Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > mistrzostwa świata > KMŚ M: Festiwal tie-breaków, porażki Trentino i Sady

KMŚ M: Festiwal tie-breaków, porażki Trentino i Sady

fot. CEV

Trzeciego dnia Klubowych Mistrzostw Świata rozgrywanych w brazylijskim Betim kibice nie mogli narzekać na brak emocji. Wszystkie mecze zakończyły się po pięciosetowych thrillerach, a porażek doznały ekipy La Romana, Trentino Volley i Sady Cruzeiro.

Na otwarcie trzeciego dnia walki o trofeum dla najlepszego klubu świata naprzeciwko siebie stanęły dwa mistrzowskie zespoły – Trentino Volley oraz argentyński UPCN San Juan. Obrońcy tytułu już w pierwszej partii przekonali się o tym, że nie będzie to spacerek. Na mocne uderzenia Emanuele Birarellego i Cwetana Sokołowa odpowiadała brazylijska para: Theo Lopes – Junior Santos. Pierwsza odsłona padła co prawda łupem ekipy z Europy, jednak już kolejne dwa sety zdecydowanie lepiej rozegrali klubowi mistrzowie Ameryki Południowej. Niewykorzystane kontrataki Trentino szybko mściły się na zespole Roberto Serniottiego, który przegrywał coraz więcej siatkarskich wymian. Dodatkowo graczom UPCN momentami dopisywało szczęście i w boisko wpadały piłki, które równie dobrze mogły nie prześlizgnąć się po siatce lub zostać uznane za autowe. Przegrywając 1:2, zawodnicy z Italii wzięli się do pracy i prowadzeni przez Sokołowa zdołali doprowadzić do tie-breaka. W nim wypracowali sobie nawet trzypunktową przewagę (8:5), ale nie byli w stanie jej utrzymać i ostatecznie przegrali seta 13:15, a całe spotkanie 2:3. – Dzisiaj wieczorem zrobiliśmy wszystko, co było w naszej mocy, ale było to zbyt mało. Musimy się nauczyć wygrywać sety, w których osiągamy wyraźną przewagę. To też kwestia dojrzałości, a Trentino ma aktualnie bardzo młody skład. Póki co nie odpadliśmy z rozgrywek i czeka nas mecz z Panasonic Panthers, w którym musimy pokazać lepszą siatkówkę – skomentował porażkę rozgrywający Trentino Volley, Donald Suxho.

Trentino Volley (ITA) – UPCN San Juan (ARG) 2:3
(25:22, 23:25, 22:25, 25:16, 13:15)

Składy zespołów:
Trentino: Birarelli (9), Ferreira (15), Suxho (1), Lanza (13), Sokołow (33), Burgsthaler (9), Colaci (libero) oraz Sintini i Sole
UPCN: Theo Lopes (14), Gonzalez (1), Olteanu (9), Filardi (6), Junior Santos (20), Ramos (13), Garrocq (libero) oraz Fernandez, Tell, Lazo (2) i Perez Lopes




Niemałych wrażeń kibicom dostarczył także pojedynek La Romana oraz tunezyjskiego Club Sportif Sfaxien. Pierwsze dwie odsłony padły łupem siatkarzy z Dominikany, którzy wykorzystali nie najlepszą dyspozycję lidera Sfaxien, Mohameda Ben Abdallaha. Podopieczni Osiela Vazqueza grali dojrzałą siatkówkę, ale nie brakowało po ich stronie nieco szalonych zagrań. Wygrane do 23 i 22 w dużej mierze były dziełem dwójki German Recio – Omar Tapia, która raz po raz nękała rywali swoimi celnymi atakami ze skrzydeł. Prowadząc 2:0, siatkarze z wyspy na Morzu Karaibskim nieco się rozkojarzyli i przez dużą ilość błędów własnych ulegli swoim rywalom 23:25. W czwartym secie Elvis Contreras i spółka czekali aż partia wygra się sama i… się nie doczekali. Jednym z głównych architektów sukcesu Sfaxien w tej odsłonie był Ismail Moalla, który świetnie prezentował się w polu zagrywki. Set przegrany do 14 nie zadziałał jednak mobilizująco na Dominikańczyków, którzy także w tie-breaku nie potrafili powrócić do dobrej dyspozycji z początku meczu. W szeregach Sfaxien przebudził się Ben Abdallah, który znów seryjnie zdobywał punkty. Ostatecznie zespół z Tunezji zwyciężył 15:11 i mógł cieszyć się z pierwszej wygranej podczas turnieju w Brazylii. – Rywale świetnie rozpoczęli to spotkanie, wygrywając pierwsze dwa sety, ale wtedy to my zaczęliśmy lepiej zagrywać, blokować i atakować. Odnaleźliśmy wreszcie swoją grę i pokazaliśmy ją na boisku. Nie było to łatwe, bo nie byliśmy dobrze przygotowani do tego turnieju. Udało się wygrać i potwierdziło się sportowe powiedzenie – trzeba zawsze grać do ostatniej piłki – powiedział po meczu kapitan Sfaxien, Samir Sellam.

Club Sportif Sfaxien (TUN) – La Romana (DOM) 3:2
(22:25, 23:25, 25:23, 25:14, 15:11)

Składy zespołów:
Sfaxien: Sellam (3), Agrebi (3), Nfaiedh (13), Moalla (20), Ben Abdallah (23), Zouari (16), Tawargui (libero) oraz Sallem i Bennour
La Romana: Comprechano (7), Contreras (12), Castro (2), Lara (9), Tapia (23), Recio (18), Peguero (libero) oraz Palomino (1), Garcia (1) i Adames


Wisienką na torcie trzeciego dnia turnieju okazał się być mecz pomiędzy gospodarzami, Sadą Cruzeiro Belo Horizonte, oraz złotymi medalistami europejskiej Ligi Mistrzów, Lokomotiwem Nowosybirsk. W pierwszej odsłonie na boisku dominował zespół z Kraju Kawy, jednakże jego przewaga mogła być większa, gdyby nie ilość popełnianych błędów. Jak zwykle dobre zawody rozgrywał Wallace Souza, który skutecznie atakował i robił rywalom wiele szkody swoją zagrywką. W drugiej partii do głosu doszli Rosjanie, którzy wykorzystali swoje warunki fizyczne, by punktowo blokować rywali. Siatkarze prowadzeni przez Andrieja Woronkowa nie potrafili utrzymać dobrej dyspozycji w kolejnej odsłonie i przegrywali w meczu 1:2, jednakże ich rywale nie zdołali zakończyć meczu w czterech partiach. W twardej walce i ostrej wymianie ciosów w tie-breaku górą okazała się być rosyjska szkoła siatkówki. Lokomotiw już na początku seta wypracował sobie kilka oczek przewagi po blokach Artioma Wolwicza, a w dalszej części gry po prostu starał się to prowadzenie utrzymać. Zryw Yoandry Leala oraz kilka ważnych punktów zdobytych przez Felipe Ferraza pozwoliły gospodarzom dogonić rywali (13:13). Pogoń okazała się jednak zbyt męcząca, ponieważ Brazylijczycy w tej odsłonie zdołali zdobyć jeszcze tylko jedno oczko przy aż trzech punktach rosyjskiej ekipy. – Mierzyliśmy się z dobrym rywalem i wiedzieliśmy, że czeka nas niezwykle trudny mecz. Fani w Brazylii są jak siódmy zawodnik ich drużyny. Teraz jednak zostawiamy to za sobą i myślimy o półfinałach, do których się zakwalifikowaliśmy – uznał Aleksander Butko.

Sada Cruzeiro Belo Horizonte (BRA) – Lokomotiw Nowosybirsk (RUS) 2:3
(25:22, 21:25, 25:22, 19:25, 14:16)

Składy zespołów:
Sada: William Arjona (1), Wallace (19), Leal (20), Isac Santos (5), Luis Diaz (4), Eder (7), Sergio (libero) oraz Vinhedo, Douglas Cordeiro (11), Da Silva i Felipe Ferraz (2)
Lokomotiw: Divis (12), Wolwicz (11), Moroz (26), Butko (6), Camejo (9), Astaszenkow (13), Gołubiew (libero) oraz Żylin

źródło: FIVB, inf. własna

nadesłał:

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2017 Strefa Siatkówki All rights reserved