Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > I liga kobiet > Ciekawie w Krośnie i Rzeszowie, o pierwsze punkty w Sosnowcu

Ciekawie w Krośnie i Rzeszowie, o pierwsze punkty w Sosnowcu

fot. archiwum

Bardzo ciekawie zapowiada się 3. kolejka spotkań na zapleczu ekstraklasy. Po raz kolejny do Krosna wybierają się Budowlani. W Rzeszowie zmierzą się dwaj beniaminkowie, a SMS Sosnowiec z Silesią Volley powalczy o pierwsze ligowe punkty.

3. kolejkę spotkań I ligi kobiet otworzy pojedynek w Krośnie, gdzie miejscowe Karpaty zmierzą się z Budowlanymi Toruń. Mimo że rozgrywki ligowe dopiero ruszyły, oba zespoły miały okazję się już poznać. Na początku października, podczas tournée torunianek po Podkarpaciu, zespół Mariusza Soi walczył z Karpatami w ramach II rundy Pucharu Polski. Wówczas lepsza okazała się drużyna Dominika Stanisławczyka, zwyciężając 3:0. Szkoleniowiec krośnianek podkreśla, że teraz to rywalki będą faworytem piątkowego meczu. – W moim odczuciu będzie to najtrudniejszy do tej pory mecz na pierwszoligowych parkietach. Pomimo zwycięstwa z Budowlanymi w Pucharze Polski nie czujemy się faworytem tego spotkania. Drużyna z Torunia dysponuje wyrównanym, mocnym składem – mówi trener beniaminka. Warto podkreślić, że w szeregach Budowlanych najprawdopodobniej zabraknie niezwykle doświadczonej Anny Tomczyk. Skrzydłowa torunianek niespełna dwa tygodnie temu skręciła staw skokowy i jak sama podkreśla, uraz nie został w pełni zaleczony. – Podjęliśmy wspólnie z trenerem oraz lekarzem decyzję, iż lepiej będzie odpocząć, ponieważ noga potrzebuje czasu, by się wzmocnić. Nie warto przyspieszać tego procesu – mówi siatkarka.

Zespół z Murowanej Gośliny w sobotę będzie podejmować stołeczną Spartę, której przed tygodniem nie udało się sforsować murów grodu Kopernika. Zespół Jacka Pasińskiego uległ w Toruniu Budowlanym 1:3, a trener ma świadomość, że o punkty w Wielkopolsce łatwo nie będzie, ale jego drużyna tanio skóry nie sprzeda. – Nie jedziemy do Murowanej Gośliny po to, aby położyć się na parkiecie i powiedzieć miejscowym, aby wzięły sobie trzy punkty – mówi szkoleniowiec spartanek, którego zespół łatwego zadania mieć nie będzie. Piecobiogaz wielokrotnie udowadniał, że na własnym parkiecie bywa niezwykle groźny. Tydzień temu przekonały się o tym rzeszowianki, staczając trudny i zacięty, pięciosetowy pojedynek. – To zespół, który potrafi grać w siatkówkę. Co prawda dwukrotnie w tym sezonie przegrał 2:3, ale to nie pokazuje wartości tej drużyny. Wśród przeciwniczek jest wiele doświadczonych siatkarek – komplementuje rywala Jacek Pasiński.

W sobotę w stolicy Zagłębia dojdzie do derbów województwa śląskiego. Szkoła Mistrzostwa Sportowego z Sosnowca po porażce w Sulechowie będzie chciała się pokusić o pierwsze ligowe punkty w sezonie 2013/2014, tym bardziej że gra jej przeciwnika – Silesii Volley – pozostawia wiele do życzenia. Oba zespoły jak dotąd mają zerowy dorobek punktowy, zajmując ostatnie miejsca w tabeli I ligi kobiet. W klubie ze Śląska ze spokojem podchodzą do wyników drużyny. – Nie ma co ukrywać, zespół na razie nie gra tak, jak byśmy tego oczekiwali, ale spokojnie… w zeszłym sezonie też tak było. Dziewczyny potrzebują jeszcze trochę czasu, aby się dotrzeć – uspokaja Sławomir Pawlak, menadżer Silesii Volley, a trener zespołu dodaje: – Pełni obaw jedziemy do Sosnowca. Nigdy nie był to wygodny rywal. To młoda i nieobliczalna drużyna, szczególnie we własnej hali – przyznaje Sebastian Michalak. Zespół Silesii Volley w minioną niedzielę doznał niepowetowanej straty. Po ciężkiej i długiej chorobie zmarł kierownik zespołu, Zbigniew Hassa, któremu mysłowiczanki będą chciały zadedykować najbliższy pojedynek.



Lider z Ostrowca Świętokrzyskiego w końcu zadebiutuje na własnym parkiecie. W końcu, bo ostatnie dwa mecze, w których zgromadził komplet punktów, rozegrał na wyjeździe. Zespół Dariusza Parkitnego 3:1 wygrał w Sosnowcu, a przed tygodniem bez straty seta rozprawił się z Silesią Volley. Szkoleniowiec akademiczek bardzo liczy, że dobre wyniki zespołu przyciągną na Świętokrzyską sporą ilość sympatyków siatkówki. – Teraz czas na mecz we własnej hali. Liczymy na naszych kibiców i ich wsparcie, które dodaje nam skrzydeł. Mamy nadzieję, że poprowadzą nas do kolejnej wygranej – mówi w rozmowie z oficjalnym serwisem AZS-u WSBiP KSZO Dariusz Parkitny. Najbliższym przeciwnikiem ostrowczanek będzie krakowska Wisła. Ekipa Tomasza Klocka, co prawda pod nieobecność wciąż kontuzjowanej Sandry Biernatek, powoli odrabia zaległości z okresu przygotowawczego. Po pięciosetowym pojedynku ze Spartą „Biała Gwiazda”, pomimo porażki, stoczyła wyrównany pojedynek z Karpatami i gdyby nie problemy kondycyjne krakowianek, ostatnie ich spotkanie mogłoby wyglądać zupełnie inaczej.

W Rzeszowie zmierzą się dwaj beniaminkowie – Developres i Zawisza. Obie drużyny nie doznały jeszcze porażki, zajmując odpowiednio trzecie i czwarte miejsce. Dla drużyny Marka Mierzwińskiego będzie to pierwsze ligowe spotkanie rozegrane poza Sulechowem, a miejscowi kibice ciekawi są, czy zespół równie dobrze jak we własnej hali zaprezentuje się na wyjeździe. W stolicy Podkarpacia od kilku dni trwają przygotowania do operacji „Zawisza”. Sztab szkoleniowy analizuje grę rywalek pod kątek sobotniego meczu. Marcin Wojtowicz podkreśla, że nie traktuje tego spotkania jako rewanżu za zeszłoroczny Turniej Mistrzyń, w którym sulechowianki były lepsze od Developresu. – Teraz to już wie różne drużyny, dość mocno zmienione – zaznacza. – W sobotę chcemy wyjść i pokazać się z jak najlepszej strony, walczyć o każdy punkt. Na pewno emocji nie zabraknie! – dodaje trener siatkarek z Rzeszowa, w szeregach których wysoką dyspozycję po kontuzji pokazała Paula Szeremeta.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2017 Strefa Siatkówki All rights reserved