Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > ligi zagraniczne > Ligue A: Dobry debiut Mateusza Miki

Ligue A: Dobry debiut Mateusza Miki

fot. archiwum

Dobry debiut w lidze francuskiej zaliczył Mateusz Mika. Jego drużyna przegrała 1:3 z Paris Volley, ale Polak był jednym z najlepiej punktujących w drużynie z Montpellier. W pierwszej kolejce nie zabrakło niespodzianek: przegrały ekipy z Tours i z Nantes.

Już na otwarcie ligi kibice byli świadkami ciekawie zapowiadającego się spotkania pomiędzy aktualnym mistrzem, Tours VB, a beniaminkiem z ambicjami. Górą w tej potyczce był Lyon, a słaba postawa podopiecznych Mauricio Paesa jest usprawiedliwiona częściowo nieobecnością dwóch czołowych zawodników: Davida Konecnego, który wraca do formy po kontuzji odniesionej podczas mistrzostw Europy oraz Nuno Pinheiro. W szeregach obu drużyn zawodnicy nie porażali skutecznością w ataku (37% Lyon i 34% Tours), za to sporo blokowali (16 do 13). Jednak o wyniku zadecydowały dwa inne elementy – kontra, w której lepiej zagrali podopieczni Silvano Prandiego i błędy, których goście popełnili 23, a gospodarze aż 32.

Tours VB – ASUL Lyon Volley 1:3
(16:25, 25:22, 20:25, 22:25)


Całkiem dobry debiut w lidze francuskiej zaliczył Mateusz Mika. Wprawdzie jego zespół przegrał 1:3 z wicemistrzem, ale za to Polak obok Juliena Lyneela był najlepiej punktującym w drużynie z Montpellier – obaj zdobyli po 15 punktów. Polak spisywał się bardzo dobrze w przyjęciu (65% przyjęcia perfekcyjnego), za to miał niezbyt dobrą skuteczność w ataku – zaledwie 36%. W drużynie ze stolicy Francji bezkonkurencyjny był Marko Ivović, który zdobył aż 28 punktów, atakując ze skutecznością wynoszącą 65%. Samo spotkanie było zacięte, goście dotrzymywali kroku gospodarzom, ale zgubny dla nich okazywał się brak cierpliwości w końcówkach setów.

Paris Volley – Montpellier-Agglomération-Volley U.C. 3:1
(25:22, 18:25, 25:23, 25:22)


W jedynym tie-breaku rozegranym w pierwszej kolejce zmagań francuskiej ekstraklasy, Spacer’s Toulouse okazało się lepsze od Arago de Sète. Goście mogli właściwie już w czwartej partii zakończyć to spotkanie, bowiem prowadzili 2:1 w setach, ale dwa punkty zdobyte w Sète i tak ucieszyły ich ogromnie, bowiem wiele wody w rzece upłynęło od czasu, kiedy drużyna z Tuluzy wyjeżdżała stąd zwycięska. Mecz niby rozstrzygnął się w tie-breaku, ale rzut oka na statystyki pozwala od razu stwierdzić, że wygrana Toulouse jest jak najbardziej zasłużona, bowiem w każdym elemencie górowała ona nad rywalem. Dobre spotkanie rozegrał nowy nabytek Spacer’s, Danaił Miluszew, który z dorobkiem 26 punktów był najlepiej punktującym zawodnikiem spotkania.

Arago de Sète V.B. – Spacer’s Toulouse Volley 2:3
(25:23, 16:25, 16:25, 25:19, 17:19)




Gładka porażka trzeciej drużyny zeszłego sezonu z jedenastą, czyli Nantes Rezé z Beauvais, była kolejną niespodzianką pierwszej kolejki. W dwóch pierwszych partiach gospodarze mieli sporą przewagę, miejscami dochodzącą nawet do jedenastu punktów. Nieco inaczej wyglądał trzeci set, w którym początkowo Nantes prowadziło 8:5, ale miejscowi szybko odrobili straty i wygrali także tę partię. Z dobrej strony pokazał się nowy atakujący Beauvais, Bram Van den Dries, który zdobył 17 punktów, w ataku dodatkowo wspomagali go Ondrej Hudecek (16 oczek) i Matej Patak (11 punktów). – Beauvais zagrało super spotkanie. A my się zadowalaliśmy patrzeniem na siebie nawzajem – nie krył po meczu rozgoryczenia Martin Demar, trener Nantes.

Beauvais Oise Université Club – Nantes Rezé 3:0
(25:16, 25:20, 25:21)


Chaumont dobrze rozpoczęło sezon, pokonując na swoim boisku Ajaccio w trzech setach. Od początku spotkania układało się ono po myśli gospodarzy, w szeregach których brylował nowy atakujący miejscowych, Hermans Egleskalns. Po gładko wygranej pierwszej partii, w drugiej to wyspiarze wyszli szybko na prowadzenie 8:2. Nie wykorzystali jednak tak udanego początku seta, w końcówce dali się dogonić i przegrali tę partię do 23. Sporo walki było też w trzeciej partii, ale ostatecznie lepsi okazali się podopieczni Nikoli Matisajevicia. Spora w tym zasługa debiutującego we francuskiej lidze łotewskiego atakującego, który zdobył 22 punkty, atakując ze skutecznością 69%.

Chaumont Volley-Ball 52 Haute Marne – GFCA Volley-Ball 3:0
(25:15, 25:23, 25:22)


Dla drugiego beniaminka w Ligue A początek sezonu nie był już tak udany. St. Nazaire przegrało 0:3 z Rennes. Trzeba jednak oddać, że wbrew temu, co mógłby sugerować wynik, spotkanie było zacięte i losy setów rozstrzygały się dopiero w końcówkach, kiedy to gospodarze popełniali głupie błędy. – Mieliśmy wszystko, i odpowiednie nastawienie, i chęci, i zespołowość, ale zabrakło precyzji w detalach – podsumował spotkania Gilles Gosselin, trener St. Nazaire. – Obie drużyny zagrały bardzo dobre spotkanie, my jednak byliśmy nieco skuteczniejsi niż rywale – stwierdził Boris Grebennikow, opiekun ekipy z Bretanii.

Saint-Nazaire Volley-Ball Atlantique – Rennes Volley 35 0:3
(25:27, 24:26, 24:26)


Udanie wypadła inauguracja sezonu dla AS Cannes, które w trzech partiach wygrało z Narbonne. Jedynie w pierwszej partii było trochę walki, dwa pozostałe sety stały pod znakiem zdecydowanej przewagi gospodarzy. Udany powrót do francuskiej ligi zaliczył Guillaume Samica, który z dorobkiem 21 punktów, przy niesamowitej skuteczności w ataku wynoszącej 82% i przyjęciu na poziomie 64%, pozostawił daleko w tyle najlepiej punktującego gracza zeszłego sezonu, Guillerma Falaskę (16 punktów i 44% w ataku). – Bez kontuzjowanego Jean-Philippe Sola i zawieszonego Renaud Herpe było trudno nam walczyć z tak dobrą drużyną jak Cannes – smucił się Giampaolo Medei, opiekun Narbonne. AS Cannes po tej wygranej zostało liderem tabeli.

AS Cannes Volley-Ball – Narbonne Volley 3:0
(25:23, 25:16, 25:14)

Zobacz również:
Wyniki 1.kolejki ligi francuskiej mężczyn

 

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
ligi zagraniczne

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2013-10-10

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2017 Strefa Siatkówki All rights reserved