Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > I liga kobiet > I liga K: Krajobraz po czterech kolejkach

I liga K: Krajobraz po czterech kolejkach

fot. archiwum

Zespoły AZS KSZO Ostrowiec Świętokrzyski, Developres Rzeszów i Karpaty Krosno wciąż pozostają bez porażki w I lidze kobiet. Zupełnie inne nastroje panują wśród ekip z Krakowa i Sosnowca, które jak na razie zupełnie nie radzą sobie w rozgrywkach.

Bardzo bliskie sprawienia niespodzianki były zawodniczki Budowlanych Toruń, które we własnej sali podejmowały lidera z Ostrowca Świętokrzyskiego. Pierwszy set zgodnie z przewidywaniami padł łupem podopiecznych Dariusza Parkitnego, które po prawie bezbłędnej grze nie dały większych szans rywalkom, zwyciężając 25:17. W kolejnych dwóch setach sytuacja diametralnie się obróciła i to miejscowe wydawały się być bliżej zwycięstwa w całym spotkaniu. Jak jednak na lidera przystało, KSZO Ostrowiec Świętokrzyski doprowadził do stanu 2:2 i po zaciętej walce w tie-breaku mógł zapisać ważne dwa punkty do ligowej tabeli. Torunianki pomimo porażki rozegrały jeden z lepszych meczów, a dobrych słów w stronę swoich podopiecznych nie szczędził Mariusz Soja:Jestem dumny z dziewczyn i nie zamierzam tego ukrywać, mimo że przegraliśmy to spotkanie! Co prawda trochę nam jeszcze brakuje i wciąż musimy ciężko pracować, ale cały zespół zagrał bardzo ambitnie.

Niepokonane w rozgrywkach pozostają zawodniczki Karpat Krosno. Beniaminek I ligi musiał się jednak sporo namęczyć, aby wyrwać zwycięstwo ekipie Piecobiogazu Murowana Goślina. Zespół z Wielkopolski po niespełna godzinie gry prowadził w meczu już 2:0 i wydawało się, że zainkasuje komplet punktów. – Dwa pierwsze sety były fatalne w naszym wykonaniu. Byłem przekonany, że po 45 minutach będziemy już w autokarze zmierzającym do domu – skomentował początek meczu szkoleniowiec Karpat, Dominik Stanisławczyk. Na szczęście siatkarki z Krosna musiały odłożyć podróż powrotną, bo po niezwykle zaciętej końcówce wygrały trzecią odsłonę, a ich gra z minuty na minutę wyglądała coraz lepiej. Po raz kolejny sprawdziła się stara siatkarska prawda (kto prowadzi 2:0 i nie wygrywa w trzech setach, ten przegrywa 2:3) i zespół Karpat doprowadził do piątej partii. W „secie prawdy” minimalnie lepsze okazały się wiceliderki tabeli, które zachowały więcej zimnej krwi w końcówce. Jak podkreśliła Iwona Grzegorczyk, to wola walki zadecydowała o zwycięstwie w tym spotkaniu. – O naszym zwycięstwie zdecydowała przede wszystkim wola walki i gra do końca. Nie spuściłyśmy głów, wierzyłyśmy do końca, że można coś ugrać – powiedziała zawodniczka.

Trzecie zwycięstwo w sezonie odniósł Roltex Zawisza Sulechów. Podopieczne Marka Mierzwińskiego w żadnym z trzech rozegranych setów nie pozwoliły zawodniczkom Sparty Warszawa na zdobycie więcej niż osiemnastu punktów. Mecz od początku do końca kontrolowały gospodynie, które górowały niemalże w każdym elemencie siatkarskiego rzemiosła. Po dwóch gładkich setach wygranych do 15, w trzecim pojawiło się pewne rozluźnienie wśród sulechowianek, ale nie miało ono wpływu na końcowy rezultat spotkania. – Sparta grała poniżej oczekiwań, a my wykorzystałyśmy ich słabe strony i trzymałyśmy się założeń taktycznych – mówiła kapitan sulechowskiego Zawiszy, Marta Wellna. To ważne zwycięstwo dla beniaminka, który z ośmioma punktami zajmuje czwarte miejsce w tabeli.



Kolejny z beniaminków, zespół Developresu Rzeszów, nie pozostawił złudzeń zawodniczkom SMS-u Sosnowiec i po trzech krótkich setach odesłał młodą drużynę do domu. Zespół Marcina Wojtowicza profesorsko rozegrał pierwszą partię spotkania, w której rozbił przyjezdne 25:9. Warty podkreślenia jest fakt, że w tej odsłonie zawodniczki Developresu miały stuprocentową skuteczność ataku. W kolejnych setach już tak pięknie nie było, ale nie przeszkodziło to miejscowym w odniesieniu zwycięstwa w kolejnych partiach meczu. Dzięki temu zwycięstwu ekipa z Rzeszowa zamieniła się miejscami z Karpatami Krosno i zajmuje obecnie drugie miejsce.

Wciąż bez zwycięstwa pozostaje Wisła Kraków, która uległa Silesii Volley Mysłowice w stosunku 1:3. Miejscowe dobrze rozpoczęły spotkanie, o czym świadczyła pierwsza partia wygrana do 21. W kolejnych coraz bardziej zaczęła uwidaczniać się przewaga przyjezdnych, które miały więcej tzw. siatkarskich argumentów. Przy stanie 2:1 w setach i 18:13 dla podopiecznych Sebastiana Michalaka nastąpiła pogoń gospodyń, które zniwelowały straty tylko do jednego oczka. Niestety na nic więcej nie pozwoliły zawodniczki Silesii, które ostatecznie triumfowały 25:22.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
I liga kobiet

Tagi przypisane do artykułu:

Więcej artykułów z dnia :
2013-10-28

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2017 Strefa Siatkówki All rights reserved