Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > PlusLiga: Olsztynianie odprawili kolejnego faworyta

PlusLiga: Olsztynianie odprawili kolejnego faworyta

fot. archiwum

Siatkarze olsztyńskiego AZS-u kontynuują dobrą passę. Po wygranej z Jastrzębskim Węglem, tym razem w pokonanym polu pozostawili wicemistrzów Polski, ZAKSĘ Kędzierzyn-Koźle, zgarniając pełną pulę punktów.

ZAKSA po morderczym meczu o Superpuchar i mając w perspektywie mecz Ligi Mistrzów z Galatasaray Stambuł, dokonała kilku zmian. Dan Lewis w wyjściowym składzie wraz z Wojciechem Ferensem zastąpił podstawowych przyjmujących, Dicka Kooya oraz Michała Ruciaka, który do Olsztyna nie pojechał. Na rozegraniu wystąpił Grzegorz Pilarz, a jako podstawowy atakujący wyszedł Grzegorz Bociek. Mecz atakiem rozpoczął Lewis, szybko jednak akcją z krótkiej odpowiedział Matti Oivanen (1:1). Przyjezdni odskoczyli na 4:2, ale błąd popełnił Grzegorz Bociek. Na tablicy znów był remis i do stanu 10:10 zespoły grały punkt za punkt. Dobra akcja Rafała Buszka oraz blok na Wojciechu Ferensie pozwoliły gospodarzom odskoczyć na 12:10. Kilka minut później powiększyli oni jeszcze swoją przewagę. Kolejny atak Buszka, dobre akcje Piotra Łuki i Grzegorza Szymańskiego oraz blok na Łukaszu Wiśniewskim sprawiły, że tablica pokazywała już wynik 17:13. O czas w tej sytuacji poprosił Sebastian Świderski, ale na nic to się zdało, olsztynianie wciąż grali dobrze i wciąż byli w natarciu. Po udanym ataku Szymańskiego i bloku na Boćku, który miał spore kłopoty ze skutecznością w ataku, było już 21:15, a po chwili już 23:16. Taka przewaga pozwoliła już podopiecznym Krzysztofa Stelmacha kontrolować boiskowe poczynania. Pomimo faktu, iż w końcówce błędy rywali wykorzystali wicemistrzowie Polski, zbliżając się na 20:24, autowy atak Dicka Kooya sprawił, że to olsztynianie cieszyli się z wygranej w tej części meczu.

Kędzierzynianie zdecydowanie lepiej rozpoczęli za to kolejną partię. Po atakach Dana Lewisa i bloku na Grzegorzu Szymańskim odskoczyli na 3:1. Miejscowi do remisu doprowadzili przy stanie 6:6, kiedy to popisali się podwójnym blokiem, a zaraz potem błąd Lewisa pozwolił im wyjść na prowadzenie 7:6. Kilka chwil później ZAKSA ponownie jednak odskoczyła, kiedy to udanie atakował Wojciech Ferens, a ta sztuka nie udała się Rafałowi Buszkowi (13:10). Kiedy Piotr Łuka wykorzystał piłkę przechodzącą, przewaga stopniała do jednego punktu. Warto także wspomnieć, że w tym momencie seta żółtą kartkę otrzymał… masażysta ZAKSY. Po bloku Mattiego Oivanena i błędzie gości na tablicy był już remis 15:15. AZS Olsztyn nie zamierzał na tym poprzestać i wkrótce miał już trzy punkty w zapasie, kiedy to po atakach Oivanena i Buszka oraz udanym bloku było 20:17. Błędy własne oraz blok na Grzegorzu Szymańskim sprawiły, że przewaga ta została szybko roztrwoniona (20:20). Doszło do zaciętej końcówki, w której to błędy popełnili przyjezdni i przegrywali już 0:2 w setach.

Po ataku Łukasza Wiśniewskiego i pomyłce Rafała Buszka ZAKSA odskoczyła w trzecim secie na 4:2, ale po chwili atakował Grzegorz Szymański, a przechodzącą piłkę skończył Piotr Hain i na tablicy był remis 4:4. ZAKSA raz jeszcze odskoczyła na dwa oczka, ale błąd Marcina Możdżonka pozwolił gospodarzom doprowadzić do remisu 7:7. Po przerwie technicznej atak Wiśniewskiego i pomyłka Szymańskiego sprawiły, że zrobiło się 10:7 dla gości, a kilka minut później wicemistrzowie Polski wykorzystali błędy rywali, podwyższając prowadzenie do 13:9. Siatkarze z Kędzierzyna-Koźla utrzymywali swoją przewagę, po dobrych akcjach Dana Lewisa było już 19:14. Krzysztof Stelmach dokonał podwójnej zmiany, wprowadzając na boisko Grzegorza Pająka i Bartosza Krzyśka i przez chwilę wydawało się, że to dobre posunięcie, bowiem udane akcje tego drugiego pozwoliły doprowadzić do stanu 19:17. Od tego momentu punkty zdobywali już jednak tylko przyjezdni i po ataku Dominika Witczaka przegrywali co prawda w całym meczu, ale już tylko 1:2.



Bardzo wyrównany początek miał set numer cztery. Rozpoczął go atak Piotra Haina, ale szybko odpowiedział Dominik Witczak (1:1). Po autowym ataku Grzegorza Szymańskiego ZAKSA odskoczyła na 5:3, ale wkrótce atakujący AZS-u dobrze spisał się w polu zagrywki, a Hain skończył piłkę przechodzącą i było 6:6. Wynik cały czas oscylował wokół remisu, ale kiedy na blok nadział się Grzegorz Szymański, zrobiło się 10:8 dla ZAKSY. Olsztynianie szybko jednak doprowadzili do remisu, ale przyjezdni raz jeszcze odskoczyli na 12:10. Zabawa w ganianego trwała jednak w najlepsze, bowiem kiedy udanie atakował Oivanen, a błąd nieczystego odbicia popełnił Grzegorz Pilarz, na tablicy było już 14:14. Po drugiej przerwie technicznej dobre akcje i w ataku, i na zagrywce w wykonaniu Szymańskiego sprawiły, że to AZS Olsztyn prowadził 18:15. Tym razem to wicemistrzowie Polski gonili wynik i dobre akcje Witczaka sprawiły, że zrobiło się 21:21. Po atakach Szymańskiego i Haina podopieczni Krzysztofa Stelmacha mieli piłki meczowe. Ostatecznie jednak zrobiło się 24:24 i w dalszej części seta oprócz akcji siatkarskich nie brakowało także ogromnych nerwów. Ostatecznie jednak po bloku na Witczaku ze zwycięstwa cieszyli się siatkarze AZS-u Olsztyn, odprawiając kolejnego, po Jastrzębskim Węglu, kandydata do medalu.

MVP: Grzegorz Szymański

AZS Olsztyn – ZAKSA Kędzierzyn-Koźle 3:1
(25:20, 26:24, 17:25, 34:32)

Składy drużyn:
AZS Olsztyn: Łuka (11), Oivanen (7), Szymański (24), Buszek (18), Hain (12), Dobrowolski, Żurek (libero) oraz Łukasik, Pająk i Krzysiek (2)
ZAKSA: Pilarz (1), Lewis (10), Wiśniewski (4), Bociek (6), Ferens (22), Możdżonek (2), Gacek (libero) oraz Kooy (2), Witczak (15), Zagumny i Gladyr (5)

Zobacz również:
Wyniki 2. kolejki oraz tabela PlusLigi

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2013-10-19

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2017 Strefa Siatkówki All rights reserved