Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > PlusLiga: Mocno argentyńskie spotkanie w Kielcach

PlusLiga: Mocno argentyńskie spotkanie w Kielcach

fot. archiwum

Effector Kielce zainauguruje sezon we własnej hali, a jego rywalami będą podopieczni Miguela Falaski. W pojedynku tym na boisku spotka się argentyńska kolonia. Zarówno w PGE Skrze, jak i w Effectorze gra bowiem po dwóch zawodników z Ameryki Południowej.

Warto też wspomnieć, że trener Skry, Miguel Falasca, choć obywatel Hiszpanii, również urodził się w Argentynie. Trzeba przyznać, że do ekipy z Bełchatowa trafiło dwóch dużo lepiej zapowiadających się graczy. Zarówno Nicolas Uriarte, jak i Facundo Conte to „śmietanka” argentyńskiej siatkarskiej młodzieży, z aspiracjami i prognozami ekspertów na najlepszych siatkarzy świata. W Kielcach wylądowali nie mniej utalentowani Cristian Poglajen i Bruno Romanutti.

Jeśli chodzi o sam mecz, to po pierwszej rozegranej kolejce trudno jeszcze oceniać dyspozycję zespołów. Forma jeszcze faluje i każdy wdraża się w to ważne już granie. W Kielcach spotkają się dwie mocno przebudowane przed sezonem drużyny i tak naprawdę trudno określić jak na razie potencjał obu. Gospodarze starcia – siatkarze Effectora – zaliczyli bowiem tzw. falstart i zupełnie nie odnaleźli się w meczu z Politechniką Warszawską. Rywal wygrał w trzech setach, a w żadnym z nich drużyna kielecka nie zdołała wykreować w swoich szeregach lidera, który mógłby pociągnąć zespół do lepszej gry. Choć były sytuacje, w których kielczanie odrabiali straty, dobrej gry nie potrafili utrzymać dłużej. Widać było to zwłaszcza w tych trudnych momentach, gdy nie było nikogo, kto wziąłby ciężar gry na siebie. Jeśli wskazać na wspomnianych Argentyńczyków, to Poglajen utrzymywał przyjęcie zespołu na bardzo dobrym poziomie, niestety jego rodak Romanutti nie potrafił tego przełożyć na zdobycze punktowe. W przeciągu dwóch rozegranych setów młody atakujący zdobył zaledwie 4 punkty, nie radząc sobie na siatce, grając z zaledwie 23-procentową skutecznością. Dość łatwo warszawianie czytali grę Effectora, przez co trzy razy zablokowany został Jungiewicz, a cztery razy Staszewski. – Dobrze funkcjonował nasz środek, ale musimy poprawić skuteczność w grze na skrzydłach, inaczej będzie nam bardzo trudno wygrać w kolejnym meczu – zauważył po meczu w Warszawie trener Effectora Dariusz Daszkiewicz.

Rzeczywiście w pojedynku z PGE Skrą nie będzie im łatwo, tym bardziej że w Bełchatowie powstał całkiem fajnie uzupełniający się zespół. Pierwszy mecz w sezonie podopieczni Miguela Falaski zaczęli co prawda trochę bojaźliwie, trochę zostali przyciśnięci przez rywali i przez brak przyjęcia nie zdołali triumfować w pierwszej partii, w pozostałych sytuację na boisku już jednak kontrolowali, mimo kilku przestojów, które z pozytywnej strony pozwoliły pokazać się gdańskiemu Treflowi. Co ważne, świetnie do gry wprowadzili się młodzi – Włodarczyk i Conte. Zawodników tych już od razu chwalił też Miguel Falasca.Cieszy mnie nie tylko wygrana, ale również to, że młodzi zawodnicy, tacy jak Nicolas Uriarte czy Wojciech Włodarczyk, dobrze rozpoczęli. Zwłaszcza ten drugi, który w polskiej lidze nigdy nie występował jeszcze w pierwszej szóstce i to nie było dla niego proste. Obaj zagrali bardzo dobrze. Jestem zadowolony z gry wszystkich zawodników, ale przede wszystkich z tej dwójki – mówił i miał ku takim opiniom podstawy. Włodarczyk, choć w pierwszym secie trochę nie radził sobie w przyjęciu, to w pozostałych brylował w drugiej linii, a zwłaszcza w ataku, zdobył dla swojej drużyny 21 punktów, co było najlepszym wynikiem. Uriarte z kolei niezwykle umiejętnie rozdawał piłki pomiędzy swoich kolegów i tak Wlazły zapisał na swoim koncie 16 oczek. Świetnie spisywał się też w tym elemencie Kłos, który zanotował niezły wynik zarówno punktowy, jak i procentowy, dodając do tego sumienną grę w bloku. Również ten element miał niezwykle ważny wpływ na wynik. Bełchatowianie zagrali blokiem wyśmienicie i aż 17 razy zdobywali nim punkty. Gdyby nie kilka przestojów w grze PGE Skry, ta byłaby niemal perfekcyjna. Teraz podopieczni trenera Falaski chcą kontynuować dobrą passę, bo trzeba pamiętać, że nie przegrali żadnego meczu przedsezonowego. – Miejmy nadzieję, że nasza gra nie będzie już tak falowała i poziom naszego grania będzie szedł w górę, już bez takiej nerwowości jak w tym pierwszym spotkaniu w Bełchatowie – przyznał środkowy PGE Skry, Karol Kłos.



Wydaje się, że spotkanie w Kielcach ma swojego faworyta i jest nim dobrze spisująca się PGE Skra. Jednak nie jest tak, że kielczanie nie mogą myśleć o zwycięstwie. W czym mogą upatrywać swoich szans? We wspomnianych przestojach, jeśli się ich bełchatowianie nie pozbędą, mogą one okazać się ich zmorą. W dodatku jeśli wyklaruje się w teamie trenera Daszkiewicza lider, który będzie potrafił zmobilizować kolegów do dobrej gry, a w trudnych momentach weźmie najcięższe zadania na siebie, to Effector będzie mógł walczyć z każdym jak równy z równym. Może okazać się, że to nie wystarczy na ekipę z Bełchatowa, ale wychodzi się na boisko po to, by walczyć. Punkty na siatce nie wiszą – trzeba je zdobyć dobrą, stabilną postawą na boisku. Czasem też przyda się trochę szczęścia. Kto go będzie miał więcej, okaże się w niedzielę. Mecz rozpocznie się o godzinie 19:30.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2013-10-19

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2017 Strefa Siatkówki All rights reserved