Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > I liga kobiet > D. Stanisławczyk: Nadal przede wszystkim interesuje nas utrzymanie

D. Stanisławczyk: Nadal przede wszystkim interesuje nas utrzymanie

fot. Damian Krzanowski / karpaty-krosno.pl

- Jeśli uda się ugrać coś więcej, wówczas wszyscy będziemy zadowoleni - mówi trener Karpat Krosno, Dominik Stanisławczyk. Beniaminek pierwszej ligi kobiet jest dotychczas rewelacją rozgrywek. Krośnianki w trzech meczach zdobyły bowiem komplet punktów.

Triumf z Budowlanymi Budlex Toruń był waszą trzecią z rzędu wiktorią w lidze. Na inaugurację pokonaliście Silesię Volley, później Wisłę Kraków, a w piątek torunianki. Czy zwycięstwo z aspirującymi do walki o pierwszą czwórkę podopiecznymi Mariusza Soi potwierdziło już na sto procent, że zamierzacie walczyć nie tylko o bezpieczne utrzymanie?

Dominik Stanisławczyk: – Jest jeszcze za wcześnie na tak jednoznaczne stwierdzenie. Poczekajmy na dalszy rozwój sytuacji. Być może faworytki, które według fachowców mają być w pierwszej czwórce, jeszcze nie osiągnęły optymalnej dyspozycji. My chcemy zdobywać punkty od początku sezonu i na razie ten cel udaje się zrealizować. Nadal przede wszystkim interesuje nas zajęcie piątego lub szóstego miejsca, co gwarantuje bezpieczne utrzymanie. Jeśli uda się ugrać coś więcej, a na pewno w każdym meczu walczyć będziemy o zwycięstwo, wówczas wszyscy będziemy zadowoleni.

Na początku października z toruniankami rywalizowaliście – skutecznie – w drugiej rundzie Pucharu Polski. Na ile pucharowe starcie pomogło panu przygotować taktykę na piątkowy mecz?



– Z wyjątkiem kilku fragmentów pojedynku, które pokazałem dziewczynom, nie brałem pod uwagę meczu w Pucharze Polski. Głównie skupialiśmy się na ligowych spotkaniach torunianek, gdyż starcie pucharowe było rywalizacją przepełnioną dużą liczbą błędów własnych.

Czy mógłby pan powiedzieć kibicom, którzy nie mieli możliwości obserwowania meczu, jak przebiegały wydarzenia na parkiecie? Był to mecz dobry siatkarsko czy jednak przeważały błędy własne?

– W mojej opinii był to nasz najlepszy dotychczas mecz w lidze. Zdecydowanie ograniczyliśmy liczbę błędów. Kłopoty mieliśmy jedynie w przyjęciu, które momentami nie funkcjonowało u nas najlepiej. W pozostałych elementach, zwłaszcza w zagrywce i bloku, moje podopieczne spisały się tak, jak od nich oczekuję. Te dwa elementy, które w piątek były kluczowe, nie wyglądały u nas dobrze w dwóch pierwszych starciach. Było to o tyle dziwne, że w bloku i zagrywce dobrze prezentowaliśmy się w okresie przygotowawczym.

Z racji faktu, że jesteście beniaminkiem, większość zespołów nie zna jeszcze waszej charakterystyki gry. Jest to dla was ułatwienie?

– Tak, jest to nasz atut. Po raz pierwszy gramy w tej lidze i zespoły nas jeszcze nie znają. Być może te drużyny uważają, że będą odnosiły z nami łatwe zwycięstwa. Dotychczas wszystkich przekonujemy jednak, że tak nie będzie. Obyśmy taki stan rzeczy utrzymali do końca sezonu.

Czy na piątkowym starciu z toruniankami był komplet publiczności? Czuliście doping kibiców?

– Co prawda kompletu nie było, ale wsparcie naszych sympatyków oczywiście czuliśmy. Na mecze przychodzi bardzo dużo ludzi. Dobrze się stało, że przenieśliśmy się na większy obiekt. Obawiam się, że w poprzedniej, starej hali wszyscy chętni nie pomieściliby się. Było jeszcze kilka wolnych miejsc, a więc apeluję do kibiców, żeby przychodzili na nasze spotkania i zapełniali całą halę.

*rozmawiał Szymon Łożyński (Strefa Siatkówki)

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
I liga kobiet

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2013-10-19

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2017 Strefa Siatkówki All rights reserved