Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > PlusLiga: Bez Felipe będzie lipa?

PlusLiga: Bez Felipe będzie lipa?

fot. archiwum

Jedną z rewelacji minionego sezonu w PlusLidze była kędzierzyńska ZAKSA. Krajowy puchar, ligowe srebro i 4. lokata w LM to w dużej mierze zasługa Felipe Fontelesa i Daniela Castellaniego, których w ZAKSIE już nie ma. Czy klub znalazł godnych następców?

Gdyby przed sezonem 2012/2013 ktoś powiedział, że ZAKSA zakończy rozgrywki ze srebrnymi medalami, Pucharem Polski i zagra w Final Four Ligi Mistrzów, wielu pukałoby się w głowę. O ile w przegraną w finałowej rywalizacji o mistrzostwo kraju i zdobycie Pucharu Polski można byłoby jeszcze jakoś uwierzyć, o tyle znalezienie się w czwórce najlepszych teamów Europy to już gruba przesada. Kędzierzynianie swoją postawą na polskich i europejskich parkietach udowodnili, że jak się chce, to można. Oczywiście nic nie przyszło samo, a wręcz przeciwnie – było poparte ciężką pracą i dobrymi ruchami kadrowymi.

Pierwszym znaczącym ruchem przed rozgrywkami w sezonie 2012/2013 była zmiana na pozycji klubowego sternika. Wieloletniego prezesa Kazimierza Pietrzyka na tym stanowisku zastąpiła bizneswoman, Sabina Nowosielska. Nowa prezes ZAKSY była kompletnie szczera i przyznała się, że na początku w tej siatkarskiej materii była kompletnym żółtodziobem, ale w trakcie sezonu wyrosła na pierwszą lady polskiego volleya. Drugim ważnym elementem układanki stał się argentyński szkoleniowiec, Daniel Castellani. Doświadczony fachowiec nad Wisłą wypracował sobie renomę dzięki pracy w bełchatowskiej Skrze, a następnie w reprezentacji Polski. Trenerską „paczkę” uzupełnił Sebastian Świderski, który w Kędzierzynie-Koźlu wygrywał mistrzostwa Polski w latach 2001-2003.

Nic z dobrego prezesa i świetnego sztabu szkoleniowego, jeżeli na boisku nie znajdą się gracze prezentujący odpowiedni poziom sportowy. Bardzo ważne było uniknięcie dużych zmian, a w ZAKSIE udało się zatrzymać kręgosłup drużyny – Piotra Gacka, Pawła Zagumnego, Jurija Gladyra czy Michała Ruciaka. Do tej ekipy dołączyli nowi, a co najważniejsze – wybrani nieprzypadkowo siatkarze. Środek siatki wzmocnił Marcin Możdżonek i Łukasz Wiśniewski, natomiast na skrzydłach pojawiła się dwójka Brazylijczyków: Rogerio Nogueira oraz Felipe Fonteles. Zwłaszcza to drugie nazwisko okazało się strzałem w dziesiątkę.



Popularny Lipe praktycznie od pierwszego meczu pokazał, że drzemie w nim prawdziwa bestia. Żywiołowy, atletycznie zbudowany, dynamiczny, potężnie atakujący i bardzo ekspresyjny siatkarz z miejsca podbił serca kędzierzyńskich fanów. Jego mankamentem było zachowanie a’la „jeździec bez głowy”, ale z zadaniem okiełznania Brazylijczyka świetnie poradził sobie trener Castellani. Gracz z Kraju Kawy złapał świetną formę, którą udało mu się utrzymać praktycznie przez cały sezon (z wykluczeniem okresu w okolicach Final Four w Omsku) i był idealną przeciwwagą dla słabo spisującego się Antonina Rouziera. Po bardzo udanym roku klub z województwa opolskiego bez owijania w bawełnę zasygnalizował, że Rouzier w drużynie nie jest mile widziany. Francuz opuścił zespół i przyjęto to z ulgą, natomiast takiej ulgi nie czuli klubowi działacze i kibice, gdy dowiedzieli się, iż do Fenerbahce Stambuł udaje się kędzierzyński pakiet Castellani – Fonteles.

Zarówno za jednym, jak i za drugim rozlano w Kędzierzynie-Koźlu wiele łez, jednak „smuta” nie mogła trwać w nieskończoność i trzeba było się pogodzić z odejściem filarów ZAKSY. Podczas gdy wyścig zbrojeń w Rzeszowie czy Bełchatowie szedł jak włoski Pendolino, w Kędzierzynie-Koźlu transferowa lokomotywa rozpędzała się z prędkością polskiego pociągu. Ponownie pierwszym ruchem było wyznaczenie nowego sztabu szkoleniowego. Posadę pierwszego trenera objął dotychczasowy asystent, Sebastian Świderski, natomiast jego prawą ręką został statystyk ZAKSY, Oskar Kaczmarczyk. Po raz kolejny udało się utrzymać trzon zespołu z Zagumnym, Ruciakiem, Gladyrem, Możdżonkiem i Gackiem na czele, a do zespołu dołączyły tylko cztery nowe postacie. Pierwszym „zaksiakiem” stał się Wojciech Ferens pozyskany z olsztyńskiego AZS-u, a jego konkurentem do miejsca w składzie został Holender Dick Kooy. To właśnie Kooy ma zostać naturalnym następcą kędzierzyńskiego gladiatora, Felipe Fontelesa. Do tej dwójki dołączył jeszcze wschodzący talent i nadzieja polskiej siatkówki – atakujący Grzegorz Bociek oraz mający lata świetności za sobą Dan Lewis.

Głównym sponsorem i mecenasem plusligowej siatkówki w Kędzierzynie-Koźlu pozostał dotychczasowy sponsor – Grupa Azoty. Nazwa sponsora klubu z Opolszczyzny jednoznacznie kojarzy się z chemią i to właśnie chemia była w zeszłym sezonie największym atutem ZAKSY i kluczem do wszystkich jej sukcesów. – Z pewnością chcielibyśmy przynajmniej powtórzyć wynik z ubiegłego sezonu. Chcemy wywalczyć awans do finałów. Tak naprawdę wszystko jest możliwe, ale bez wątpienia życzylibyśmy sobie tego, aby grać w finale o złoto – powiedział Strefie Siatkówki Dick Kooy po memoriale Zdzisława Ambroziaka. W porównaniu do minionego sezonu postanowienia zespołu się nie zmieniły, więc kędzierzyńscy kibice mogą spać spokojnie, bo ich gracze na pewno w każdym meczu będą dążyć do ustalonych celów. Jednak czy po zmianie trenera, odejściu pierwszoplanowej postaci – Felipe Fontelesa – i ruchach transferowych, które można określić mianem „bez szału”, ZAKSA wciąż będzie grała z taką pasją i zębem jak w poprzednich rozgrywkach?

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
,

Więcej artykułów z dnia :
2013-10-09

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2017 Strefa Siatkówki All rights reserved