Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Liga Siatkówki Kobiet > M. Zawieracz: Nie ma ważniejszej czy mniej ważnej zawodniczki

M. Zawieracz: Nie ma ważniejszej czy mniej ważnej zawodniczki

fot. archiwum

Trzy tygodnie czekali fani BKS-u Aluprofu Bielsko-Biała na to, by ich zespół wygrał pewnie 3:0. Stało się to w ich macierzystej hali, a po spotkaniu trener zespołu, Mirosław Zawieracz, nie krył zadowolenia z postawy swojej ekipy.

Legionovia – zespół walczący o utrzymanie w poprzednim sezonie, a sprawił BKS-owi spore kłopoty, zwłaszcza w drugim secie. Czym to było spowodowane?

Mirosław Zawieracz: – Malutki przestój przy stanie 0:0. Nie weszliśmy w tego drugiego seta normalnie, a dziewczyny być może rozpamiętywały ciągle tę poprzednią partię. Dopiero po pierwszej przerwie technicznej coś drgnęło i wreszcie zaczęliśmy grać w siatkówkę, zdobywać punkty. Zgromadziliśmy ich dwadzieścia pięć i zapisaliśmy tego drugiego seta na naszym koncie. Moim zdaniem Legionovia na papierze, jeżeli chodzi o nazwiska, ma naprawdę zespół, który śmiało może się pokusić o co najmniej czwarte miejsce pod koniec sezonu. Nie sądzę, by była to nadal drużyna, która tak jak w poprzednim sezonie będzie walczyła o utrzymanie. To bardzo mocna ekipa, która próbkę swoich możliwości pokazała już tydzień temu. Naprawdę, obawiałem się tego spotkania, dziewczyny wytrzymały, wygrały i chwała im za to.

Patrząc na spotkanie z boku, można było zauważyć, że kluczowym elementem, który potrafił naprowadzić waszą grę na dobre tory, był blok. To właśnie on dawał wam możliwość całkowitego zbicia z tropu przeciwniczek i funkcjonował na bardzo dobrym poziomie przez cały mecz.



– Dokładnie. Generalnie zespoły, które ja trenuję, bardzo dobrze zagrywają i bronią. Blok jest elementem defensywy i funkcjonuje on nam już trzecie spotkanie z rzędu. Mam nadzieję, że będzie polepszał się aż do maja, a o tym, jaką ma siłę rażenia w naszej drużynie, myślę, że już się przekonaliśmy.

Powracając do drugiego seta – pokazaliście, że potraficie razem, drużynowo wychodzić z kryzysów. To dość niebywałe, zważywszy na to, że w ORLEN Lidze gracie w takim składzie i pod taką presją dopiero trzeci mecz.

– Zgadza się. Ja zawsze powtarzam, że jeżeli coś robisz, to rób to dobrze i my od samego początku staramy się dawać z siebie sto procent. Dotyczy to nie tylko sportowych zmagań, ale także treningów, gdzie już od dwóch miesięcy pracujemy nad zgraniem. Owoce tej pracy są bardzo widoczne. Trzeba zawsze pamiętać, że tu nie tylko chodzi o to, by zawodniczki traciły kilogramy czy wykonywały określoną ilość ćwiczeń, zagrywek, powtórzeń, ale o to, by pracować nad ogółem. Jesteśmy jak idealnie dopracowana maszyna – u nas nie ma ważniejszej czy mniej ważnej zawodniczki – wszystkie grają jak równe z równymi i dają z siebie wszystko. Czują przez to na sobie odpowiedzialność za całą drużynę i są gotowe wspierać się nawzajem w każdej sytuacji.

A co z Martą Szymańską? Czy inne zawodniczki zmagają się z problemami zdrowotnymi?

– Poważnych problemów nie mamy. Marcie w drugim secie spotkania z Bydgoszczą coś przeskoczyło przy kręgosłupie. Szczegółów diagnozy nie znam, ale Marta nie mogła uczestniczyć w zajęciach przez cały tydzień. Dzisiaj troszkę się poruszała i lekarz zezwolił, by była w dwunastce meczowej – nie żeby grała, czy wchodziła na boisko, ale żeby wspierała pozostałe zawodniczki swoją obecnością. Dorota, a przede wszystkim cały zespół udźwignął ciężar tej odpowiedzialności i wygrał mecz. Nic tylko stać i klaskać.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Liga Siatkówki Kobiet

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2013-10-19

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2017 Strefa Siatkówki All rights reserved