Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > PlusLiga: Bez Ruciaka, by wreszcie zdobyć twierdzę Urania

PlusLiga: Bez Ruciaka, by wreszcie zdobyć twierdzę Urania

fot. archiwum

ZAKSA Kędzierzyn-Koźle na ligowe zwycięstwo w Olsztynie czeka od 1 grudnia 2010 roku. Wtedy prowadził ją jeszcze obecny trener AZS-u Krzysztof Stelmach. W sobotnim meczu smaczków zatem nie zabraknie.

Zabraknie za to Michała Ruciaka. Kapitan kędzierzynian ma problemy z Achillesem i, jak donosi na Twitterze Jerzy Mielewski z Polsatu, do Olsztyna nie pojechał. O tym, że jest to istotna strata, przekonywać chyba nikogo nie trzeba. Ruciak to zawodnik, który trzyma przyjęcie zespołu wspólnie z Piotrem Gackiem, odciążając w tym elemencie Dicka Kooya. Ta absencja może oznaczać, że olsztyńskiej publiczności w wyjściowym składzie zaprezentuje się Wojciech Ferens – siatkarz, który spędził w stolicy Warmii i Mazur trzy ostatnie sezony. Zresztą, zawodników ZAKSY z przeszłością w AZS-ie jest jeszcze kilku. Poza nieobecnym Michałem Ruciakiem to Paweł Zagumny i Marcin Możdżonek. A dodać do tego trzeba jeszcze scouta – Kamila Sołoduchę. Sentymentów jednak nie ma co się spodziewać.

Tym bardziej, że kędzierzynianie dwa ostatnie mecze ligowe w Uranii przegrywali. Zdobywali później co prawda medale mistrzostw Polski, a akademicy kończyli ligę na ostatniej pozycji, ale hala w Olsztynie pozostaje przez ZAKSĘ niezdobyta od prawie trzech lat. A i wtedy walki nie zabrakło, bo zespół z województwa opolskiego zwyciężył dopiero po tie-breaku.

Jutro też powinno być ciekawie. Olsztynianie po okresie przygotowawczym przepracowanym w praktycznie pełnym składzie wygrali na inaugurację rozgrywek z Jastrzębskim Węglem, zgarniając trzy punkty. – Taki mecz daje nam kopa do dalszej pracy, jednak z drugiej strony nie ma co popadać w huraoptymizm i snuć nie wiadomo jakich planów medalowych, ponieważ liga jest bardzo mocna i każdy może zrobić każdemu krzywdę – mówił po tym spotkaniu Piotr Łuka. Doświadczony przyjmujący wrócił do najwyższej klasy rozgrywkowej, i to wrócił z przytupem. Po kontuzji, której nabawił się szykowany do pierwszego składu Pablo Bengolea, wystąpił bowiem w pierwszym składzie. Argentyńczyk nie zagra też przeciwko ZAKSIE. Być może na parkiecie pojawi się za to inny rekonwalescent – Bartosz Krzysiek. To on był katem kędzierzynian w wygranych spotkaniach sezon i dwa sezony temu. Trzy statuetki MVP pokazują, że atakujący AZS-u potrafi grać przeciwko ekipie z Opolszczyzny jak mało kto. Z drugiej strony, Krzysztof Stelmach ma w składzie Grzegorza Szymańskiego, który został wybrany najlepszym graczem meczu z Jastrzębskim Węglem, mimo że też wcześniej zmagał się z urazem. – Po części te kontuzje, które nas dotknęły, spowodowały, że zespół pokazał, iż jest w stanie walczyć o punkty w polskiej lidze i o te punkty będzie walczył – oceniał sytuację Maciej Dobrowolski, kapitan akademików.



Wygrana AZS-u z faworyzowanymi jastrzębianami została uznana za największą niespodziankę pierwszej kolejki PlusLigi. Dobry wynik w meczu z ZAKSĄ, czyli zapewne każdy wywalczony punkt, przybliży nas do odpowiedzi na pytanie, czy to olsztynianie są na początku sezonu tak mocni, czy to rywale po prostu szukają swojej najlepszej dyspozycji. Dodatkowym utrudnieniem dla kędzierzynian może być jednak prawdziwy meczowy maraton, jaki czeka ich od samego początku sezonu. Na razie wicemistrzowie Polski mogą być umiarkowanie zadowoleni. Na inaugurację ligi szybko, łatwo i przyjemnie ograli Czarnych Radom. – Bardzo się cieszymy z wygranej, ponieważ każde zwycięstwo podbudowuje morale drużyny. Wielkie brawa dla chłopaków, że cały mecz byli skoncentrowani i nie zdarzały im się momenty przestojów – mówił po tym spotkaniu trener Sebastian Świderski. Taki zadowolony nie mógł być w środę po starciu o Superpuchar. Jego podopieczni po wyrównanym i emocjonującym meczu musieli uznać wyższość Resovii. Huśtawka nastrojów w Kędzierzynie-Koźlu na początku rozgrywek dotyczy nie tylko wyników, ale też siatkarzy. Problemy ze zdrowiem dosięgły wspomnianego już Michała Ruciaka, ale też Marcina Możdżonka i Grzegorza Boćka. Z drugiej strony, we wspaniałej formie jest Dominik Witczak. Czy to wystarczy, by wygrać w Olsztynie? Na pewno byłoby to ważne przed środowym spotkaniem w Lidze Mistrzów przeciwko Galatasaray Stambuł. A jak będzie? Początek pojedynku jutro o godz. 17.00.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2013-10-18

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2017 Strefa Siatkówki All rights reserved