Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Strefa Eksperta: Nerwowe beniaminki, niespodzianka w Jastrzębiu

Strefa Eksperta: Nerwowe beniaminki, niespodzianka w Jastrzębiu

fot. Joanna Skólimowska

1. kolejka PlusLigi przeszła do historii. Wraz z początkiem sezonu ligowego prezentujemy nowy cykl - Strefa Eksperta. W pierwszej odsłonie specjalnie dla Strefy Siatkówki premierową kolejkę podsumowuje i ocenia szef statystyków PlusLigi - Paweł Pyziak.

Asseco Resovia Rzeszów – BBTS Bielsko-Biała

Mecz otwarcia pomiędzy Asseco Resovią a beniaminkiem z Bielska-Białej rozpoczął się nerwowo. Goście od pierwszej piłki grali ryzykownie na zagrywce, co odbiło się gorszą skutecznością rzeszowian w ataku. W początkowej fazie pierwszego seta dobre przyjęcie zagrywki Swaczyny pozwalało Fijałkowi rozgrywać piłki tak, że jego koledzy swobodnie zdobywali punkty. Trener Kowal w połowie seta dokonał podwójnej zmiany i na parkiecie pojawił się Drzyzga, który zaprezentował ciekawe i bardzo szybkie rozegranie. Pomimo zmiany już zapowiadało się na niespodziankę, ale przy stanie 19:22 mistrzowie Polski przypomnieli sobie jak się gra blokiem (5 punktów blokiem w całym secie) i wyszli na prowadzenie 23:22. W decydujących momentach pierwszego seta Resovia lepiej przyjmowała zagrywki rywali, a BBTS popełniał zbyt dużo błędów własnych, co uniemożliwiło mu zdobyć set otwarcia.

W drugim secie Resovia była skoncentrowana od pierwszej piłki i przez całą partię nie oddała prowadzenia. BBTS nie kończył wielu ataków (29% skuteczności), co pozwalało Resovii wyprowadzać skuteczne kontry. Dobre przyjęcie zagrywki pozwoliło na granie pierwszym tempem, a to z kolei spowodowało, że środkowi bloku BBTS-u musieli reagować blokiem do Nowakowskiego i Perłowskiego. Tichacek i Drzyzga maksymalnie przyspieszyli grę, co skutecznie wykorzystywali Achrem (MVP), Veres i Konarski. Trzeci set miał podobny przebieg do partii wcześniejszej. Resovia skutecznie grała w ataku (54% skuteczności), co pozwoliło na kontrolowanie gry od pierwszej do ostatniej piłki i ostatecznie zwycięstwo za 3 punkty.



ZAKSA Kędzierzyn Koźle – WKS Czarni Radom

Pierwszy mecz w PlusLidze dla Czarnych Radom był na pewno dużym wydarzeniem i było widać, że założenia mają podobne jak inny beniaminek, BBTS – ryzyko w zagrywce (7 zepsutych serwisów w pierwszym secie) i próba gry w kontrze. Niestety ZAKSA nie pozwoliła na taki scenariusz, a kombinacyjne rozegranie Zagumnego pozwalało na wiele kończących ataków przy pojedynczym bloku. W pierwszej partii wyróżniał się Dominik Witczak (MVP meczu), który skończył 6 na 7 ataków. Czarni w pierwszej partii popełnili 11 (!!!) błędów własnych, co zaprzepaściło im szansę nawiązania walki z wicemistrzami Polski.

Drugi i trzeci set również były prowadzone pod całkowitą kontrolą ZAKSY. Dobre przyjęcie Ruciaka i Gacka pozwalało na kombinacyjne rozgrywanie piłki Zagumnemu. Drużyna gości nie była w stanie odgadnąć pomysłu na grę jaki miał Zagumny i w dwóch ostatnich setach zdobyła tylko dwa punkty blokiem. Przez cały mecz skutecznie w ataku grał holenderski nabytek Kędzierzynian – Dick Kooy (60%), który godnie zastąpił Fontelesa.

Przez cały mecz beniaminek nie radził sobie z dokładnym przyjęciem zagrywki, co powodowało słabą skuteczność ataku (38%), a taka niedyspozycja w tym elemencie oznaczać tylko mogła  "gładką" przegraną z drugą drużyną PlusLigi z ubiegłego sezonu.

Zarówno WKS Czarni Radom, jak i BBTS Bielsko-Biała poczuli różnicę między rozgrywkami PlusLigi a pierwszej ligi i zobaczyli ile pracy ich jeszcze czeka, aby dogonić czołówkę. Jeśli w kolejnych meczach będą w stanie szybko opanować nerwy i nie popełniać tak dużej liczby błędów, to gra, którą momentami prezentowali w pierwszej kolejce, będzie przynosić efekty w postaci rankingowych punktów.

PGE Skra Bełchtów – LOTOS Trefl Gdańsk

Ciekawy mecz odmienionej-międzynarodowej Skry (Antiga, Uriarte, Conte, Wrona, Włodarczyk, Tuia) prowadzonej przez Falaskę z polskim składem z Gdańska zapowiadał się na najciekawszy mecz kolejki. Pierwszy set to pokazanie siły "skrzydeł" – Jarosz z Żalińskim vs. Wlazły z Włodarczykiem. Trefl po objęciu dwupunktowego prowadzenia na początku seta nie oddał go do końca partii, którą wygrał 25:23. Nerwowa pierwsza partia siatkarzy Skry Bełchatów zmotywowała ich do lepszej gry w kolejnych odsłonach meczu. W Skrze bardzo dobrze wyglądała współpraca formacji blok-obrona, co pozwalało Zatorskiemu (MVP) skutecznie bronić ataki rywali. Wiele obron pozwalało na grę z kontry, a ciekawe rozegranie Uriarte uniemożliwiało gdańszczanom na zatrzymanie rozpędzającej się Skry. Drugą partię zakończyli z 10-punktową przewagą (25:15), a w trzecim secie wypracowali sobie 7-punktowe prowadzenie (16:9), które również pozwoliło na kontrolę gry do końca seta.

W drużynie z Gdańska wyróżnili się Żaliński (20 pkt) oraz Jarosz (19 pkt), ale pomimo tego nie byli w stanie wywieźć punktów z Bełchatowa. Skra 54% skutecznością w ataku oraz bardzo dobrą grą w bloku (17 punktów) zapewniła sobie zwycięstwo 3:1.

W meczu było widać, że "nowa" Skra z Uriarte na rozegraniu miała wystarczająco dużo czasu przed sezonem na dopracowanie wielu ciekawych zagrań, które będą wykorzystywać w trakcie trwania ligi.

AZS Politechnika Warszawska – Effector Kilece

Trener Bednaruk ponownie pokazuje, że wie jak przygotować drużynę do ligi. Wygranie memoriału Zdzisława Ambroziaka i wygrana 3:0 z Effectorem Kielce tylko to potwierdza i pozwala zastanawiać się, czy AZS Politechnika Warszawska  zanotuje równie dobry start jak w roku ubiegłym.

Pierwszy set to bardzo dobra gra młodego Artura Szalpuka (MVP), który kończył ataki z 80% skutecznością. Taka dyspozycja przyjmującego pozwoliła na odniesienie zwycięstwa 25:22.

Pozostałe sety miały bardzo zbliżony do siebie przebieg. Za sprawą poprawnej gry Pawlińskiego i Szalpuka w ataku oraz Potery w przyjęciu zagrywki Politechnika miała dobry start 16:11 (drugi set) i 16:12 (trzeci set), co dawało pewność siebie stołecznym zawodnikom. Chwilowe rozprężenie inżynierów przy wysokim prowadzeniu wykorzystywali kielczanie i doprowadzali do nerwowych końcówek, z których to jednak AZS wychodził zwycięsko (27:25 i 25:23). Przez cały mecz było widać małą przewagę Politechniki nad Effectorem – w ataku 51% do 46%, w bloku 10 punktów Politechniki i 7 punktów Effectora, skuteczniejsza gra w  kontrze – 17 punktów gospodarzy i 11 kielczan – to wszystko pozwoliło odnieść sukces stołecznym i cenne 3 punkty zostały w Warszawie.

Transfer Bydgoszcz – AZS Częstochowa

Odmieniona Bydgoszcz nieudanie zaczęła sezon 2013/2014, bo niezdobycie ani jednego punktu na własnym terenie można uznać za niespodziankę. Zmieniony skład Transferu Bydgoszcz chyba będzie potrzebował nieco więcej czasu na zgranie drużyny. Z trójki nowych zawodników – Salas, Janeczek i Portuondo – tylko Polak może mówić o pozytywach w swojej grze. 18 zdobytych punktów (3 asy serwisowe) przez atakującego było jedynym jasnym punktem w starciu z Częstochową.

W pierwszym i drugim secie akademicy z Częstochowy mieli dużą przewagę w ataku, 54% i 60% skutecznego ataku gości do zaledwie 23% i 46% skuteczności gospodarzy. Bardzo dobra gra skrzydłowych – Hebdy, Kamińskiego oraz Bąkiewicza (MVP) – pozwoliła na łatwe zwycięstwo w inauguracyjnym secie, 25:13, oraz 25:19 w drugiej partii.

W trzecim secie gospodarze poprawili swoją grę w przyjęciu zagrywki, w ataku oraz na zagrywce (3 asy serwisowe), co pozwoliło im na nawiązanie równorzędnej walki z drużyną Marka Kardoša i doprowadzenie do wyrównanej końcówki. Trzecia partia zakończyła się wynikiem 26:24 dla Transferu Bydgoszcz.

Czwarty set to niemal kopia partii numer dwa i łatwa wygrana akademików z Częstochowy. Skuteczny w polu serwisowym był Bąkiewicz, a Kamiński w pojedynkę blokował rywali, którzy z piłki na piłkę popełniali coraz więcej niewymuszonych błędów.

Należy zwrócić uwagę na dobrą grę blokiem częstochowian i różnorodne rozegranie Kozłowskiego przez cały mecz, co w ważnych sytuacjach uspokajało grę i pozwoliło na zdobycie 3 punktów przez Częstochowę. Przejście doświadczonego Bąkiewicza do akademików z Częstochowy może spowodować, że nie będą oni kojarzeni tylko z dolną częścią tabeli i jeszcze nie raz sprawią niespodziankę, ogrywając teoretycznie mocniejsze zespoły.

Jastrzębski Węgiel – AZS Indykpol Olsztyn

Niespodzianką kolejki został okrzyknięty mecz, po którym Olsztyn wywiózł 3 punkty od faworyzowanego rywala z Jastrzębia.

Pierwszy set to walka punkt za punkt do stanu 20:21. Skuteczniejszy atak (46%) gości pozwolił na odskoczenie w końcówce seta na 3 punkty (25:22) i wygranie pierwszej partii.

Przez cały mecz dobrze prezentował się Szymański (18 zdobytych punków, MVP) oraz dwóch środkowych z Olsztyna, którzy mieli 67% skuteczność ataku i po 4 bloki każdy, którym starał się przeciwstawić Łasko (23 pkt).

Obydwie drużyny wygrywały sety dzięki lepszemu przyjęciu zagrywki, po którym Masny i Dobrowolski coraz pewniej czuli się w swoich rolach. Drużyna z Jastrzębia-Zdroju w przegranych setach popełniła więcej niewymuszonych błędów w ataku i zagrywce (18 zepsutych serwisów), a mając po przeciwnej stronie siatki dobrze dysponowanych graczy z Olsztyna, popełnienie 31 błędów własnych było jak podanie trzech punktów na tacy, z czego przy pierwszej okazji skorzystali goście.

* autorem jest Paweł Pyziak (PLPS S.A.)

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2013-10-15

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2017 Strefa Siatkówki All rights reserved