Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Liga Siatkówki Kobiet > ORLEN Liga: W trzeciej kolejce emocji jak na lekarstwo

ORLEN Liga: W trzeciej kolejce emocji jak na lekarstwo

fot. archiwum

Kibice, którzy liczyli na zacięte pojedynki, mogą czuć się rozczarowani. W trzeciej kolejce żadne z pięciu spotkań nie przyniosło emocji, od których u kibiców pojawiłyby się wypieki na twarzy. Faworyci wygrywali bezproblemowo, a czasami aż za łatwo.

Po raz trzeci w tym sezonie to bialanki inaugurowały kolejkę. Pytanie, czy podopieczne Mirosława Zawieracza, jak i sam szkoleniowiec wierzą w przesądy? Jeśli tak, to władze klubu powinny poprosić włodarzy ligi o wybieranie meczów z udziałem BKS-u zawsze jako pierwsze spotkanie w danej kolejce. Żarty żartami, ale w Bielsku-Białej mają powody do zadowolenia. Po dwóch triumfach na inaugurację, w piątek zawodniczki BKS-u odniosły kolejną wiktorię, pokonując na własnym terenie – bez straty seta – zespół z Legionowa. Wynik 3:0 jest zgubny, gdyż przyjezdne miały swoje szanse w piątkowej rywalizacji. Podopiecznym Macieja Kosmola najbardziej żal może być drugiej odsłony pojedynku, w której to goście prowadzili 8:0, by przegrać seta do 20. Trenera Zawieracza może cieszyć fakt, iż zespół nie jest uzależniony od Heike Beier. Niemka w piątek nie spisywała się dobrze w ataku, ale koleżankę udanie zastąpiły Helena Horka i Małgorzata Lis. Dziewczyny należy pochwalić za to, że stanowią drużynę. U nas nie ma pierwszej, siódmej, dwunastej. Bez względu na to, kto wejdzie, pomaga – podkreślił szkoleniowiec bialanek. Z kolei w legionowskiej drużynie mają nad czym myśleć. Zespół wyraźnie wzmocniony przed sezonem dotychczas legitymuje się bilansem trzech porażek, a na prawym skrzydle nie jest w stanie odnaleźć się Berenika Tomsia. Była środkowa w trzecim meczu z rzędu notuje niską skuteczność w ataku. – Wiem, że gram bardzo słabo i cały czas staram się to zmienić. Myślę, że potrzebuję jeszcze trochę czasu – stwierdziła sama zainteresowana.
Wyróżnienie dla:
Doroty Wilk – dwa pierwsze spotkania rozgrywająca BKS-u obejrzała głównie z kwadratu dla rezerwowych. Wobec kontuzji Marty Szymańskiej była zawodniczka Trefla Sopot wybiegła w wyjściowym składzie i walnie przyczyniła się do triumfu swojej drużyny. Wilk potrafiła, wobec słabszej dyspozycji Beier, wykreować inne liderki miejscowych w ataku.

BKS Aluprof Bielsko-Biała – Siódemka SK bank Legionovia Legionowo 3:0 (25:23, 25:20, 25:20)

We Wrocławiu po ostatnim gwizdku sędziego mogły panować i zapewne panowały odmienne nastroje w drużynach Impelu i Pałacu Bydgoszcz. Podopieczne Tore Aleksandersena odniosły trzecią wiktorię 3:0 z rzędu. Z kolei przyjezdne po wizycie na Dolnym Śląsku nadal pozostają z zerowym dorobkiem punktowym. Bydgoszczanki próbowały podjąć walkę z mocniejszymi personalnie rywalkami, ale sztuka ta udawała się im jedynie w początkowych fazach setów. W środkowych i końcowych fragmentach partii dominowały już wrocławianki. – Myślę, że w tym meczu bardzo dobrze funkcjonowała u nas zagrywka. Przez to rywalki nie mogły realizować swoich założeń taktycznych i grać tak, jak to zaplanowały – zaznaczyła rozgrywająca Impelu Wrocław Frauke Dirickx. Podobnie jak w poprzednich kolejkach, norweski szkoleniowiec znów inaczej poustawiał klocki pod nazwą wyjściowy skład. Na środku siatki obok Agnieszki Kąkolewskiej zagrała… Katarzyna Mroczkowska, która we wcześniejszych meczach skutecznie grała na pozycji przyjmującej. Szansę występu od pierwszej akcji otrzymała także Patrycja Polak. Była zawodniczka Pałacu Bydgoszcz miała jednak problemy ze skutecznością ataku i w drugim secie została zmieniona przez Bogumiłę Pyziołek. Jeśli doszukiwać się plusów po stronie Pałacu, za takowy można uznać grę Tamary Kaliszuk. Po dwóch meczach, w których prawe skrzydło niemal nie istniało w bydgoskiej drużynie, we Wrocławiu nastąpiło przełamanie prawoskrzydłowej. Kaliszuk była zdecydowaną liderką gości, zdobywając 14 punktów przy niemal 50% skuteczności.
Wyróżnienia dla:
Tore Aleksandersena – trener wrocławianek, w mojej ocenie, dotychczas niemal perfekcyjnie prowadzi zespół. Na uznanie zasługuje fakt, iż Aleksandersen szybko poukładał drużynę, mimo iż dopiero kilka dni przed rozpoczęciem sezonu miał do dyspozycji wszystkie zawodniczki.



Impel Wrocław – KS Pałac Bydgoszcz 3:0
(25:16, 25:19, 25:17)

Jeszcze w ubiegłym sezonie starcie zespołów z Sopotu i Muszyny bezsprzecznie byłoby okrzyknięte hitem kolejki. Sport to ekonomia. Niższy budżet drużyny z Doliny Popradu spowodował, iż Muszynianka nie prezentuje się już, przynajmniej na papierze, tak błyskotliwie jak w ubiegłych latach. Co innego Atom Trefl Sopot, który stracił co prawda Rachel Rourke, ale pozyskał kilka siatkarek, które mają papiery na tzw. duże granie. Faworytem sobotniej rywalizacji były sopocianki i ze swojego zadania wywiązały się w stu procentach. Przyjezdne dość pewnie rozstrzygnęły mecz w trzech setach, choć w pierwszej i drugiej odsłonie spotkania gospodynie miały swoje szanse na odmienienie losów pojedynku. Trener Buijs po ostatnim – zwycięskim – meczu z dąbrowiankami mówił, iż zespół będzie pracował nad skutecznością ataku. Słowa szkoleniowca przeszły w czyny. Sopocianki, w porównaniu do dwóch poprzednich meczów, znacznie poprawiły efektywność na siatce. Zapewne było to powiązane z przyjęciem zagrywki, które w sobotnie późne popołudnie również było mocną stroną aktualnych mistrzyń Polski. Porażka z trójmiejską drużyną była pierwszym niepowodzeniem „mineralnych” w bieżącym sezonie.
Wyróżnienie dla:

Muszynianki Muszyna – tym razem wyróżniony zostaje cały zespół, ale nie będzie to laurka. Skuteczność w ataku podopiecznych Bogdana Serwińskiego, w starciu z sopociankami, ukształtowała się na poziomie 28%! Statystyka byłaby dla miejscowych jeszcze bardziej zatrważająca, gdyby nie postawa Sylwii Wojcieskiej. Środkowa skończyła dziesięć z czternastu posłanych do niej piłek. – Na pewno bardzo deprymowało nas to, że nie możemy skończyć ataków. Momentami traciłyśmy punkty seriami, a z takim zespołem jak mistrz Polski nie można sobie pozwalać na tego typu przestoje – stwierdziła atakująca Muszynianki Magdalena Piątek.

Polski Cukier Muszynianka Fakro Bank BPS Muszyna – Atom Trefl Sopot 0:3
(20:25, 23:25, 16:25)

Impel Wrocław nie jest jedynym zespołem w ORLEN Lidze, który dotychczas nie tylko nie przegrał meczu, ale również nie stracił seta. Identycznie mocne wejście w rozgrywki zanotował Chemik Police. Zestawiając obok siebie te dwa zespoły, cenniejsze triumfy odniósł jednak beniaminek. Podopieczne Mariusza Wiktorowicza mają już bowiem na rozkładzie aktualne złote i srebrne medalistki mistrzostw Polski. Po triumfie nad sopociankami, w niedzielę policzanki pokonały na wyjeździe Tauron MKS Dąbrowa Górnicza. Emocje w hicie kolejki skończyły się pod koniec inauguracyjnej partii. Wówczas gospodynie kompletnie oddały inicjatywę rywalkom i nie podniosły się już do końca pojedynku. Trener Kawka ma o czym myśleć. Najgorszy nie jest fakt dwóch porażek z rzędu, ale styl, w jakim jego podopieczne musiały uznać wyższość przeciwniczek z Sopotu i Polic. – Gdybym nic nie powiedział, to byłoby lepiej, bo tak naprawdę powinienem przeprosić wszystkich za naszą grę – nie owijał w bawełnę na pomeczowej konferencji prasowej szkoleniowiec miejscowych. Przede wszystkim w MKS-ie szwankuje skuteczność w ataku. W niedzielę nawet Katarzyna Zaroślińska – która dotychczas była ostoją zespołu na prawym skrzydle – miała duże problemy z efektywnym ulokowaniem piłki w pomarańczowym polu. Znacznie mniej powodów do zmartwień ma trener Wiktorowicz. Najbardziej szkoleniowiec Chemika Police powinien być zadowolony z postawy w bloku. To już kolejne spotkanie, w którym policzanki prezentują się więcej niż przyzwoicie w tym elemencie.
Wyróżnienie dla:
Chemika Police – narzekając na skuteczność w ataku dąbrowianek, należy podkreślić, iż postawa rywalek w tym elemencie wcale nie była o kilka klas lepsza. Znaczną różnicę dało się dostrzec w przyjęciu zagrywki. W tym przypadku policzanki poradziły sobie zdecydowanie lepiej od rywalek. Niemal 70% poziom odbioru pozytywnego i blisko 50% przyjęcia bardzo dobrego to wyniki, które nie tylko mogą, ale powinny cieszyć sztab szkoleniowy Chemika.

Tauron MKS Dąbrowa Górnicza – Chemik Police 0:3
(20:25, 13:25, 16:25)

Przed spotkaniem Nafty Piła z Budowlanymi Łódź największy ból głowy mógł mieć Adam Grabowski. W tygodniu poprzedzającym starcie z pilankami łódzki zespół przypominał szpital. Do kontuzjowanych Sylwii Pyci i Doroty Ściurki dołączyła także Aleksandra Sikorska. – Dobrze, że gramy jako ostatni, bo jest więcej czasu na leczenie naszych kontuzjowanych zawodniczek – powiedział dla sport.pl prezes Budowlanych Marcin Chudzik. Słowa sternika klubu okazały się prorocze. Stan zdrowia Sikorskiej poprawił się na tyle, iż mogła zagrać w podstawowym składzie, a Ściurka w pierwszej i czwartej partii wspomagała zespół, wchodząc na parkiet z kwadratu dla rezerwowych. Skoro już mowa o setach, to mecz w Pile zakończył się po czterech odsłonach triumfem gości. Dla Budowlanych Łódź to pierwsza wiktoria w sezonie 2013/2014. Z kolei pilanki nadal pozostają bez zwycięstwa i razem z Pałacem Bydgoszcz zajmują dwie ostatnie pozycje w tabeli. Poniedziałkowy mecz nie był wybitnym, a nawet średnim widowiskiem siatkarskim. Zespoły łącznie popełniły ponad sześćdziesiąt własnych błędów! – Rzadko mam w zwyczaju mówić, że mecz był brzydki, ale w Pile tak właśnie było. Błędy własne określają jakość grania – bez ogródek przyznał po meczu trener łodzianek Adam Grabowski.
Wyróżnienie dla:
Anity Kwiatkowskiej – efektywność w ataku, jaką zaprezentowały w poniedziałkowe popołudnie oba zespoły, to nie była reklama, ale antyreklama siatkówki. Jedną z niewielu zawodniczek, które zagrały na wysokim poziomie w ataku, była Anita Kwiatkowska. Była już siatkarka mistrzyń Polski z Sopotu skończyła 15 z 27 ataków, notując 56% skuteczność.

PGNiG Nafta Piła – Beef Master Budowlani Łódź 1:3
(23:25, 20:25, 25:18, 22:25)

Już teraz zapewne wielu sympatyków ORLEN Ligi z niecierpliwością oczekuje bezpośredniego starcia Impelu Wrocław i Chemika Police. Oba zespoły zmierzą się jednak dopiero w dziewiątej kolejce. Na razie przed nami czwarta seria rozgrywek. W niej teoretycznie najciekawiej powinno być w Sopocie, gdzie miejscowy Trefl podejmie bialanki. Po trzeciej kolejce w tabeli prowadzą Impel Wrocław i Chemik Police, które mają na swoim koncie komplet dziewięciu punktów. Już teraz zapraszam kibiców do naszej cotygodniowej zabawy. Na naszym profilu na facebook’u wybierzcie, waszym zdaniem, zawodniczkę kolejki spośród pięciu MVP.
Dorota Wilk
Maren Brinker
Charlotte Leys
Agata Sawicka
Anita Kwiatkowska

Zobacz również:
Wyniki 3. kolejki i tabela ORLEN Ligi

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Liga Siatkówki Kobiet

Tagi przypisane do artykułu:

Więcej artykułów z dnia :
2013-10-22

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2017 Strefa Siatkówki All rights reserved