Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > europejskie puchary > Liga Mistrzów: Galatasaray pierwszą przeszkodą kędzierzynian

Liga Mistrzów: Galatasaray pierwszą przeszkodą kędzierzynian

fot. archiwum

Po dwóch spotkaniach w PlusLidze siatkarze Sebastiana Świderskiego rozpoczynają tegoroczną przygodę w europejskich pucharach. Pierwszym rywalem ZAKSY w Lidze Mistrzów będą brązowi medaliści Acibadem Ligi, Galatasaray Stambuł.

Debiut Sebastiana Świderskiego w roli pierwszego szkoleniowca ZAKSY wypadł całkiem nieźle. Kędzierzynianie przed własną publicznością ograli w trzech setach beniaminka z Radomia i fragmentami prezentowali naprawdę dobrą i miłą dla oka siatkówkę. Jednak po dobrym początku przyszły dwa słabsze występy. Najpierw siatkarze z Opolszczyzny przegrali w Poznaniu 2:3 z Resovią Rzeszów, a następnie ulegli na wyjeździe bardzo niewygodnemu rywalowi – AZS-owi Olsztyn 1:3. W Poznaniu bieg boiskowych wydarzeń zmieniał się jak w kalejdoskopie i Superpuchar Polski mógł paść łupem zarówno jednych, jak i drugich, a o wygranej Resovii w tie-breaku zdecydowała zachowana przez nich zimna krew. Nieco inaczej wyglądało spotkanie z akademikami z Olsztyna. W pierwszej partii podopieczni Krzysztofa Stelmacha gładko pokonali kędzierzynian, ale już w kolejnej odsłonie musieli z nimi toczyć bój na przewagi. AZS prowadząc 2:0, wyraźnie się rozluźnił i przegrał partię do 17, ale w czwartym secie znów wszedł na właściwe tory. Po dramatycznym boju 34:32 wygrali olsztynianie, którzy na swoim koncie do tej pory mają komplet punktów. Słabsza postawa ZAKSY mogła wynikać z faktu, iż w wyjściowym składzie pojawili się nominalni zmiennicy – Lewis i Pilarz, a także wracający po drobnym urazie Bociek.

Tureccy rywale ZAKSY, Galatasaray Stambuł, to jeden z najstarszych i najbardziej utytułowanych klubów w swoim kraju. Popularna „Galata” do tej pory zdobyła 12 mistrzowskich tytułów oraz 4 krajowe puchary, jednak wszystkie ich sukcesy to lata bardzo odległe. Złote medale za ligową rywalizację zawisły na ich szyjach pod koniec lat sześćdziesiątych, natomiast Puchar Turcji po raz ostatni zdobyli w 1989 roku. Wiele sezonów bez żadnego trofeum, a przede wszystkim znajdowanie się w cieniu największego lokalnego rywala, Fenerbahce, aktualnie daje im status klubu numer 3 w tureckiej siatkówce za wymienionym wcześniej Fenerbahce oraz Arkasem Izmir. Już niedługo nawet ta pozycja może zostać zachwiana, ponieważ z wielkim przytupem do czołówki wkroczył solidnie wzmocniony Halkbank Ankara.

Mówiąc o składzie personalnym Galatasaray, trzeba przyznać, że brak w nim gwiazd światowej siatkówki. Najbardziej znanymi zawodnikami tej ekipy są dwaj reprezentanci Egiptu: Ahmed Abdalla oraz Ahmed Salah Abdelhay. Pierwszy z nich to rozgrywający, który ma na swoim koncie m.in. trzyletnią przygodę z Serie A1, w której występował w Sisleyu Treviso oraz Acqua Paradiso Montichiari. Drugi z Egipcjan to atakujący mogący również występować na pozycji przyjmującego. Abdelhay większość swojej kariery spędził w Al-Ahly Kair, ale od ponad roku z powodzeniem gra w Turcji. Poza tą dwójką na uwagę zasługuje również niewysoki, aczkolwiek niezwykle skoczny i doświadczony Kubańczyk – Henry Bell. Przez wiele lat Bell znajdował się w cieniu zawodników pokroju Juantoreny, Simona, Camejo czy Leala, a dopiero ogromne zmiany w kubańskiej reprezentacji znowu pozwoliły mu odgrywać w kadrze pierwszoplanową rolę. Z siatkarzy mających tureckie obywatelstwo kibicom w Polsce powinno być znane nazwisko Sinana Tanika, który kilka sezonów temu bronił barw olsztyńskiego AZS-u.



W pierwszej kolejce tureckiej ekstraklasy Galatasaray uległ we własnej hali 1:3 Ziraatowi Bankasi Ankara. W zespole gospodarzy na boisku pojawił się najmocniejszy skład, z dwoma Egipcjanami, Kubańczykiem i Tanikiem na czele. Czwórka, która ma ciągnąć grę „Galaty” w całym sezonie nie sprostała ekipie z Ankary, w której wyróżniającymi się postaciami byli Robert Horstink i Nimir Abdelaziz. Ten wynik na pewno satysfakcjonuje i dodaje otuchy ZAKSIE, ponieważ świadczy o tym, że Bell i jego koledzy nie są jeszcze w optymalnej formie.

W spotkaniu z AZS-em Olsztyn z bardzo dobrej strony pokazał się Wojciech Ferens, który zapisał na swoim koncie aż 22 punkty i na pewno dał tym wiele do myślenia opiekunowi ZAKSY. Z ławki rezerwowych do gry wszedł Dominik Witczak, który po raz kolejny zasygnalizował, że znajduje się w wyśmienitej formie i to jemu należy się miejsce w wyjściowej szóstce po przekątnej z Pawłem Zagumnym. Jedyną niewiadomą jest obsada pozycji środkowego, ponieważ cała trójka – Gladyr, Wiśniewski i Możdżonek – prezentuje się dosyć równo i ciężko stwierdzić, kto będzie „pierwszym wyborem” Sebastiana Świderskiego.

Pierwsze wyniki nowego sezonu nie pozwalają jasno stwierdzić, kto w tym pojedynku będzie faworytem. Siatkarze z Turcji ulegli co prawda na własnym boisku, jednak ranga meczu z wicemistrzem Polski może ich napędzić i pozwolić wykrzesać z siebie 110 procent swoich możliwości. A przecież w szeregach „Galaty” znajdują się siatkarze, którzy w swojej karierze rozegrali już niezwykle dużo ważnych pojedynków i doświadczeniem na pewno nie ustępują swoim rywalom. Mówiąc o atutach ZAKSY, można na pewno wspomnieć o własnym boisku. Żywiołowy doping kibiców w hali Azoty potrafi onieśmielić nawet najlepszych zawodników na świecie, jednak na nic się to zda, jeśli Piotr Gacek i spółka nie „sprzedadzą” tego, co potrafią na boisku. Krótko podsumowując – w tym pojedynku może zdarzyć się naprawdę wszystko, od szybkiego 3:0 do długiego i emocjonującego tie-breaka.

źródło: galatasaray.org, inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
europejskie puchary

Tagi przypisane do artykułu:
, , ,

Więcej artykułów z dnia :
2013-10-22

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2017 Strefa Siatkówki All rights reserved