Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > I liga mężczyzn > I liga M: KPS na czele, TKS zamyka stawkę

I liga M: KPS na czele, TKS zamyka stawkę

fot. archiwum

Sporo emocji było w czwartej kolejce, bowiem aż cztery z sześciu meczów zakończyły się po tie-breaku. Wciąż niepokonana jest drużyna z Siedlec, a pierwszy punkt w rozgrywkach zdobyli siatkarze AGH 100RK AZS Kraków.

W czwartej kolejce doszło do spotkania dwóch zespołów typowanych do końcowego zwycięstwa w lidze, czyli MKS-u Banimexu Będzin oraz Cuprum Mundo Lubin. Początkowo bliżej sukcesu byli podopieczni Pawła Szabelskiego, którzy prowadzili już 2:1, ale nie potrafili postawić kropki nad „i”. W czwartej odsłonie zostali wręcz rozbici przez będzinian, a w tie-breaku zawodnicy Damiana Dacewicza poszli za ciosem i podnieśli z parkietu dwa cenne oczka. Dzięki nim znaleźli się już na drugim miejscu w tabeli. Wyraźnie widać, że gracze MKS-u zapomnieli już o inauguracyjnej porażce, a z meczu na mecz spisują się coraz lepiej. Z kolei miedziowym przytrafiła się lekka zadyszka, bowiem drugi raz z rzędu przegrali po tie-breaku, co sprawiło, że spadli na czwartą pozycję w tabeli.

Serię zwycięstw kontynuują siatkarze KPS-u Siedlce Banki Spółdzielcze, którzy w weekend wykazali wyższość nad Avią Świdnik. Podopieczni Marcina Jarosza jedynie w drugiej odsłonie znaleźli receptę na ogranie lidera I ligi. W pozostałych trzech partiach byli wyraźnie słabsi od gospodarzy, przez co ostatecznie przegrali 1:3. – W pierwszym secie przeciwnik trochę nas uśpił. Wygraliśmy go spokojnie i wyszliśmy na drugą partię lekko rozluźnieni, ale na szczęście obudziliśmy się w secie trzecim – mówił na łamach portalu sportsiedlce.pl Damian Schulz. Była to już druga porażka beniaminka z rzędu, która sprawiła, że spadł on poza czołową ósemkę. Z kolei zawodnicy Sławomira Gerymskiego idą jak burza przez kolejne mecze. Na razie w czterech pojedynkach stracili zaledwie trzy sety, więc zasłużenie przewodzą stawce, chociaż trzeba podkreślić, iż najtrudniejsze spotkania dopiero przed nimi. Tak naprawdę ich siłę będzie można ocenić pod koniec pierwszej części sezonu zasadniczego.

Zwycięskiej passy nie udało się podtrzymać Camperowi Wyszków, który doznał pierwszej porażki we własnej hali. Podopieczni Jana Sucha w derbach Mazowsza nie sprostali Enerdze Pekpol Ostrołęka. Wprawdzie w szeregach gospodarzy zabrakło Łukasza Kaczorowskiego, ale do połowy drugiego seta wydawało się, że zgarną oni komplet punktów. – Od początku spotkania Camper postawił nam trudne warunki, narzucając swój styl gry. Do połowy drugiego seta nic nie wskazywało na to, że będziemy mogli powalczyć z wyszkowianami. Pewnie niewiele osób wierzyło, że zdołamy odwrócić wynik tego meczu. Natomiast my walczyliśmy do końca. Dzięki temu drugiego seta rozstrzygnęliśmy na swoją korzyść, a później wygraliśmy w tie-breaku – powiedział przyjmujący Pekpolu, Artur Jacyszyn. Dzięki dwóm oczkom zdobytym w Wyszkowie podopieczni Andrzeja Dudźca awansowali na trzecie miejsce w tabeli. Co ciekawe, na razie ostrołęczanie wygrywają tylko na wyjazdach. Z kolei wyszkowianie z sześcioma punktami na koncie plasują się w środku tabeli. Na razie ich forma nie jest do końca stabilna, bowiem potrafią pokonać faworytów ligi, ale także przegrać z beniaminkiem.



Stosunkowo jednostronny pojedynek odbył się w Suwałkach, gdzie miejscowy Ślepsk podejmował TKS Nascon Tychy. Przez większość spotkania boiskowe wydarzenia kontrolowali podopieczni Piotra Poskrobki, a przyjezdni tylko krótkimi fragmentami byli w stanie dotrzymać im kroku. Błędy suwalczan dały nadzieję beniaminkowi na rozstrzygnięcie na swoją stronę trzeciego seta, ale okazała się ona płonna, bowiem zespół z Podlasia ostatecznie zwyciężył 3:0. – Pojedynek w pewnym stopniu kontrolowaliśmy, chociaż nie zabrakło w nim nerwowych momentów spowodowanych przestojami w naszej grze. Ale najważniejsze, że cała pula punktów została w Suwałkach – skomentował Łukasz Makowski. Zdobycie trzech oczek pozwoliło Ślepskowi przesunąć się w górę ligowej tabeli. Warto też pamiętać, iż ma on jeszcze przed sobą zaległe spotkanie z Krispolem Września, po którym na dobre może zadomowić się w czołówce. Natomiast podopieczni Grzegorza Słabego jak na razie płacą frycowe za rywalizację na pierwszoligowym froncie. Po czwartej kolejce pozostali oni jedyną drużyną, która nie zdobyła jeszcze nie tylko punktu, ale także nie ugrała ani jednego seta, co spowodowało, że zamykają ligową tabelę.

Aż pięciu setów potrzeba było do wyłonienia zwycięzcy meczu, w którym zmierzyły się drużyny z Nysy i Krakowa. Dyspozycja obu zespołów bardzo falowała, a więc sytuacja w każdej partii zmieniała się niemal o 180 stopni. Początkowo bliżej sukcesu byli podopieczni Krzysztofa Wójcika, którzy prowadzili już 2:1, a w czwartej odsłonie kilkoma punktami, ale ambitna postawa beniaminka sprawiła, że doprowadził on do tie-breaka. Wprawdzie w nim triumfowała Stal, ale bez wątpienia podział oczek bardziej cieszy przyjezdnych, dla których jeden punkt wywieziony z Opolszczyzny był pierwszym zdobytym w lidze. Jednak nie poprawiło to sytuacji w tabeli podopiecznych Wojciecha Kaszy, którzy nadal plasują się na przedostatniej pozycji. Natomiast nysanie awansowali na siódmą lokatę, ale kilka innych drużyn ma podobny dorobek jak oni.

O przysłowiowe sześć punktów toczyła się walka w Kętach, gdzie Kęczanin podejmował beniaminka z Wrześni. Pierwsza partia padła łupem gospodarzy, ale okazało się, iż były to dla nich tylko miłe złego początki, bowiem dwie kolejne odsłony na swoją korzyść rozstrzygnął Krispol. Miał on szansę, aby zakończyć spotkanie w czterech setach, ale dopiero w tie-breaku wyszarpał rywalom zwycięstwo. – Jesteśmy bardzo szczęśliwi, że udało nam się wygrać na boisku rywala. Był to bardzo zacięty pojedynek, który rozstrzygnął się dopiero w tie-breaku. Mimo że przegrywaliśmy w nim trzema punktami, potrafiliśmy odwrócić losy meczu. Chwała chłopakom, że wytrzymali do samego końca pod taką presją – mówił po meczu trener beniaminka, Marek Jankowiak. Dwa oczka wywiezione z Kęt pozwoliły ekipie z Wielkopolski awansować do czołowej ósemki. Natomiast kęczanie po ostatniej porażce spadli na dziesiątą pozycję w tabeli.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
I liga mężczyzn

Tagi przypisane do artykułu:

Więcej artykułów z dnia :
2013-10-21

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2017 Strefa Siatkówki All rights reserved