Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > I liga kobiet > Iwona Kandora: Rywalki zagrały lepiej niż w sparingach

Iwona Kandora: Rywalki zagrały lepiej niż w sparingach

fot. archiwum

- Zespołowość i bardzo dobra gra rywalek spowodowały, iż nasza gra nie kleiła się - stwierdziła Iwona Kandora. Środkowa Silesii Volley Mysłowice w wywiadzie dla Strefy Siatkówki opowiada o przyczynach porażki na inaugurację pierwszej ligi.

Jaki element przesądził o zwycięstwie siatkarek z Krosna w starciu z wami na inaugurację pierwszej ligi kobiet?

Iwona Kandora: – Przede wszystkim zespołowość i bardzo dobra gra w obronie oraz asekuracji. Te elementy spowodowały, iż nasza gra nie kleiła się, a zdobywanie punktów przychodziło nam bardzo ciężko. Mieliśmy również problem aby własną zagrywką odrzucić zespół z Krosna od siatki. Pomimo tych faktów trzy partie były wyrównane.

Co się stało w szeregach waszego zespołu, iż po trzech setach walki, w kolejnej odsłonie meczu zostałyście zdominowane przez rywalki?



– Przeciwniczki uwierzyły, iż w tym dniu są drużyną lepszą, która odniesie zwycięstwo. Z kolei u nas opadły pozytywne emocje.

W sezonie przygotowawczym dwukrotnie sparowaliście z Karpatami Krosno. Mimo wszystko był jeszcze jakiś element zaskoczenia ze strony przeciwniczek?

Tak. Były to, jak już wcześniej wspomniałam, ich dobra gra w obronie i asekuracji oraz skuteczny, przemyślany atak. Rywalki zagrały lepiej niż w sparingach, a my dużo słabiej w każdym elemencie. Przede wszystkim nasza obrona była zbyt statyczna.

Miałyście dobrze rozpisaną taktycznie Iwonę Grzegorczyk? Pytam, ponieważ MVP piątkowego starcia była nie do zatrzymania w ataku.

– Nastawiałyśmy się bardziej na zatrzymanie zawodniczek atakujących z czwartej strefy. Iwona (Grzegorczyk – przyp. red.) w turniejach dostawała dużo piłek, ale nie była aż tak skuteczna na siatce.

Po rocznej przerwie na macierzyństwo wróciła pani do siatkówki. Były obawy, czy podoła pani kolejnemu ciężkiemu okresowi przygotowawczemu?

– Obawy były na samym początku, ale bardzo szybko wracałam do coraz lepszej dyspozycji. Myślałam, że będzie większy problem z powrotem do gry po tak długiej przerwie. Oczywiście jeszcze trochę brakuje mi do optymalnej dyspozycji, ale jestem zadowolona z okresu przygotowawczego.

Co zdecydowało o tym, iż w sezonie 2013/2014 postanowiła pani reprezentować barwy Silesi Volley Mysłowice?

– Grałam już w tym klubie i bardzo sobie chwaliłam treningi trenera Michalaka i pozytywną atmosferę w tym klubie. Oprócz tych aspektów zadecydowały również względy logistyczne.

Jakie cele, jako drużyna, stawiacie sobie w I lidze?

– Nie mamy jasno określonego celu na najbliższe rozgrywki. Uważam, że każda z nas ma ambicje gry w czołowej czwórce.

Może pani występować zarówno na przyjęciu, jak i na środku. Na jakiej pozycji kibice będą mogli oglądać Iwonę Kandorę w barwach Silesii?

– Od samego początku jak rozmawiałam o powrocie do gry w Silesii, rozmawialiśmy o pozycji środkowej bloku. Na środku siatki grałam przed przerwą na macierzyństwo w Stali Mielec.

Jak z perspektywy czasu wspomina pani dwukrotne mistrzostwo Polski z BKS-em Aluprofem Bielsko-Biała?

– Były to wspaniałe sezony. Cieszę się bardzo, że mogłam grać w takim zespole i zdobywać takie trofea, a zarazem z zazdrością oglądam spotkania fazy play-off w naszej ORLEN Lidze.

Jak udaje się pani łączyć rolę matki i profesjonalnej siatkarki?

– Razem z mężem wymieniamy się w opiece nad Stasiem, gdy tylko nie mamy treningów. Pomagają nam także babcie i opiekunka Marlena. W sytuacjach awaryjnych jest jeszcze kilka osób zaangażowanych do pomocy (śmiech). Oboje trenujemy i wyjeżdżamy na swoje mecze. Gdy jest tylko okazja, Stasiu też przychodzi na hale nam kibicować.

*rozmawiał Szymon Łożyński (Strefa Siatkówki)

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
I liga kobiet

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2013-10-09

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2017 Strefa Siatkówki All rights reserved