Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > turnieje światowe > KMŚ M: Diatec Trentino nie obroni tytułu

KMŚ M: Diatec Trentino nie obroni tytułu

fot. cbv.com.br

Diatec Trentino po raz pierwszy od 4 lat nie zagra w finale KMŚ, nie mając tym samym szans na obronę tytułu. Będzie to pierwsza edycja turnieju bez włoskiego teamu w meczu o złoto. O najwyższy stopień podium powalczą zaś Lokomotiw i Sada Cruzeiro.

Początek spotkania należał do obrońców tytułu, którzy po kilku efektownych atakach Cwetana Skołowa i bloku Filippo Lanzy na Pawle Morozie prowadzili 8:6. Dość szybko na ich udane zagrania odpowiedział Kubańczyk, Oreol Camejo (8:8). Z czasem nieco na skuteczności stracił również bułgarski atakujący, a dobrze w bloku radził sobie Artjom Wolwicz, wobec czego na tablicy utrzymywał się wynik oscylujący w granicach remisu (16:16, 20:20). Kilka chwil później w poczynania Włochów wkradła się nerwowość, a Donald Suhxo został ukarany czerwoną kartą. Mimo to podopieczni Roberto Serniottiego, po ataku Alexandre Ferreiry, doprowadzili do remisu po 24, zaś Wolwicz i Camejo, myląc się, sprezentowali im dwa oczka, w efekcie czego team z Trydentu objął prowadzenie 1:0.

Początek drugiej partii należał do Oreola Camejo, który dwukrotnie punktował blokiem (4:2). Co prawda obrońcy tytułu, po atakach Cwetana Sokołowa i Alexandre Ferreiry, doprowadzili do remisu, ale Kubańczyk wraz z Pawłem Morozem byli nie do zatrzymania na siatce (8:6). Portugalski przyjmujący jeszcze starał się poderwać kolegów do walki, punktując ze skrzydła oraz zza linii dziewiątego metra (9:12), ale Sokołow miał trudności ze skończeniem własnych ataków (13:16). Rosjanie z akcji na akcję coraz bardziej się nakręcali się, pewnie krocząc po wygraną i doprowadzając do remisu w całym spotkaniu.

W trzeciej odsłonie, po bloku Emanuele Birarelliego na Morozie, to Włosi prowadzili 8:5 na pierwszej przerwie technicznej. Nie cieszyli się jednak zbyt długo z tej zaliczki, bowiem po bloku Camejo na Ferreirze na tablicy widniał remis po 11. Dodatkowo w szeregi trydenckich graczy wkradły się niewymuszone błędy własne, a dobrze w bloku radził sobie Artjom Wolwicz, dając swej ekipie trzy oczka zapasu (16:13). W końcówce jeszcze trwała wymiana ciosów pomiędzy Lukášem Divišem a Cwetanem Sokołowem, ale więcej argumentów leżało po stronie Słowaka, którego wsparł Aleksander Butko, serwując asa (26:24).



W pierwszych akcjach czwartego seta brylowali Cwetan Sokołow oraz Sebastian Sole (8:4). Kilka chwil później dołączył do nich Filippo Lanza, punktując zagrywką (11:5), ale wówczas przypomniał o sobie Oreol Camejo, blokując Ferreirę (11:13), a następnie Sokołowa i dając swemu zespołowi przewagę (14:13). Co prawda Włosi jeszcze na chwilę odzyskali prowadzenie, ale przez rosyjski blok nie mógł przebić się Ferreira, a ze znakomitej strony pokazał się Nikołaj Leonienko, punktując raz po raz. Sokołow mimo to nie chciał dać za wygraną, wobec czego ponownie rozgorzała walka punkt za punkt (21:21), ale ostatnie słowo należało do Wolwicza.

– Przegraliśmy, a ja nie jestem zadowolony z tego powodu – mówił rozgoryczony Emanuele Birarelli. – Musimy być jednak usatysfakcjonowani naszą grą – mamy młody zespół, w którym gra czterech zawodników urodzonych w 1991 roku. Dla nich ważne jest to, by nabierali doświadczenia w takich meczach jak ten – kontynuował, tłumacząc, że to, iż mogli pewne akcje rozegrać lepiej, a tego nie zrobili, wynikło właśnie z braku doświadczenia i ogrania.

– Byliśmy bardzo skupieni i zagraliśmy naprawdę świetnie w każdym elemencie siatkarskiej sztuki – podkreślił Andrej Woronkow. – Moi zawodnicy pokazali, że są silni psychicznie, zwłaszcza w czwartym secie, odrabiając te cztery punkty. Wygraliśmy, bo zagraliśmy bardzo równo i stabilnie.

Lokomotiw Nowosybirsk – Diatec Trentino 3:1
(25:27, 25:21, 26:24, 25:23)

Składy zespołów:
Lokomotiw: Diviš (12), Wolwicz (6), Moroz (15), Butko (4), Camejo (17), Astaszenkow (10), Golubew (libero) oraz Żylin i Leonienko (3)
Diatec: Birarelli (10), Ferreira (16), Suxho 4), Lanza (11), Sokołow (21), Burgsthaler (3), Colaci (libero) oraz Sintini i Sole (3)


Większych problemów z pokonaniem rywali nie mieli zawodnicy brazylijskiej Sady Cruzeiro. Co prawda gracze UPCN, po bloku Javiera Filardiego czy ataku Theo Lopesa, prowadzili na pierwszej przerwie technicznej 8:6, to ich rywale bardzo szybko odrobili straty i objęli prowadzenie. Na drugi time-out, przy dwupunktowej zaliczce Brazylijczyków, oba teamy sprowadziło zbicie Yoandry Leala. Świetnie radził sobie też Wallace Souza i to on zrobił różnicę na korzyść teamu z Cruzeiro, w końcówce popisując się kilkoma udanymi zagraniami.

W drugim secie Brazylijczycy od pierwszych akcji narzucili rywalom własny rytm gry, obejmując wysokie, czteropunktowe prowadzenie (8:4). Wallace Souza nie zwalniał tempa, punktując zagrywką, a dzieła dopełniał Douglas Cordeiro (16:13). Dodatkowo w UPCN nie najlepiej radził sobie Alexandru Olteanu, posyłający swe ataki w siatkę (15:19). Po drugiej stronie boiska zaś prym wiódł Souza i to on postawił kropkę nad „i”, posyłając rywalom asa.

Argentyńczycy mimo wszystko nie zamierzali odpuścić i po udanych zbiciach Jose Santosa, Theo Lopesa i Alexandru Olteanu wyszli na prowadzenie. Brazylijczycy natychmiast zniwelowali dystans i na pierwszej przerwie technicznej mieli dwa oczka zapasu. Z czasem ich przewaga wzrosła do pięciu punktów, w czym duża zasługa Wallace’a Souzy, który nie wstrzymywał ręki, czy to w ataku, czy zagrywce. Partię zaś zakończyła nieudana zagrywka Santosa.

– Zagraliśmy bardzo dobrze, zwłaszcza w zagrywce – cieszył się trener Sady Cruzeiro, Marcelo Mendez. – Nie pozwoliliśmy rywalom zbudować przewagi, rozwinąć skrzydeł i to zrobiło różnicę na naszą korzyść. Przeciwko Lokomotiwowi musimy jednakże zagrać jeszcze lepiej, serwować jeszcze lepiej niż w tym meczu – zakończył. Kapitan UPCN zaś przyznał, że było to trudne spotkanie. – Sada zagrała na dużo wyższym poziomie niż my, mając zawodników światowej klasy. Grali naprawdę świetnie, a my popełniliśmy zbyt wiele błędów. Przykro mi, że tak to się skończyło, niemniej jednak rywalom należą się gratulacje – zakończył Demian Gonzales.

UPCN – Sada Cruzeiro 0:3
(22:25, 18:25, 20:25)

Składy zespołów:
UPCN: Lopes (9), Gonzales, Olteanu (9), Filardi (5), Santos J. (9), Ramos (9), Garrocq (libero) oraz Fernandez i Tell
Sada: Arjona, Souza (20), Leal (12), Santos I. (1), Carbonera (6), Ferraz (5), Nogueira (libero) oraz Margarido, Cordeiro (7) i Costa da Silva

 

źródło: FIVB, inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
turnieje światowe

Tagi przypisane do artykułu:
, , , ,

Więcej artykułów z dnia :
2013-10-20

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2017 Strefa Siatkówki All rights reserved