następnie Milan Marković został zablokowany. Rzeszowianie jednak nie mogli przełamać rywala, przede wszystkim nie potrafili znaleźć sposobu na niezwykle skutecznych środkowych. A tych Marco Falaschi uruchamiał dość często, gdyż miał całkiem niezłe przyjęcie. Poza tym gospodarze nie kończyli pierwszych akcji, co skrzętnie wykorzystywali rywale. Doszło do zaciętej końcówki seta, w której siatkarze Resovii mieli dwie piłki setowe, ale żadnej nie wykorzystali. A Czarnogórcy po asie w wykonaniu Marco Falaschi, a następnie bloku na Schoepsie, mogli się cieszyć z wygrania kolejnego seta.

Trzeci set początkowo zapowiadał powtórkę z poprzednich dwóch partii. Goście skutecznie atakowali i blokowali, co dało im dwa punkty przewagi na pierwszej przerwie technicznej. Ale rzeszowianie odpowiedzieli skutecznymi zagraniami – najpierw Peter Veres, następnie Jochen Schoeps i na tablicy wyników pojawił się remis 9:9. Równowaga utrzymywała się do stanu 16:16 – wtedy CaciĆ popełnił błąd, potem został zablokowany i Resovia odskoczyła na dwa punkty. Sinisa Reljić natychmiast zareagował i poprosił o czas, jednak jego podopieczni zaczęli popełniać błędy, co pozwoliło gospodarzom powiększyć prowadzenie (22:17). Po autowej zagrywce Minicia rzeszowianie mieli pierwszą piłkę setową, lecz zamiast natychmiast zrobić z niej użytek, pozwolili rywalom zbliżyć się na jeden punkt. Udało im się jednak zakończyć seta wygraną i przedłużyć nadzieje na zwycięstwo w tym spotkaniu.



Początek czwartego seta to pokaz takiej gry wykonaniu Resovii, jakiej wszyscy się spodziewali w tym spotkaniu. Podopieczni Andrzeja Kowala wyszli na prowadzenie 5:0, do czego przyczyniło się m.in. kilka punktowych bloków. Ale to był tylko moment przebłysku lepszej siatkówki, bo potem rzeszowianie powrócili do tego, co prezentowali przez cały dzisiejszy mecz i roztrwonili kilkupunktowe prowadzenie. Szczęśliwie jednak i przeciwnik w tej partii nie błyszczał, udało się więc odbudować przewagę, a potem doprowadzić do tie-breaka.

Piąty set zaczął się źle dla Resovii – trzy skończone ataki oraz blok na Veresu dały siatkarzom z Budvy prowadzenie 4:1. Czarnogórcy do skutecznego ataku dołożyli blok i – o dziwo – nie zepsuli żadnej zagrywki w tym secie i w rezultacie po plasie autorstwa Marco Boijcia prowadzili 12:8. Wtedy przydarzył im się lekki przestój, a rzeszowianie odzyskali nadzieję na zwycięstwo, po ataku Schoepsa tracili już tylko jeden punkt do rywala. Podopieczni Sinisy Reljicia nie dali jednak sobie odebrać wygranej i po skutecznej kiwce Marco Falaschiego mogli cieszyć się ze zwycięstwa. Taki wynik, jakkolwiek niespodziewany, jest prostą konsekwencją bardzo słabej gry rzeszowskiego zespołu. Jak słaba musiała być, najlepiej świadczy fakt, że Czarnogórcy zepsuli aż 24 zagrywki (rzeszowianie „tylko” 10), popełniając w sumie 37 błędów, a i tak zdołali wygrać mecz.

Resovia Rzeszów – Budvanska Rivijera Budva 2:3
(23:25, 26:28, 25:23, 25:20, 12:15)

Składy zespołów:
Resovia Rzeszów: Grzyb (1), Nowakowski (11), Tichacek (1), Akhrem (4), Schoeps (21), Penczew (8), Ignaczak (libero) oraz Konarski (5), Lotman, Kosok (9), Drzyzga i Veres (14)

Budvanska Rivijera Budva: Cacić (18), Suljagić (8), Bojić (18), Minić (26), Falaschi (4), Marković (15), Rasović (libero) oraz Vujović (1), Milivojević i Jecmenica

Zobacz również:
Wyniki 2. kolejki oraz tabela grupy C Ligi Mistrzów

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
europejskie puchary

Tagi przypisane do artykułu:
, , ,

Więcej artykułów z dnia :
2013-10-30

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2017 Strefa Siatkówki All rights reserved