Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Nowa PGE Skra Bełchatów rozpoczyna sezon na własnym boisku

Nowa PGE Skra Bełchatów rozpoczyna sezon na własnym boisku

fot. archiwum

W sobotnie popołudnie w hali „Energia" w Bełchatowie miejscowi kibice zobaczą swoją drużynę w zupełnie nowej odsłonie. Nowi zawodnicy, nowy trener, nowe stroje. Czy za tym wszystkim idzie również nowa jakość? Okaże się na przestrzeni sezonu.

Pierwszym sprawdzianem będzie konfrontacja z Lotosem Treflem Gdańsk wzmocnionym akademickim zaciągiem z Warszawy oraz reprezentantem Polski – Jakubem Jaroszem. PGE Skra Bełchatów, która w okresie swojego panowania uchodziła za wzór stabilności, dokonała w przerwie letniej istnej rewolucji personalnej. O jakości gry zbudowanej na nowo drużyny stanowić mają Argentyńczycy – Nicolas Uriarte i Facundo Conte, stary-nowy przyjmujący Stephane Antiga, a także fragment kręgosłupa dawnej Skry – Wlazły, Pliński, Zatorski. Obserwując przygotowania bełchatowian do rozgrywek, można zaryzykować stwierdzenie, że tej klasy zawodnicy, nawet ci młodzi jak Wojciech Włodarczyk czy Andrzej Wrona, wkomponowali się do zespołu bez kłopotu i wraz z upływem czasu będą scalać powstający kolektyw.

Gołym okiem widać, że w klubie panuje pozytywna atmosfera, a siatkarze z niecierpliwością oczekują inauguracji sezonu w PlusLidze. Zdaniem ekspertów niewiadomą jest trener – Miguel Angel Falasca, który zaledwie kilka miesięcy temu zawiesił na kołku siatkarskie buty. Wszyscy zgodnie twierdzą, że szefostwo klubu podjęło duże ryzyko, powierzając budowę zespołu szkoleniowcowi-debiutantowi. Czy te obawy okażą się słuszne? To zweryfikują zbliżające się rozgrywki. Jego nowi podopieczni zgodnym chórem wyrażają przekonanie, że ich były kolega z boiska doskonale poradzi sobie w nowej roli. – Miguel znakomicie radzi sobie jako trener. Dodatkowym atutem jest to, że jeszcze niedawno występowaliśmy razem na parkiecie – dzięki temu rozumiemy się bez problemu – przyznał środkowy Skry – Daniel Pliński, który przez cztery sezony grał razem z Hiszpanem w barwach bełchatowskiego klubu.

W przedsezonowych sparingach piąta ekipa ubiegłego sezonu prezentowała się bardzo dobrze. Żółto-czarni wygrali wszystkie sparingi,  w tym z mistrzem oraz wicemistrzem Polski (w obu przypadkach padł rezultat 3:1). W miniony weekend zakończyli okres przygotowawczy turniejem w Oleśnicy, gdzie pokonali Arkas Izmir (3:0) oraz Asul Lyon Volley (3:2). Wydaje się więc, że wszystko idzie w dobrym kierunku, a w klubie nie ma problemów z aklimatyzacją nowych siatkarzy. Przeciwnie – Nicolas Uriarte i Facundo Conte, podpisując kilka dni temu dwuletnie umowy z klubem, zezwolili na wykreślenie klauzuli o możliwości zakończenia współpracy po roku w przypadku nieprzystosowania się zawodników do nowego środowiska. Argentyńczycy błyskawicznie odnaleźli się w nowych warunkach, nawiązali dobry kontakt z kolegami, a także trenerem – w końcu hiszpańskojęzycznym.



Zawodnikiem, którego gdańszczanie powinni bać się szczególnie, jest Mariusz Wlazły. W zeszłym sezonie rozregulowany przez nieudany eksperyment z przesunięciem go na przyjęcie, wreszcie wraca na ulubioną – nominalną pozycję i niewątpliwie będzie chciał pokazać, kto jest numerem jeden w Polsce jeśli chodzi o grę po przekątnej z rozgrywającym. – Na przyjęcie nie wrócę! To był ewidentnie nieudany eksperyment, co zresztą widać po naszym miejscu w tabeli na koniec rozgrywek – powiedział stanowczo atakujący i kapitan Skry. W sobotnim spotkaniu Mariusz musi być gotowy na grę w pełnym wymiarze, bowiem jego zmiennik – Maciej Muzaj – jest kontuzjowany. Młody, mierzący 207 cm siatkarz opuścił ostatnie mecze kontrolne. Oprócz tego w starciu z Treflem nie zobaczymy rozgrywającego Aleksy Brdovicia (przebywa na zgrupowaniu reprezentacji). Nie należy się również nastawiać na podziwianie pełnej finezji gry latynoskiej gwiazdy – Facundo Conte. Reprezentant Argentyny przeszedł niedawno ciężką operację barku i na razie wspomaga kolegów jedynie grą na przyjęciu, oszczędzając ramię.

Newralgiczna pozycja atakującego jest dobrze obsadzona również w Gdańsku. Powrót reprezentanta Polski Jakuba Jarosza po, skądinąd udanym, pobycie w Andreoli Latina to jedno z najciekawszych wydarzeń transferowej karuzeli. To właśnie były zawodnik PGE Skry typowany jest na lidera mających spore aspiracje siatkarzy z Trójmiasta. Wspomagać go ma zaciężna armia z Warszawy. Tego lata do drużyny dołączyli Krzysztof Wierzbowski i Maciej Zajder, a rok wcześniej barwy Trefla przywdziali Wojciech Żaliński i Paweł Mikołajczak. Wszyscy wymienieni zawodnicy przybyli do gospodarzy Ergo Areny z AZS-u Politechniki Warszawskiej. Stołeczny akcent mamy także na ławce trenerskiej – drużynę w obecnym sezonie poprowadzi Radosław Panas – były szkoleniowiec akademików. Nad Bałtykiem powstał bardzo ciekawy zespół, który ma potencjał, by pokrzyżować szyki czwórce potentatów, tak jak w ubiegłym sezonie uczyniła to Delecta Bydgoszcz.

Na razie wyniki nie dostarczają powodów do huraoptymizmu. W memoriale Zdzisława Ambroziaka gdańszczanie zostali rozbici przez Włochów z Perugii (0:3). Lepiej zaprezentowali się w walce o 3. miejsce – po wyrównanym meczu ulegli 1:3 ZAKSIE Kędzierzyn-Koźle. Do Bełchatowa Lotos Trefl Gdańsk uda się niemal w komplecie. Jedynym nieobecnym będzie Moustapha M’Baye, który w piątek wspomagać będzie drużynę Młodej Ligi. Czy gra nowej Skry okaże się równie atrakcyjna jak nowe, złote stroje z wizerunkami jej zawodników? Czy bełchatowianie wykonają pierwszy krok do odzyskania tronu? A może Trefl już w pierwszej kolejce zbierze pierwszy „skalp” w postaci pokonanego potentata?
O tym przekonamy się w sobotę. Początek meczu o godzinie 15:00.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2013-10-11

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2017 Strefa Siatkówki All rights reserved