Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > I liga mężczyzn > Marcin Kozioł: Z naszej gry na razie nic nie wynika

Marcin Kozioł: Z naszej gry na razie nic nie wynika

fot. Michał Giel

- Zdarzały się nam proste błędy, ale w siatkówce to jest nieuniknione. Problemem jest to, że nam te błędy przytrafiają się częściej niż innym - przyznał Marcin Kozioł po porażce z MKS-em Banimexem Będzin. Dla TKS-u Nascon Tychy była to już trzecia przegrana.

W pierwszych dwóch setach meczu z MKS-em Będzin nie odstawaliście od rywala, a o wyniku decydowały końcówki. Popełniliście trochę więcej własnych błędów niż rywale i to był chyba powód niekorzystnych wyników.

Marcin Kozioł: – Na pewno mecz z MKS-em był wyrównany w pierwszych dwóch setach, ale co z tego, skoro znów zeszliśmy z boiska bez punktów i bez wygranego seta. Z naszej gry na razie nic nie wynika. Zdarzały się nam proste błędy, ale w siatkówce to jest nieuniknione. Problemem jest to, że nam te błędy przytrafiają się częściej niż innym. Musimy się poprawić, bo wszystkie spotkania w I lidze właśnie tak będą wyglądać, ponieważ każdy zespół ostro walczy o wygraną.

Trzeci set to już zdecydowana przewaga będzinian, którzy się po was „przejechali”. Porażka do 17 pokazała wam chyba wasze miejsce w szeregu. Skąd taka drastyczna zmiana w waszej grze?



– Po tej drugiej partii, w której mieliśmy piłkę setową w górze i mogliśmy ją rozstrzygnąć na naszą korzyść, w nasze szeregi chyba wkradła się jakaś bezradność. Trochę zwątpiliśmy w nasze umiejętności, tym bardziej że rywal trzecią partię rozpoczął od prowadzenia 2:0. Wydaje mi się, że znowu zawiodła głowa, bo walczyliśmy, a nie było widać wymiernych efektów tej walki.

Po meczu z Camperem Wyszków trener Grzegorz Słaby przyznał, że w walce praktycznie z każdym zespołem w I lidze macie w polu zagrywki pełną swobodę i możecie serwować „ile fabryka dała”. W pojedynku z MKS-em zagrywka nie była waszą mocną stroną…

– Mimo tego, że w zagrywce mamy się nie ograniczać i mamy pozwolenie na ryzyko w tym elemencie, to nie robimy rywalom wielkiej szkody. Brakuje nam stabilizacji i zza linii dziewiątego metra popełniamy dużo błędów. Zawodnicy z Będzina prezentowali się równiej – zagrywali na swoje 70 czy 80 procent, ale posyłali w naszą stroną po cztery takie piłki, więc można powiedzieć, że była to już seria dobrych serwisów. Póki co u nas nie ma żadnego chłopaka, który miałby tę zagrywkę tak groźną, ale z drugiej strony pewną i regularną. Jak już idziemy na sto procent, to albo nam się udaje trafić, albo nie. Bilans zepsutych zagrywek do asów jest dla nas bardzo niekorzystny. Mimo wszystko z zespołami z tej górnej części tabeli nie ma innej opcji – trzeba podjąć pełne ryzyko.

Przed sezonem zmierzyliście się z będzinianami w turnieju towarzyskim i tam udało się wam ugrać dwa sety. Wiadomo, że okres przygotowawczy nijak się ma do meczów o punkty, jednak w głowach co nieco zostaje. Tamto spotkanie nie dodało wam wiary w to, że można z nimi wygrywać sety?

– My do każdego meczu podchodzimy w taki sposób, by nie zwracać uwagi na to, kto stoi po drugiej stronie siatki, tylko skupiamy się na sobie, na wygranej w każdym secie. Z zespołami z czołówki, jak chociażby z Będzinem, gra się o tyle łatwo, że nie odczuwamy żadnej presji, bo nikt od nas w takich meczach niczego nie oczekuje. Możemy wychodzić na takie spotkania z czystą głową i po prostu robić swoje. Większe ciśnienie pojawi się w rywalizacji z zespołami, z którymi będziemy musieli wygrać, czyli na przykład z Kęczaninem czy AGH Kraków. Nie myśleliśmy o tym meczu przez pryzmat tamtego spotkania, bo tak jak mówisz, było to towarzyskie granie.

Jeszcze przed sezonem wiele uwagi poświęcało się atakującemu MKS-u, Janowi Królowi. To on typowany był na lidera swojej ekipy i jedną z gwiazd całej I ligi. Jak oceniasz tego gracza?

– W meczu w Tychach Janek po prostu zagrał swoje. Nie był to jakiś fenomenalny występ, bo czasem przytrafiały mu się pomyłki, ale był to jedyny zawodnik, który nawet z trudnej piłki mocno atakował i ryzykował. Popełnił kilka błędów, ale też skończył kilka niezwykle ważnych piłek. Według mnie jest to najlepszy atakujący w tej lidze i jak najbardziej można o nim mówić jako o liderze zespołu z Będzina.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
I liga mężczyzn

Tagi przypisane do artykułu:
, , ,

Więcej artykułów z dnia :
2013-10-18

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2017 Strefa Siatkówki All rights reserved