Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > reprezentacja Polski mężczyzn > Kandydatura Antigi to akt desperacji

Kandydatura Antigi to akt desperacji

fot. archiwum

Wczoraj jak grom z jasnego nieba runęła na siatkarskie środowisko sensacyjna informacja - najpoważniejszym kandydatem do objęcia posady selekcjonera reprezentacji Polski jest francuski siatkarz Stephane Antiga. To ogromny akt desperacji PZPS-u.

Po przegranych igrzyskach olimpijskich i mistrzostwach Europy pozycja Andrei Anastasiego jako selekcjonera reprezentacji Polski przestała być pewna. Głowy włoskiego szkoleniowca zaczęła domagać się prasa, na forach kibice rozpoczęli już wymieniać nazwiska potencjalnych następców, gdy z PZPS-u dotarła do wszystkich dość niespodziewana informacja – Anastasi może zostać. Prezes Mirosław Przedpełski poważnie rozważał taki wariant, biorąc pod uwagę koszty rozwiązania kontraktu, ale również i brak potencjalnych kandydatów.

Pomysł ten został szybko storpedowany przez telewizję Polsat, jednego ze sponsorów PZPS-u. Ustami Mariana Kmity, szefa działu sportowego, Polsat przesądził los dotychczasowego selekcjonera. Rozpoczęły się dywagacje, kto tak naprawdę rządzi w Polskim Związku Piłki Siatkowej, kto podejmuje strategiczne decyzje. Jasne się stało, że ci, którzy wykładają pieniądze, mają na te decyzje ogromny wpływ. Jasne też stało się, że Anastasi pożegna się z polską reprezentacją. Marian Kmita wyraźnie również opowiedział się po stronie opcji zagranicznej, twierdząc, że w Polsce nie ma odpowiedniego szkoleniowca, który mógłby w tej chwili objąć kadrę.

Zarząd PZPS-u stanął więc przed nie lada trudnym zadaniem. Nie Anastasi, nie Polak, więc kto? Wypuszczano kolejne „próbne balony” z nazwiskami kolejnych kandydatów, którzy jeden po drugim dementowali informacje na temat zainteresowania ich osobami i twierdzili, że objęciem kadry Polski nie są zainteresowani. Jak więc zatrudnić obcokrajowca, który powinien być lepszym szkoleniowcem od Anastasiego, gdy wszyscy najlepsi odmówili? Faktycznie, ślepy zaułek…



Jeśli to jednak telewizja i inni sponsorzy faktycznie dyktują warunki, to trzeba znaleźć kogoś, kto jest medialny, kto jest lubiany, a do tego ma zagraniczny paszport. Stephane Antiga pasuje idealnie – cieszy się olbrzymim szacunkiem wśród siatkarzy i kibiców, jest skromny, ambitny i do tego Francuz. Od lat gra w PlusLidze, więc w Polsce się już zadomowił. Czyż może być lepszy kandydat? Biorąc pod uwagę kryteria powyżej – nie! A że nie ma doświadczenia trenerskiego, że reprezentację oddaje się w ręce debiutanta tuż przed mistrzostwami świata, to już inna bajka, o której nikt głośno mówić nie będzie. Przynajmniej nie w telewizji…

Kandydatura Antigi to również policzek dla wszystkich polskich trenerów, a nawet dla samego PZPS-u, całego procesu kształcenia i ludzi za to odpowiedzialnych. Stwierdzając, że Francuz jest lepszym kandydatem od wszystkich polskich szkoleniowców pod ogromnym znakiem zapytania stawia Akademię Polskiej Siatkówki, wszelkie przedsezonowe szkolenia i konferencje dla trenerów. Fakt, że Polacy mają mniejsze kwalifikacje od debiutanta, fatalnie świadczy o tych, którzy polskich trenerów kształcą, za niemałe przecież pieniądze.

Trudno oprzeć się wrażeniu, że działacze PZPS-u zostali zapędzeni w ślepy zaułek przez samych siatkarzy, kibiców, a przede wszystkim media i sponsorów. Będąc osaczonymi ze wszystkich stron, nie są w stanie podjąć decyzji, kierując się względami merytorycznymi. Strzelają więc na oślep, starając się zyskać na czasie. Oby tym razem trafili z zamkniętymi oczami w dziesiątkę. Chyba, że w czwartek ktoś odważy się głośno powiedzieć, że król jest nagi…

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
reprezentacja Polski mężczyzn

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2013-10-23

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2017 Strefa Siatkówki All rights reserved