Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > inne > Grzegorz Ryś: Myślę o powrocie do Polski

Grzegorz Ryś: Myślę o powrocie do Polski

fot. archiwum

- W kilkanaście miesięcy udało się zmienić nie tylko styl gry zespołu, ale także mentalność zawodników, aczkolwiek ten proces nie został jeszcze zakończony - mówi Grzegorz Ryś, trener ZEA, które zajęły 14. miejsce na mistrzostwach Azji.

Zjednoczone Emiraty Arabskie mistrzostwa Azji zakończyły na czternastym miejscu. Czy ta lokata odzwierciedla obecny poziom tej reprezentacji?

Grzegorz Ryś: ZEA nie należą do czołówki azjatyckich zespołów. Czternaste miejsce można ocenić pozytywnie, jeżeli weźmie się pod uwagę poziom siatkówki w tym kraju. Populacja mieszkańców ZEA liczy milion osób i bardzo trudno jest znaleźć młodych kandydatów do uprawiania siatkówki o odpowiednich parametrach fizycznych. Na przestrzeni ostatnich kilkunastu lat jest to najlepszy wynik tego zespołu na mistrzostwach Azji. W kilkanaście miesięcy udało się zmienić nie tylko styl gry zespołu, ale także mentalność zawodników, aczkolwiek ten proces nie został jeszcze zakończony. Obejmując reprezentację ZEA w roku 2012, zdawałem sobie sprawę, jak wiele czeka mnie pracy. Miałem do dyspozycji materiały wideo z poprzednich lat. Pierwszym wnioskiem z ich analizy było odmłodzenie kadry. Podstawowi zawodnicy dawno już przekroczyli trzydziesty rok życia, więc zmiany były nieodzowne. Wprowadziłem do zespołu aż 8 młodych zawodników, w tym dwóch do pierwszej szóstki. Najważniejszą pracą do wykonania było poprawienie umiejętności technicznych, a następnie wdrożenie nowoczesnego stylu gry, oczywiście na tyle, na ile pozwalały umiejętności. Poprzedni zespół grał siatkówkę archaiczną, z mnóstwem błędów i bez żadnej poukładanej taktyki. Liczył się tylko atak, natomiast takie elementy jak przyjęcie, obrona, blok czy zagrywka były całkowicie zaniedbane. Najbardziej ucieszyło mnie podejście zawodników do zmian. Szybko zaakceptowali nowy styl gry, jednakże gorzej było z realizacją zadań podczas gry. W treningu wiele zagrań czy schematów wychodziło nawet nieźle, gorzej było w trakcie meczów. Aby się przestawić na inny sposób gry, potrzebny jest czas. Początki zostały zrobione i teraz należy kontynuować rozpoczętą pracę.



– Na mistrzostwach zespół zagrał na miarę swoich możliwości, chociaż uważam, że przy odrobinie szczęścia wynik mógł być nieco lepszy. Niestety zabrakło ogrania z mocnymi zespołami oraz występów na tego typu imprezach. Na poprzednich MA zespół nie wystąpił, a doświadczenie zdobyte w trakcie takich spotkań jest wręcz bezcenne. Można nadmienić, że z dwunastu zawodników zaledwie czterech wystąpiło na mistrzostwach Azji cztery lata temu.

Patrząc przez pryzmat suchych wyników, najbardziej chyba szkoda przegranego meczu z Katarem w walce o miejsca 9-16, w którym w dwóch pierwszych partiach gospodarze dotrzymywali kroku rywalom…

– Z Katarem spotykaliśmy się dwukrotnie przed mistrzostwami i również przegraliśmy 0:3. W tym spotkaniu toczyliśmy wyrównaną walkę w dwóch setach, lecz Katar był lepszym zespołem i cały czas kontrolował sytuację. Trudno grać z drużyną, w której występuje większość naturalizowanych zawodników o parametrach fizycznych i umiejętnościach przewyższających moich zawodników. Bardziej żałuję meczu z Libanem, gdyż był to rywal w naszym zasięgu. Przegraliśmy jednak z emocjami, moi zawodnicy nie udźwignęli presji, bo zwycięstwo dawało awans do ćwierćfinału. Było to najsłabsze spotkanie rozegrane przez zespół ZEA na tych mistrzostwach. Gdybyśmy zagrali na takim poziomie jak w meczu z Uzbekistanem, wynik spotkania mógłby być inny.

Do mistrzostw zgłosiły się 24 zespoły. Ostatecznie wzięło w nich udział 21 reprezentacji. Ich poziom był bardzo zróżnicowany. Zatem czy nie warto by ograniczyć liczby uczestników np. do 12 czy 16 drużyn?

– W Azji nie organizuje się turniejów kwalifikacyjnych do mistrzostw kontynentu, więc każdy zespół zrzeszony w AVC może wystąpić w turnieju. W tym roku padł rekord, bo do mistrzostw Azji zgłosiły się 24 zespoły, ostatecznie przyjechało ich 21. Spowodowało to sporo bałaganu, gdyż system gier był mocno rozbudowany. W kuluarach słyszałem opinie, iż do kolejnych mistrzostw Azji odbędą się kwalifikacje, a ilość zespołów ma być ograniczona do 12 lub 16. Oczywiście takie decyzje muszą podjąć władze AVC. Należy poczekać na oficjalne ustalenia.

Jak oceniłby pan mistrzostwa Azji pod względem organizacyjnym? Gospodarze w tej kwestii spisali się na medal?

– Nie było żadnych większych uwag do poziomu organizacji zawodów. Mecze odbywały się w dwóch halach, a każdy zespół miał do swojej dyspozycji autobus. Wszystkie drużyny zakwaterowano w olbrzymim hotelu z widokiem na wyspę Jumeira (w kształcie palmy) oraz słynny hotel Burj Al-Arab.

Największym objawieniem w ostatnich latach są Irańczycy. Po raz drugi okazali się oni najlepsi w Azji. Uważa pan, że jest to drużyna, która w najbliższym czasie może zagrozić potęgom światowym?

– Irańczycy po raz drugi z rzędu zdobyli tytuł mistrza Azji w znakomitym stylu, pod wodzą trenera Julio Velasco. Dwa lata temu udanie zaprezentowali się w Pucharze Świata, pokazując, że są nową siłą w siatkówce. Czynią systematyczne postępy, ale czy dorównają najlepszym, trudno jest ocenić. Na pewno będą oni bardzo groźnym zespołem dla każdego, ale czas pokaże, czy będą w stanie dorównać do światowej czołówki. Należy podkreślić, że obecne sukcesy nie są dziełem przypadku. W Iranie funkcjonuje dobrze zorganizowany system szkolenia, zawodnicy dysponują niezłymi warunkami fizycznymi oraz sporymi umiejętnościami technicznymi. Kluby irańskie zatrudniają trenerów z zagranicy, a zespoły narodowe systematycznie uczestniczą w młodzieżowych mistrzostwach świata, zajmując medalowe pozycje. Wprawdzie istnieją bardzo duże wątpliwości co do wieku zawodników występujących na mistrzostwach świata kadetów i juniorów, o czym sam się przekonałem, prowadząc nasze drużyny w rocznikach ’83 oraz ’91, ale właśnie w ten sposób Irańczycy ogrywali sobie zawodników na imprezach międzynarodowych w ostatnich 10 latach. Jak widać, przyniosło to efekt.

Kontrakt z ZEA obowiązuje pana do końca roku. Czy chciałby pan kontynuować pracę z tą reprezentacją, czy jednak będzie pan szukał nowych wyzwań?

– Mój kontrakt kończy się w styczniu 2014 roku. W federacji ZEA spotkanie, na którym dokonana zostanie ocena mojej pracy z zespołem, ma odbyć się w tym tygodniu. Trudno przewidzieć, jakie będą decyzje władz federacji. Na spotkaniu przedstawię raport z mistrzostw oraz moje sugestie dotyczące przyszłości zespołu. Dokonałem sporo zmian, wprowadziłem nowy system gry, który się sprawdził. Udało mi się również zmienić mentalność zawodników, lecz jest to dopiero początek budowy drużyny na przyszłość. Ja raczej skłaniam się ku zakończeniu pracy i myślę o powrocie do Polski. Dwa lata pobytu za granicą przyniosły mi kolejny bagaż cennych, trenerskich doświadczeń. Teraz chciałbym trochę odpocząć, a następnie zobaczymy, co przyniesie życie.

* Już jutro zapraszamy na drugą część rozmowy z Grzegorzem Rysiem, w której podzieli się on z czytelnikami Strefy Siatkówki swoimi spostrzeżeniami na temat nieudanego występu biało-czerwonych w Lidze Światowej i mistrzostwach Europy.

 

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
inne, turnieje światowe

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2013-10-22

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2017 Strefa Siatkówki All rights reserved