Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Liga Siatkówki Kobiet > Monika Naczk: Trzeba patrzeć pozytywnie w przyszłość

Monika Naczk: Trzeba patrzeć pozytywnie w przyszłość

fot. archiwum

- Widać progres w naszej grze - mówi kapitan Pałacu Bydgoszcz. Monika Naczk podsumowuje dwie pierwsze kolejki w wykonaniu ekipy Rafała Gąsiora, opowiada o swojej roli w zespole i powodach, dla których znów przywdziała barwy klubu z grodu nad Brdą.

Po dwóch sezonach w Pile postanowiła pani powrócić na „stare śmieci” do Bydgoszczy. Co zaważyło o podjęciu takiej, a nie innej decyzji?

Monika Naczk:Przede wszystkim chciałam w końcu występować na boisku regularnie i klub z Bydgoszczy mi to umożliwia. Odgrywam tutaj inną rolę niż w pilskim zespole. Mam 26 lat i czas najwyższy, by zaprezentować pełnię swoich umiejętności na boisku. Jestem sentymentalnie związana z klubem i miastem. Mam tutaj swoich przyjaciół. Wszystkie te elementy złożyły się na mój powrót do Bydgoszczy i jestem z takiego obrotu spraw zadowolona.

W dwóch pierwszych kolejkach Pałac Bydgoszcz największe problemy miał w skuteczności ataku, która delikatnie mówiąc, nie była najlepsza. Czym spowodowana jest wasza niska efektywność na siatce?



Jesteśmy młodą i niedoświadczoną drużyną. Na inaugurację ligi przyszło nam zmierzyć się z doświadczonymi drużynami, w których występują reprezentantki Polski. Mimo niekorzystnego bilansu tych meczów trzeba wyciągnąć wnioski z porażek i patrzeć pozytywnie w przyszłość. Jesteśmy młodą drużyną, której celem jestem zbieranie doświadczenia na parkietach ORLEN Ligi. Chciałybyśmy w każdej kolejce wygrywać i zdobywać punkty, gdyż buduje to pewność siebie zespołu i podnosi jego wartość. Widać progres w naszej grze. W starciu z BKS-em zanotowałyśmy więcej punktowych bloków i miałyśmy lepszą skuteczność w ataku niż w Muszynie. To wszystko ewoluuje i wierzę, że postęp w naszej grze będzie widoczny dla kibiców.

Każda kolejna porażka to utrata cennych punktów, które do bezpiecznego pozostania w lidze są potrzebne. Jako kapitan nie obawia się pani, że u młodych dziewcząt pojawi się sportowy paraliż, kiedy zespół nie będzie wygrywał, a presja związana z utrzymaniem będzie rosła?

Włodarze klubu zaufali nam, a my chcemy im się za to odpłacić dobrą postawą na boisku. Musimy być wojowniczkami. Za nami dopiero dwa spotkania i ciężko było przypuszczać, że ugramy w nich sześć punktów. Oczywiście szkoda, iż nie zdobyłyśmy nawet jednego oczka, ale kto był na meczu z bialankami, widział, że pojedynek mógł się ułożyć zupełnie inaczej. Powinniśmy wygrać drugą partię, a to oznaczałoby – przy założeniu, że podtrzymamy wynik z trzeciego seta – przynajmniej jeden punkt. Dzisiaj można gdybać, ale te dwie porażki nie są powodem do pesymistycznego myślenia. Jako zespół – wraz ze sztabem szkoleniowym – dobrze funkcjonujemy i potrafimy się mobilizować nawzajem. W niewielu klubach osiemnastoletnie zawodniczki mogą weryfikować swoje umiejętności na boisku. Otrzymanie tak wcześnie szansy grania o wysoką stawkę zaprocentuje w ich dalszej karierze.

Pierwszą rozgrywającą zespołu jest Jana Sawoczkina, która preferujegrę środkiem. Patrząc w statystyki, można zauważyć, że w dwóch pierwszych kolejkach otrzymała pani wiele piłek od rozgrywającej. Jest pani zadowolona z tej współpracy?

Miałyśmy już okazję wspólnie grać dla Pałacu Bydgoszcz. Jest to zawodniczka, która lubi grać szybką siatkówkę. Tak naprawdę to rozgrywająca rozdziela piłki, a naszym zadaniem jest „zamienić” je w punkt. Na pewno chciałabym pomagać zespołowi w pierwszej linii obrony, czyli lepiej blokować. Liczę, że dalej nasza współpraca będzie układała się dobrze.

W meczu z BKS-em prowadziłyście 21:14 w drugiej partii, by ostatecznie przegrać seta 22:25. Czy dziesięciominutowa – coraz częściej krytykowana – przerwa pomogła wam zebrać myśli i wrócić do gry?

Sytuacja, która zdarzyła się w drugiej odsłonie meczu z bialankami, nie była dla nas komfortowa. Cieszy jednak fakt, że w trzecim secie podjęłyśmy wyrównaną walkę pomimo nieudanej końcówki poprzedniego seta. Musimy pracować nad utrzymaniem koncentracji i jakości gry. Dziesięciominutowa przerwa w meczach ligowych jest czymś nowym również dla pozostałych dziewięciu zespołów. Ważne, aby czas spędzony w szatni wykorzystać w jak najlepszy sposób i zbudować na nowo morale drużyny bez względu na to, jaki jest rezultat po dwóch setach.

Zarówno w pilskim, jak i bydgoskim klubie pełni pani rolę kapitana. Odnajduje się pani w tej roli?

Tak, choć czasami bywa trudno. Niewątpliwie jest to jednak nobilitacja. Staram się budować dobrą atmosferę, dbać o dziewczyny, wykazując troskę o ich samopoczucie i zdrowie. Mobilizuję koleżanki do większej odwagi, aby niczego się nie bały i wyciągały wnioski z sytuacji, które zdarzają się na boisku.

Przed odejściem do pilskiego zespołu współpracowała pani z trenerem Makowskim. Aktualnie Pałac prowadzi Rafał Gąsior, który wcześniej był asystentem obecnego szkoleniowca reprezentacji Polski. Czy trener Gąsior kontynuuje myśl szkoleniową Piotra Makowskiego, czy jednak są różnice pomiędzy sposobem prowadzenia zespołu przez obu zainteresowanych?

Miałam okazję współpracować z wieloma trenerami i każdego z nich bardzo cenię. Jednakże to Piotr Makowski był szkoleniowcem, który wprowadził mnie do seniorskiej siatkówki. Wiele jemu zawdzięczam zarówno pod względem siatkarskim, jak i życiowym. Jeśli chodzi o Rafała Gąsiora, to pracuje mi się z nim bardzo dobrze. Trener jest ambitną osobą, która wkłada w ten zespół całe swoje serce. Szkoleniowiec jest zawsze do naszej dyspozycji. W drużynie panuje dobra chemia. Tak na boisku, jak i poza nim potrafimy się zrozumieć. Dzięki dobrej atmosferze będziemy w stanie udowodnić, że cel postawiony przed sezonem jesteśmy w stanie zrealizować.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Liga Siatkówki Kobiet

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2013-10-18

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2017 Strefa Siatkówki All rights reserved