Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > europejskie puchary > Puchar CEV: PGE Skra, by awansować, potrzebuje tylko kropki nad „i”

Puchar CEV: PGE Skra, by awansować, potrzebuje tylko kropki nad „i”

fot. archiwum

Dwa wygrane sety - tyle potrzebują bełchatowianie, by awansować do 1/8 finału Pucharu CEV. W hali Energia grecki Ethnikos zdołał ugrać seta, ale we własnej będzie już walczył do końca. Podopieczni Miguela Falaski zapowiadają jednak walkę tylko o zwycięstwo.

Dla bełchatowian nadrzędnym celem jest awans, do którego potrzebne są im zaledwie dwa sety. Wygrana 3:1 we własnej hali daje podopiecznym Miguela Falaski dużo luzu przed rewanżem. Jednak jak wszyscy zgodnie przyznają, do Grecji PGE Skra udała się tylko i wyłącznie po wygraną. Obserwując obecną grę zespołu, przegrana polskiej ekipy, nawet 2:3, byłaby bardzo dużą niespodzianką. Dlatego też drużyna z województwa łódzkiego z pewnością podejdzie do spotkania w pełni skoncentrowana i zmobilizowana.

Pierwsze spotkanie mogło zakończyć się równie dobrze w trzech setach. Premierowa partia padła łupem przyjezdnych z Grecji, jednak bełchatowscy siatkarze prowadzili w niej już 22:20 i tylko przez błędy własne zeszli w niej z boiska pokonani. – Rozpoczęliśmy trochę za bojaźliwie, czekaliśmy na to, co oni zrobią, natomiast rywale zagrali tego pierwszego seta bardzo dobrze. Na szczęście od drugiej partii my wzmocniliśmy zagrywkę i ta gra zaczęła się nam lepiej układać – przyznał po pierwszym pojedynku Andrzej Wrona. W trzech kolejnych partiach drużyna prowadzona przez Miguela Falaskę odskakiwała rywalom wysoko i choć ci starali się odrabiać straty i doganiali bełchatowian, to jednak za każdym razem PGE Skra wypracowywała sobie wtedy znowu przewagę. Ważne dla tworzenia nadwyżki były dobre zagrywki bełchatowian. Wrona, Wlazły, Włodarczyk zapisali na swoim koncie niejeden punkt w tym elemencie. – Jeśli gra się dobrze zagrywką, wszystkie inne elementy są już dużo łatwiejsze do wykonania. Można powiedzieć, że każdy z nich po trochu zdecydował o tej wygranej – ocenił środkowy Skry, Andrzej Wrona.

Niemało krwi bełchatowskim siatkarzom w pierwszym meczu napsuł Chorwat Ivan Raić, do którego kierowana była większość piłek. Zawodnik ten atakował aż 40 razy i zanotował w tym elemencie 42% skuteczności. Momentami gra greckiego zespołu wyglądała bardzo dobrze, a atakujący był wtedy wiodącą postacią, napędzającą poczynania całego Ethnikosu. Nie był on jednak nieomylny i niejednokrotnie, przy trudniejszych piłkach bądź w ważnych momentach, popełniał błędy seriami. Teoretycznie liga grecka prezentuje dużo niższy poziom od PlusLigi. Jednak w meczu w Bełchatowie reprezentanci tamtejszych rozgrywek momentami pokazali się z bardzo dobrej strony i też chwilami zaskakiwali tym siatkarzy PGE Skry, ci jednak świetnie spisywali się w każdym elemencie. Począwszy od przyjęcia, gdzie skutecznością popisał się Zatorski (78%) oraz Tuia (53%), przez atak, gdzie Wlazły przy 31 próbach zanotował 55% skuteczności, czy też zagrywkę, gdzie brylował Wrona (20 zagrywek – trzy bezpośrednie asy serwisowe); po blok, w którym prym wiódł Uriarte, a wspierali go Tuia i środkowi – Kłos i wspomniany Wrona.



W niedzielę zarówno bełchatowska drużyna, jak i Grecy rozgrywali swoje spotkania ligowe. Ekipa Falaski po bardzo ciekawym spotkaniu pokonała dotychczasową rewelację PlusLigi, AZS Olsztyn 3:1, natomiast Ethnikos zapisał na swoim koncie dość łatwe trzysetowe zwycięstwo z G.A.S. Pamvochaikos. Było to spotkanie dwóch aktorów – Raicia oraz Mijailovicia. Ten pierwszy zdobył dla swojej drużyny 17 punktów, natomiast Serb był najlepiej punktującym spotkania (21 oczek). Chorwacki atakujący prym wiódł w ataku i w polu zagrywki, gdzie kroku dotrzymywał mu Mijailović. Natomiast ten drugi był ostoją bloku Ethniakosu. Jeśli bełchatowianie wyłączą z gry obu graczy, wynik spotkania może być tylko jeden – 3:0 dla PGE Skry.

W dodatku w rewanżu podopieczni Miguela Falaski będą już dużo lepiej przygotowani, a co najważniejsze – będą wiedzieć czego się spodziewać po rywalach, co też przemawia na ich korzyść. Przygotowanie taktyki z pewnością przyjdzie łatwiej niż przed pierwszym pojedynkiem, tym bardziej że Grecy pokazali w Bełchatowie cały wachlarz zagrań, ale też i błędów. Jedynym czynnikiem przemawiającym za gospodarzami środowego pojedynku będzie własna hala. Mecze rozgrywane w Grecji zawsze mają dość specyficzną otoczkę, ze względu na równie specyficznych kibiców. Typowo stadionowy doping z racami w tle w tym kraju to normalne i mocno utrudnia grę rywalom z zagranicy. – Oczywiście jedziemy tam po wygraną za trzy punkty, choć na pewno będzie to ciężki mecz. W Grecji zawsze gra się ciężko, a oni u siebie również zagrają lepiej niż na wyjeździe – przyznał Andrzej Wrona.

PGE Skrze do awansu brakuje niewiele – tylko i aż dwóch setów. Jeśli tylko bełchatowianie zagrają tak, jak w pierwszym spotkaniu, czy też w pojedynku przeciwko AZS-owi Olsztyn, gdzie każdy z graczy miał ważny i znaczny wkład w zwycięstwo, o wynik można być spokojnym. Jak jednak zaprezentują się Grecy przed własną publicznością? Nie wiadomo, ale jedno jest pewne – nie można patrzeć na rywali, należy zagrać swoje i wrócić do kraju, by w spokoju przygotowywać się do kolejnych spotkań, tym bardziej że w 1/8 finału na zwycięzcę polsko-greckiego pojedynku czeka już szwajcarski Volley Amriswil. Z kim przyjdzie się mu zmierzyć? Wydaje się, że ze Skrą, ale pewności nabierzemy dopiero po jutrzejszym spotkaniu, które rozpocznie się o godzinie 19:00.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
europejskie puchary

Tagi przypisane do artykułu:
, , ,

Więcej artykułów z dnia :
2013-10-29

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2017 Strefa Siatkówki All rights reserved