Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Grzegorz Kokociński: Nasza gra jest jeszcze daleka od tej wymarzonej

Grzegorz Kokociński: Nasza gra jest jeszcze daleka od tej wymarzonej

fot. Cezary Makarewicz

Choć beniaminek PlusLigi BBTS Bielsko-Biała w meczu z Resovią nie zdołał wygrać seta, to w drugiej kolejce spotkań zdołał to odpracować. Podopieczni Janusza Bułkowskiego pokonali AZS Politechnikę Warszawską. - Na pewno był to mecz walki - przyznał trener BBTS-u.

Nietęgie miny mieli warszawianie po gwizdku kończącym ich spotkanie w Bielsku-Białej. Ekipa gospodarzy, mimo że nie rozpoczęła spotkania dobrze, w końcówkach setów dała rywalom dobrą lekcję siatkówki. – Nam chyba ten mecz będzie śnił się po nocach, bo po przebiegu tych wszystkich setów wydawałoby się, że powinniśmy go wygrać – nie ukrywał rozczarowania kapitan stołecznego AZS-u Maciej Pawliński.Pierwszego seta wygraliśmy dość gładko, na drugiego już wyszliśmy mniej agresywni, z mniejszym zaangażowaniem i drużyna z Bielska-Białej to wykorzystała, zaczęła lepiej grać, a my mieliśmy spore problemy. W końcówkach trzeciego i czwartego seta prowadziliśmy wysoko i nie potrafiliśmy tej przewagi dowieźć do końca, zdarzały się nam spore przestoje – ocenił Pawliński.

W zgoła innym nastroju był kapitan BBTS-u. Grzegorz Kokociński, mimo że zadowolony, nie popadał w huraoptymizm i zwrócił też uwagę na mankamenty w grze swojego zespołu. – Na pewno cieszymy się ze zwycięstwa. Są to pierwsze punkty w PlusLidze, i to jeszcze po wygranej u siebie za trzy oczka w meczu z Politechniką Warszawską. Oby nie były one ostatnie. Nasza gra jest jeszcze daleka od tej wymarzonej. Mieliśmy bardzo duże problemy w przyjęciu i to było widać już od samego początku pierwszego seta. Trener szukał odpowiedniego zmiennika, w końcu Bartek Bućko spełnił swoją rolę, bo jednak też w ważnych momentach kończył. Na pewno gra była nerwowa, w dodatku zarówno z jednej, jak i z drugiej strony było dużo błędów – podkreślił.

Mocno rozczarowany postawą swojej drużyny był Jakub Bednaruk.Zespół z Bielska-Białej pokazał nam, co to jest zaangażowanie, co to jest walka o każdą piłkę – taki góralski charakter, którego nam zabrakło. Ten pierwszy set zrobił nam paradoksalnie więcej krzywdy niż pożytku, bo wygraliśmy go gładko, a później w głowach każdego z zawodników zapaliła się taka lampka, że może uda się wygrać ten mecz z zaangażowaniem na poziomie 60%. Szybciutko zostało nam to jednak wybite z głowy – grzmiał na pomeczowej konferencji. – Jest to dla nas przykra porażka. W tym meczu było mniej siatkówki, a więcej walki i charakteru. Poza tym jeżeli zawodnicy chcą zostać bohaterami w końcówkach setów, to później kończy się to, tak jak się kończy – dodał.



Choć w meczu z mistrzem Polski w Rzeszowie ekipa z Bielska-Białej spisywała się naprawdę dobrze, górą wzięło doświadczenie i ogranie na tym poziomie Resovii. W drugiej kolejce drużyna Janusza Bułkowskiego pokazała po raz kolejny, na co ją stać, a dzięki zdobytym trzem punktom BBTS wskoczył na ósmą lokatę w tabeli PlusLigi. – Na pewno był to mecz walki, ale nie za duże widowisko dla kibiców, choć końcówki mogły się podobać. Myślę, że mój zespół sparaliżował fakt, że graliśmy pierwszy mecz u siebie, bo zupełnie inaczej graliśmy z zespołem z Rzeszowa, kiedy to mieliśmy „wolne głowy”, myśleliśmy: co będzie, to będzie, jeśli wygramy seta czy zdobędziemy trochę punktów więcej, to będzie dobrze – ocenił trener BBTS-u. – W tym meczu natomiast chłopcy wiedzieli, że mogą z AZS-em wygrać i to też ich trochę usztywniło. Popełniliśmy też sporo prostych błędów, bo brakuje trochę czasu, by to wszystko zgrać i by to miało ręce i nogi, ale myślę, że każdy mecz to kolejne doświadczenie i to będzie procentować – zakończył.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, , , , , ,

Więcej artykułów z dnia :
2013-10-20

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2017 Strefa Siatkówki All rights reserved