Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > I liga kobiet > Jacek Pasiński: Nie zaliczam się do grona spokojnych szkoleniowców

Jacek Pasiński: Nie zaliczam się do grona spokojnych szkoleniowców

fot. Anna Mazurek

- Jeżeli zespół jest osowiały albo w dołku, to na różnorakie sposoby można go motywować - twierdzi Jacek Pasiński. Szkoleniowiec Sparty opowiada o prowadzeniu drużyny, podsumowuje występ swoich podopiecznych w Toruniu i zapowiada najbliższy mecz.

Ewelina Polak po spotkaniu w Toruniu mówiła, iż zespół przetrzebiły kontuzje. Czy na dwa dni przed meczem z Murowaną Goślina poprawiła się sytuacja zdrowotna w zespole?

Jacek Pasiński: Niestety nie. Nadal dwie zawodniczki dochodzą do siebie. Anna Widera przechodzi rehabilitację barku. Jesteśmy na dobrej drodze, aby zabiegi pomogły, aczkolwiek niewykluczony jest zabieg chirurgiczny. Natomiast Joanna Salyga leczy uraz stawu skokowego.

Zgodzi się pan z tezą, iż zbyt duża liczba błędów przesądziła o waszej porażce w sobotnim pojedynku z Budowlanymi Budlex Toruń?



– Nie jestem do takiego stwierdzenia całkowicie przekonany. Na podstawie tego, co widziałem na parkiecie i przeczytałem w pomeczowych statystykach, nie wydaje mi się, aby kluczową kwestią w tym starciu była liczba błędów własnych. Moje podopieczne pomyliły się w sobotnim meczu dwadzieścia trzy razy, a rywalki popełniły tylko o jeden błąd mniej. Było dużo więcej elementów, które zadecydowały o naszej porażce. W moim odczuciu ważniejsza była skuteczność w ataku, w którym torunianki zaprezentowały się lepiej. Najsłabiej jednak wyglądała w naszej drużynie efektywność w kontrataku. Na tym froncie polegliśmy najbardziej. Jeśli do tego dołożymy małą liczbę udanych bloków, to właśnie w tych dwóch elementach upatrywałbym głównych przyczyn naszej porażki.

Czy zatem na treningach, poprzedzających mecz z Piecobiogazem Murowana Goślina, pracowaliście bądź pracujecie nad poprawą konkretnego elementu?

– Jeżeli coś zawodzi, to staramy się to poprawić. Jednakże nie jesteśmy w komfortowej sytuacji, ponieważ oprócz dwóch wymienionych wcześniej kontuzjowanych zawodniczek, problemy zdrowotne ma także Katarzyna Wysocka. Praktycznie trenujemy z jedną środkową. Mamy zatem utrudnione zadanie, ale na tyle, na ile możemy, staramy się poprawić te elementy, które szwankowały w starciu z toruniankami. Chcemy zespołowi z Murowanej Gośliny podnieść wyżej poprzeczkę.

Po zwycięskim meczu z Wisłą Kraków – pokrótce – mówił pan, iż Monika Bociek „ma papiery” na wielkie granie. Przyjmująca w starciu z Budowlanymi Budlex Toruń nie wyszła w podstawowym składzie, ale chciałbym rozwinąć temat jej osoby. Rzeczywiście ta siatkarka może zaistnieć na arenie polskiej i międzynarodowej?

– W tym zespole jest dużo młodych, bardzo perspektywicznych zawodniczek. U większości z nich o tym, czy osiągną wielką karierę, zadecyduje ich zaangażowanie i podejście do codziennej pracy. Mogę śmiało wymienić pięć nazwisk dziewczyn, które jeśli teraz – w wieku 17, 18 lat – odpowiednio podejdą do swoich obowiązków, to drzwi do drużyn z ORLEN Ligi będą stały przed nimi otworem. Mówię zarówno o Monice Bociek, jak i Klaudii Alagierskiej, Annie Widerze, Patrycji Tomczyk czy Marcie Dudzie. Te zawodniczki są siatkarkami perspektywicznymi, które mają papiery do tego, aby grać wielką siatkówkę. Staram się je mobilizować czasami – kolokwialnie mówiąc – wydzierając się. Jednakże same zawodniczki muszą sobie poukładać w głowie, że jeżeli teraz prześpią najważniejszy w karierze sportowej czas, to później trudno będzie im gonić czołówkę. Być może w przyszłości wspominać będą trenera, który krzyczał na nie, ale m.in. dzięki temu osiągnęły sukcesy.

Czy nie obawia się pan, iż motywowanie poprzez krzyk może „usztywnić” zawodniczki podczas meczu?

– Każdy z trenerów jest inny. Nie zaliczam się do grona spokojnych szkoleniowców. Jeżeli w niektórych momentach widać, że zespół jest osowiały albo w dołku, to na różnorakie sposoby można go motywować. Staram się wprowadzić wówczas trochę więcej krzyku, aby wywołać w drużynie sportową złość, którą zespół wyładuje na piłce w kolejnych akcjach. Niektórzy trenerzy stoją z podpartymi rękoma i z wyjątkiem przerw na żądanie nic nie mówią. Natomiast ja staram się grać z zespołem i podpowiadać dziewczynom w trakcie całego spotkania. Trudno to jednoznacznie ocenić. Jeżeli moje krzyki nie będą przynosiły efektów, to spróbuję wówczas na spokojnie prowadzić drużynę w trakcie meczu. Wówczas przekonamy się, czy taki model będzie sprzyjał moim podopiecznym.

W najbliższą sobotę, w ramach trzeciej kolejki, zmierzycie się na wyjeździe z Piecobiogazem Murowana Goślina. Rywalki poniosły do tej pory dwie porażki. Jesteście w stanie przywieźć do Warszawy nawet komplet punktów?

– Nie jedziemy do Murowanej Gośliny po to, aby położyć się na parkiecie i powiedzieć miejscowym, żeby wzięły sobie trzy punkty. Nasze najbliższe rywalki to zespół, który potrafi grać w siatkówkę. Co prawda dwukrotnie w tym sezonie przegrały 2:3, ale to nie pokazuje wartości tego zespołu. Wśród przeciwniczek jest wiele doświadczonych siatkarek, m.in. Beata Strządała. Oczywiście chcemy i jesteśmy w stanie wygrać. Niemniej jednak nie można sugerować się dwiema wcześniejszymi porażkami drużyny z Murowanej Gośliny.

*rozmawiał Szymon Łożyński (Strefa Siatkówki)

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
I liga kobiet

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2013-10-17

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2017 Strefa Siatkówki All rights reserved