Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Janusz Bułkowski: Zwycięskiego zespołu się nie zmienia

Janusz Bułkowski: Zwycięskiego zespołu się nie zmienia

fot. archiwum

Po obiecującym pierwszym meczu z Resovią, kibice BBTS-u nie musieli długo czekać na pierwsze punkty. Trener ekipy z Podbeskidzia, Janusz Bułkowski, nie ukrywa, że sobotnie spotkanie z Politechniką Warszawską mogło przyprawić o zawrót głowy.

Sobotni mecz w wykonaniu BBTS-u stosunkowo nierówny – z czego to wszystko wynikało? Na początku spotkania można było odnieść wrażenie, że nie gra ten sam zespół, który walczył w poprzedniej kolejce jak równy z równym z Resovią Rzeszów.

Janusz Bułkowski: No właśnie. To są początki ligi, a ja bałem się bardziej tego spotkania z AZS-em Politechniką Warszawską niż meczu w Rzeszowie. Przede wszystkim mieliśmy szansę zaprezentować się w Bielsku, przed własną publicznością i zmierzyć się z ekipą, o której wiedzieliśmy, że jest w naszym zasięgu. Dobrze, że skończyło się tak, jak się skończyło, w szczególności jeżeli chodzi o trzeci set, bo nie wybaczyłbym chłopakom, gdyby tę partię przegrali. A niewiele do tego zabrakło, bo podaliśmy rękę zespołowi z Warszawy. Całe szczęście, że z tego nie skorzystali.

Nie ma co ukrywać, że jesteście zespołem o nieco szczególnych warunkach fizycznych. W tych momentach, gdzie było widać, że brakuje tych kilku centymetrów, staraliście się złamać przeciwnika sportową fantazją. Czy w tej sytuacji jest to recepta na to, by BBTS wygrywał?

– Jeżeli mamy przyjęcie na stabilnym poziomie, to Maciej Fijałek naprawdę potrafi rozgrywać i robi to dobrze. Trzeba dać mu do tego przede wszystkim szansę, ponieważ jeśli nie będzie przyjęcia, to niezależnie od rozgrywającego, który by tam stał, i tak nie ma szans na rozgrywanie, a jedynie na wystawianie na skrzydło. W ten sposób nie da się wygrać. Musimy grać kombinacyjnie i dążymy do tego, by te kombinacje były coraz lepsze. Dziś nie za bardzo wychodził nam pipe z szóstej strefy, w boisko weszły ze dwie, trzy piłki, ale to mało na dziesięć w ten sposób zagranych, więc musimy nad tym popracować. Przede wszystkim brakuje nam dokładności i cierpliwości – tego musimy się jeszcze nauczyć.

A może czas na powiew młodości w zespole? Bardzo dużo dało wpuszczenie na boisko Bartka Bućko – gra po waszej stronie siatki stała się mniej statyczna.

– Bardzo chciałbym, by Bartek nam pomagał, tak jak w tym meczu. Jego wejście może nie przeważyło szali zwycięstwa na naszą korzyść, ale pomógł on niewiarygodnie i wniósł dużą, pozytywną cegiełkę do obrazu gry. Generalnie, ja przede wszystkim stawiam na doświadczenie i teraz mam bardzo duży orzech do zgryzienia, dotyczący tego, kto będzie grał na skrzydle. Przecież zwycięskiego zespołu się nie zmienia.

Musi pan przyznać, że z tymi morderczymi końcówkami, które towarzyszą wam od początku sezonu, trzeba coś zrobić – szczególnie że przed BBTS-em spotkanie z ZAKSĄ Kędzierzyn-Koźle.

– Nie boimy się postawić kropki nad „i” i wygrywać. Chłopaki muszą po prostu nabrać pewności siebie i doświadczenia, bo umówmy się, że z nich de facto tylko Grzegorz Kokociński grał w PlusLidze. Reszta grupy miała epizody na najwyższym szczeblu rozgrywek w naszym kraju, głównie siedząc na ławce rezerwowych. Jeżeli z ZAKSĄ będziemy grali takie końcówki jak dzisiaj, to na pewno kędzierzynianie nie dadzą sobie ich wydrzeć. Nie możemy więcej się wahać – czy to w ataku, czy w asekuracji.

Rozmawiała Sara Kalisz (Strefa Siatkówki)

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2013-10-19

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2017 Strefa Siatkówki All rights reserved